Rak jasnokomórkowy nerki

8 lat temu
Uleczko725 dziękuje za odpowiedź wizyte i tk miałam w marcu2016 wszystko ok a operacje 3.11.2015. w Kielcach Tylko gadzina przesuneła mi jelita na lewą strone i uciskała wątrobe i własnie tu mnie boli że mogłabym nieraz sciane gryść a lekarz mówi lek przeciwbólowy
162 odpowiedzi:
  • Necza podziel się z nami tymi "newsami" z międzynarodowych sympozjów. :D
  • 8 lat temu
    Sławek w pierwszym roku po operacji powinno się robić usg co 3 miesiące, co pół roku rezonans jamy brzusznej i raz w roku rtg płuc. Zatem lekarz postąpił zupełnie prawidłowo, kierując Ciebie na badania kontrolne. Ja mam to szczęście, że przez tę całą chorobę przeprowadza mnie mój przyjaciel urolog-onkolog. Uczestniczy w różnych międzynarodowych sympozjach i przywozi mi najnowsze newsy na temat tego obcego. Z całą stanowczością twierdzi, że jestem zdrowa. Ja oczywiście mam chwile zwątpienia, ale wiem, że pozytywne nastawienie jest niezwykle istotne. Zatem Sławku głowa do góry ! Będzie dobrze. Na pewno masz jeszcze wiele rzeczy do zrobienia na tym świecie. :)
  • Dziękuję, zawsze byłem pesymistą, przeżyłem taki swoisty paradoks, kilka lat temu wpadłem w nerwicę lękowa na punkcie chorób, co rusz pojawiały nowe "rzeczywiste" objawy chorób, od gardła , płuc ,oddychania, serca, po bóle brzucha, niedowlady, mrowienia, zawroty głowy, teraz pojawił się rzeczywisty wróg. Chodziłem 2 lata na terapię psychologiczną, kiedy uporalem się z problemami pojawił się rak. Zawsze dbałem o swoje zdrowie, uprawiałem wiele sportów, czasem może nadmiernie. Dlatego tak trudno mi się oswoić z tym wszystkim, ale będę próbował. CARPE DIEM - prosta myśl, szczęśliwi Ci ,którzy potrafią ją zastosować w praktyce.Dziękuję za słowa otuchy.
  • 8 lat temu
    Sławku jeszcze nie spotkałam lekarza, który podtrzymywałby na duchu i nie licz na to. Po prostu weź się w garść i żyj tak jak wcześniej poza małymi wyjątkami. Popieram słowa Gosi. Niestety strach przed otrzymaniem wyników pozostanie w nas już na zawsze ;( ale trzeba iść do przodu :D
  • Dziękuję, ja właśnie takiego "naskoczenia" potrzebuję i zazdroszczę optymizmu, przepraszam za sianie paniki, mam po prostu słabą psychikę, dlatego właśnie korzystam z tego forum, dziękuję za słowa otuchy i już biorę się w garść.
  • Dziękuję, ja właśnie takiego "naskoczenia" potrzebuję i zazdroszczę optymizmu, przepraszam za sianie paniki, mam po prostu słabą psychikę, dlatego właśnie korzystam z tego forum, dziękuję za słowa otuchy i już biorę się w garść.
  • Hej Sławek, ja miałam III, przedostatnie stadium choroby, więc co? ja szansy nie mam? Wszyscy mamy szanse ogromne! niezależnie od stadium i stopnia G /grading/. Jest już sześć lini w leczeniu przerzutowego jasnokomórkowca. Ludzie leczeni żyją po kilkanaście lat. Nie panikuj, więc i paniki nie siej. A strach przed każdym badaniem będzie towarzyszył już zawsze. To u nas normalne i do tej "normalności" musisz przywyknąć. Radziłabym nie cudować z żadnymi dietami. Odżywiać się normalnie, co najmniej 3 posiłki dziennie, dużo warzyw, owoce /ale tylko do południa/, można ograniczyć mięso, ale jeść tylko chude i dużo pić , od 1,5 d0 2,5 L dziennie. Przepraszam, że tak brutalnie naskoczyłam. Sławku, żyj tak jak żyłeś przed operacją i nie myśl o chorobie. Pozdrawiam <3
  • Mój obcy był trochę większy - 55mm x 45mm - chociaż określono mi I stadium choroby, więc można mieć nadzieję, że jest szansa. Jeśli chodzi o dietę to przymierzam się do diety dr Budwig opartej na oleju lnianym, obecnie nie spożywam cukru i słodyczy, oczywiście chleba (to też węglowodany) trudno się wyzbyć. Czytałem też o diecie ketonowej ( oparta na zmniejszeniu cukrów). Co do sportu to oczywiście bez szaleństw (chociaż narty zaliczyłem - raz się żyje) . 03.04. wracam do pracy. Dzisiaj przygnębienie wróciło, po wizycie u onkologa , (lekarz trochę gburowaty) zlecił badania TK brzucha i płuc, niby rutynowe, mało mówił, specjalnie nie podtrzymał na duchu. Wiem ,że badać się trzeba, ale ją mam zaraz czarne wizje. Muszę nauczyć się żyć z dnia na dzień i cieszyć się chwilą oraz podarowanym czasem. Dziękuję NECZA za zainteresowanie.
  • 8 lat temu
    Witam Cię Sławku i oczywiście wszystkie pozostałe dzielne nerki :-). Jestem w sytuacji podobnej do Twojej. Rak wykryty przypadkowo podczas usg. Na szczęście nie zdążył za bardzo urosnąć (2 cm). :-) Wg Fuhrman II st., pT1a, czyli nie tak źle. W najbliższy czwartek minie rok od operacji. Operację miałam laparoskopowo i do pracy wróciłam po 5 tygodniach. Niestety musisz pamiętać, że przy częściowej nefrektomii (bo rozumiem, że nie miałeś wyciętej całej nerki, tylko część) są większe ograniczenia w okresie rekonwalescencji, niż przy usunięciu całej nerki. Rana musi się dobrze zagoić i nie można dopuszczać do tego, aby w tej nerce wzrastało ciśnienie. Zatem niektóra aktywność fizyczna, wstrząsy, dźwiganie, uderzenia itp. wykluczone przez około 6 miesięcy. Osoby po przebytej chorobie nowotworowej powinny też wzmacniać swoją odporność (nie są dla nas wskazane wszelkiego rodzaju stany zapalne). Ja wspomagam się przyjmując codziennie chlorelle i spirulinę, piję sok z noni i przyjmuję różne inne "cuda". Całą jesień i zimę przetrwałam bez najmniejszego kataru, czy też kaszlu. Oczywiście nie ma żadnej gwarancji, że to dzięki tym specyfikom i że one naprawdę pomogą, ale uznałam, że warto spróbować. Jeżeli będę mogła podzielić się swoim doświadczeniem, to podam także swojego meila, bo do poczty zaglądam prawie codziennie. beata2006@vp.pl Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie i życzę duuuuuużo zdrowia. :-)
  • Anusia19823 co u Ciebie słychać,Jak po operacji ,wszystko dobrze ?Odezwij się jak Ty się czujesz.POZDRAWIAM <3


Zaloguj się lub Zarejestruj, żeby odpowiedzieć lub dodać nowy temat