Szukam nadziei! Pomóżcie!

2 lata temu
Dzień dobry, Nie wiem jak zacząć i co Wam napisać... to dla mnie wyjątkowo trudne, ale może zacznę od początku. Mam 23 lata i tróje rodzeństwa - 2 braci i siostrę. Jestem najmłodsza, tak o wiele wiele lat młodsza, jest między nami średnio 12 lat różnicy. Moje rodzeństwo ma już rodziny, domy, ułożone życie, ja dopiero zaczynam wchodzić w dorosłość. Wszystko było dobrze, nasza duża rodzina może nie zawsze była idealna, ale w moim odczuciu, zawsze się nam udawało przejść przez wszystkie trudności, aż do czasu. To forum onkologiczne więc domyślacie się pewnie, że zdarzył się rak. Niestety nie mnie. 3 lata temu jesienią, mój brat trafił do szpitala z podejrzeniem zapalenia płuc. Okazało się, że rzeczywiście jest w złym stanie - woda w płucach, podejrzewano gruźlicę.Trafił na oddział zakaźny, szukano przyczyny ewentualnej gruźlicy ale nic się nie potwierdzało. Lekarka, która go prowadziła była jednak bardzo dokładna i znalazła przyczynę - zmiana w nerce. Po konsultacji urolog stwierdził, że to na pewno gruźliczak i że nie ma powodów do obaw, wszystko się wytnie - powiedział. To nie był gruźliczak, tylko rak jasnokomórkowy nerki, dość duży, zajmował prawie całą nerkę. Więc pojechaliśmy do większego miasta szukać lepszego urologa, szukać ratunku dla mojego braciszka, który już tracił nadzieję, nie chciał rozmawiać, załamał się. Znaleźliśmy! Ceniony profesor zajął się jego przypadkiem, usunął nerkę i kazał cieszyć się życiem i za rok do kontroli, żadnych onkologów, po co! - jego zalecenie.Wszyscy odżyliśmy, myśleliśmy, że to koniec, że już wszystko za nami. Po roku na kontroli okazało się, że przerzuty są wszędzie: w jamie brzusznej, kościach, płucach... Jednak profesor się mylił... Kolejne załamanie, znowu nie miałam brata tylko wrak człowieka. Odżył, znaleźliśmy sposób, nową drogę - profesora Szczylika i sutent. Zakwalifikował się, uwierzył, ze będzie zdrowy, że wygra. Wszyscy uwierzyliśmy! Tomek leczy się już ponad rok za pomocą chemii celowanej, niestety traci nadzieję. Tabletki na początku spowodowały zmniejszenie się guzów, teraz niestety, znowu rosną. Nie ma na nic siły, nie chce z nikim rozmawiać, szuka co prawda sposobu, ale widzę, że stracił nadzieję, że nie ma już siły. Dlatego tu jestem, dlatego to napisałam. Nie mogę dla niego nic zrobić, nie mogę mu pomóc, nie mogę tego zabrać... ale jednak chcę coś zrobić! Muszę...Widziałam na tym forum osoby, które pisały, że od wielu lat walczą z rakiem. Potrzebuję Waszej pomocy, szukam nadziei dla mojego brata, szukam realnego kontaktu z osobą, która przeszła, bądź przechodzi to co on i wierzy, że się uda, wierzy, że można wygrać, że te pięć lat przeżywalności to nie jest żaden wyznacznik! Proszę z całego serca - jeśli jest tutaj ktoś kto chciałby wesprzeć mojego brata dobrym słowem, nadzieją, swoją historią, ktoś kto chciałby pomóc mu uwierzyć - proszę o odpowiedź.
10 odpowiedzi:
  • szukam_nadziei witaj <3 Jak już wiesz choroba nowotworowa jest trudnym przeciwnikiem, jednak nie można się poddawać. Sama napisałaś, że przejrzałaś forum i zobaczyłaś, że walczymy mimo różnych trudności, szukamy rozwiązań, lekarzy, metod leczenia. To, że nowotwór u Twojego brata jest rozsiany nie oznacza, że macie już tylko czekać na najgorsze. Jeśli obecna chemia nie działa i ogniska się powiększają to prawdopodobnie lekarze zdecydują o zmianie cytostatyków. Jeśli to Was pocieszy to mój teść ma zaatakowane niemal wszystkie organy, dowiedział się o tym ponad rok temu, specjaliści stwierdzili, że medycyna jest bezsilna i trzeba przygotować się na najgorsze, nie proponowali żadnego leczenia tylko hospicjum, nie zgodził się, żyje, dobrze się czuje. Moja mama też walczy z rozsianym gadem. Ważne jest nastawienie. Pokaż bratu wpisy osób, które się nie poddają. Nie trać nadziei <3
  • 2 lata temu
    Po roku kontrol? aż nie chce się wierzyć kto tak zdecydował. Według wszelkich zaleceń należy się po nefrektomii kontrolować co 3 miesiące, usg, rtg TK bądź rezonans. Jeżeli sutent już nie działa są leki drugiego, potem trzeciego i chyba czwartego rzutu. Ale skoro brat jest pod opieką prof. Szczylika to już ten będzie wiedział co dalej. Głowa do góry, grunt to nie tracić nadziei. Jak duży był guz brata i jaki stopień złośliwości?
  • 2 lata temu
    Niestety w dużych ośrodkach po roku zlecają kontrole lub też lekarze twierdzą, już pan czy pani jest wyleczona i nic nie potrzeba, Samemu trzeba o wszystko walczyć. Z tego co wiem to prof. Szczylik podobnież jest najlepszy od nerek. Taką informację usłyszałam od urologa rozpoczynając walkę.
  • 2 lata temu
    Nigdy nie trać nadziei,że będzie lepiej. Przykro mi z powodu Twojego brata. Jestem w stanie zrozumieć co przeżywacie. Nie wiem czy słyszałaś o takim preparacie jak Laminina można go przyjmować niezależnie od przyjmowanych leków i nie powoduje skutków ubocznych. Działa na pewno, sprawdzone na przykładzie mojego taty i moim. Dawkowanie zależne jest od schorzenia. Przy każdym schorzeniu dawkowanie jest inne. Jeśli chodzi o nowotwory to dawkowanie dzienne 3-2-3.Mój tata 3 lata temu przeszedł resekcję żołądka z powodu raka złośliwego żołądka. Prof. powiedział że został mu może rok. Wtedy zaczęliśmy sprowadzać mu Lamininę żyje do tej pory, dzięki Bogu i na przekór wszystkiemu. Moja historia jest trochę inna jestem mamą trójki dzieci mam 34 lata i w tym roku usłyszałam wyrok nowotwór złośliwy. Nie mogłam uwierzyć. Trafiłam do Warszawy gdzie lekarz powiedział mi że guz jest nieoperacyjny i został mi co najwyżej rok. Zdiagnozowano u mnie tłuszczakomięsaka nici końcowej rdzenia kręgowego. Z gabinetu wyszłam z płaczem. Jednak mąż nie pozwolił mi się poddać. Dzięki przypadkowi trafiłam na wspaniałą Panią neurochirurg ze Szpitala Wojskowego we Wrocławiu. Po obejrzeniu wyniku bez wahania zdecydowała że podejmie się operacji. Właśnie mija 2 m-ce od operacji czuję się dobrze jeszcze przed operacją zaczęłam przyjmować Laminię , po operacji bardzo szybko doszłam do siebie co zaskoczyło nawet lekarzy. Przyjmuję ją w dalszym ciągu . Może spróbujecie , znam też Pana z Sosnowca który miał nowotwór nerki z przerzutem do płuca powiedziałam mu o Lamininie żyje ostatnio nawet lekarz podobno zaskoczony był jego tak dobrymi wynikami. Nie poddawajcie się . Pozdrawiam.
  • a27g25 możesz napisać jaki stopień złośliwości miał Twój tata ? Jaka część był zaatakowana ? Gdzie przeprowadzono operację ?
  • 2 lata temu
    II stopień rak zajął większą część żołądka łącznie z trzonem operację przeprowadzono w instytucie M. Skłodowskiej-Curie w warszawie na ul. Wawelskiej, natomiast ten mój znajomy Pan z Sosnowca o którym Ci wspominałam miał III stadium raka nerki z przerzutem do płuc w tej chwili czuje się bardzo dobrze usunięto mu nerkę i część płuca profilaktycznie usunięto węzły chociaż były czyste.
  • 2 lata temu
    Witam.Zdjagnozowano u mnie torbiel na lewej necie który z 5cm zmniejszył się do 3.5cm wszystkie podstawowe badania OK ale prawdopodobnie operacja wycięcia która ma być poprzedzona biobsją co ma to na celu i czy jest to konieczne i bezpieczne bardzo się martwię mam 3letnia kochana córeczkę proszę o szybkom odp.!
  • 2 lata temu
    Dodam że lekarz stwierdził Bosniak tup 3 co to znaczy?
  • 2 lata temu
    Dodam że lekarz stwierdził Bosniak tup 3 co to znaczy?
  • 2 lata temu
    Kochani napiszcie co wiecie w tej sprawie koleżance.Kala jak sie masz napisz do nas <3


Zaloguj się lub Zarejestruj, żeby odpowiedzieć lub dodać nowy temat