Witam wszystkie nerki

6 lat temu
Witam wszyszystkie nerki i te jasno i te szaro- komurkowe. Nie myślałm że nas tak dużo jest. Byłam pewna że tak samotnie cierpie no może nie całkowicie bo czasem się ktoś odezwał znerkowymi problemami ale zeby w ciagu 3-dni 43 osoby skóra mi scierpła. ewa55
536 odpowiedzi:
  • 6 lat temu
    Podzielam twoja opinię. Przewaznie pisze się o nowotworach piersi,które przeważnie mają naprawdę dobre rokowania!!! zapominając o tych rzadszych, a przecież na raka nerki oprócz operacjii nie działa nic, ani radio-, ani chemioterapia ( to zdanie lekarzy onkologów). Mam 29 lat i wycięty carcinoma clarocellurare, w co niektórzy lekarze nie wierzą, ponieważ podobno występuję on po 50 roku życia. Jestem pełna optymizmu, lecz przed każdym odebraniem wyników badań załamuję się i to mocno. Właśnie jutro odbieram wyniki TK płuc. Boję sie bardzo, lecz wpisy i opine osób z tej strony, bedących w tej samej, lub nawet gorszej sytuacji podtrzymują mnie na duchu. Pozdrawiam wszystkich!!!
  • 6 lat temu
    Moje drogie wszystko zależy od- was możecie to forum zagospodarować....
  • 6 lat temu
    Boże! Mam przerzut na płuca!! Błagam, niech odezwie sie ktoś kto też miał przerzut z nerki i pokonał go!!
  • 6 lat temu
    Iwo, moja mama miała guza nerki lewej- usunięto całą nerke teraz w lutym miała operację drugiej nerki- wycięli guza.
    Tomografia jamy brzusznej "zachaczyła o płuca" i niby coś tam znależli, ale potem zrobili drugą i "niby jest ok"
    Ja stosuję dla mamy dietę antynowotworową i faszeruję ją różnymi suplementami. Modlimy się też gorliwie za wstawiennictwem św Rity , Jana Pawła i Sw Ojca Pio.
    Poza tym załatwiłam jej wizytę u prof. Szczylika w Warszawie (on leczył Kolbergera) świetny specjalista onkolog- zwłaszcza od nerek. Ani na chwile nie przestajemy walczyć.
    I Ty też nie możesz!!! Musisz wierzyć i robić wszystko aby pokonać chorobę!
    Pozdrawiam
    Moni
  • iwa253
    Mam jasnokomórkowca od prawie 4 lat.Najpierw brałam nexavar,teraz gdy okazało sie że mam przerzuty do trzustki i pluc-biore afinitor.Niestety,jak ktoś już tu napisał nie ma leku na to raczysko.Można chemią niestandartową przedłuzyć zycie i to znacznie.Znam osobę chorującą już 15 lat!Jest dla mnie wsparciem-myśl że ktoś walczy z chorobą tyle lat jest bardzo pokrzepiająca.Wierze głęboko że lek który biore bedzie działał równie długo jak nexavar(prawie 3 lata).W tej chwili mam 37 lat i na mnie też patrzą jak na dziwoląga.
    iwa -czy masz jakieś leczenie?napisz coś wiecej.
  • 6 lat temu
    Dziewczyny dziękuję, za odpowiedzi!Pstrysia34 nie mam nic. Najpierw wycieto mi tylko samego guza oszczedzajac nerkę, bo był mały (2,5 cm) i miał dobre rokowania (T1). Teraz w tomografii wyszły 2 guzy w płucu prawym. Wiem, że jeden to na pewno blizna po stanie zapalnym, a drugi czeka na zdiagnozowanie, bo to swieża sprawa. Byłam wczoraj u onkologa, lecz ten wysłał mnie do pulmonologa rako-chirurga. Wizyta dopiero we wtorek. Wiem na pewno, że będę walczyć o PET, bo wczesniej nie chcieli mi dać skierowania!! Boję sie tego badania, bo tam wyjdzie wszystko jak na dłoni, lecz lepiej wykryć cos wczesniej ,niz później!! Po roku czasu od operacji jakby coś wyszło, to bym musiała naprawdę mieć pecha!! Lecz trzeba mieć nadzieję!! Często ją tracę, ale mam dla kogo żyć!!
  • Witam,
    trzeba głęboko wierzyć, trzeba walczyć...

    Tata powtarzał, że "pokona skur....syna", ale się nie udało. Straciliśmy go dwa miesiące temu. Rak jasnokomórkowy zrobił przerzuty na kości i na płuca, bardzo szybko nam odebrał tatę....

    piszę jednak aby broń Boże nikogo nie zdołować, wręcz przeciwnie - aby zmotywować do działania..... Trzeba się modlić i wierzyć, że będzie ok... stosować należy tak zwane WYPARCIE - siostra jest psychologiem, podobno istnieje takie zjawisko - i moim zdaniem w przypadku tej choroby to oblig.

    Życzę wszystkim duuuuużo zdrowia. Proszę się trzymać kurczowo życia, przeżywać każdy dzień mega intensywnie i mówić tym, na którym nam zależy, jak bardzo ich kochamy....

    pozdrawiam

    Piotr
  • Ja mam już 72 lata. Jestem po 3 zawałach, wycięciu woreczka, połowy żołądka, cesarce za młodu i paru innych "brzucho-otwieraczach". W 2008 wycięto mi nerkę wraz z guzem. Druga po miesiącu przestała działać. W styczniu 2011 znaleziono 3 guzki w piersi. Mam przerzuty. Niestety nie mam już sił na ponowną walkę, ani zdrowia. Wykańczają mnie same dializy. Rodzina jest przy mnie. Córka opiekuje się mną 24h/dobę. Wiem, że się załamie po mojej śmierci. Nie wiem jak się z tego otrząśnie. Moim marzeniem jedynym teraz jest tylko "dotrwać" do ślubu wnuczki. Chciałabym zobaczyć ją w białej sukni, ale nie chcę, żeby pobierali się tylko z mojego powodu.

    Pozdrawiam was wszystkich młodych, walczcie póki macie siły, bo na starość nic nie pomoże.
  • 6 lat temu
    Jestem szczęśliwa. Kolejne pół roku życia do przodu!! To jednak nie przerzuty ( tak twierdzą lekarze!), tylko zgrubienia, które były we wcześniejszej tomografii, lecz ich nie opisali. Cieszę się, ale poczucie,że "to" może wrócić czasem mnie dobija...Wpadam ze skrajności w skrajność. Z euforii w depresję...Lecz wiem,że muszę sobie poradzić!! Nie zostawię moich 2 cudownych synków!! POKONAM GNOJKA!!! KTOŚ KIEDYŚ NAPISAŁ, ŻE RAK TO FACET, A JA JESTEM KOBIETĄ, A KOBIETY SĄ SILNIEJSZE!!!
  • 6 lat temu
    Emma poradzisz sobie Iwa na pewno. A te" doły" które się zdarzaja to też normalna rzecz- ludzie zdrowi którzy nigdy nie chorowali tez je maja tylko u nas "dół" od razu ma odniesienie do choroby, bo to ten momet który przewrócił nasze dotychczasowe życie.


Zaloguj się lub Zarejestruj, żeby odpowiedzieć lub dodać nowy temat