Nowotwór żołądka z naciekami na trzustkę

8 miesięcy temu

Witam, potrzebuję namiarów na najlepszego onkologa,

Po skrócie rak żołądka z naciekami na trzustkę, aktualnie tatą jest po chemioterapii z 4 wlewami, początkowo był zamiar usunięcia części lub całego żołądka. Jak się okazało w trakcie operacji lekarze nie mogli tego zrobić ponieważ są nacieki na trzustkę. Kolejny etap leczenia to kolejna chemioterapia.

Lecz chce to skonsultować z innym specjalista. 

Czy ktoś z was ma może namiary na takiego który zajmuje się tego typu beznadziejnymi przypadkami?

9 odpowiedzi:
  • 8 miesięcy temu

    Olga.ola witaj.

    Jeśli są nacieki to usunięcie całkowite czy częściowe żołądka nie jest możliwe. Jak powiedział mi lekarz lepiej nie ruszać bo to by przyspieszyło postęp choróbska. Jedynym rozwiązaniem jest chemioterapia. Możesz napisać jaki schemat zastosowano u Twojego taty ? Miał już robioną tomografię po tych 4 wlewach ? 

    Jeżeli chodzi o dobrego onkologa to odwiedziłam wielu, niestety większość tych, na których trafiałam to strata czasu i pieniędzy. Tylko jeden podszedł do tematu profesjonalnie i jego mogę polecić. To prof.dr.hab.n.med. Krzysztof Jeziorski. Przyjmuje w Centrum Onkologii w Warszawie i w Gdańsku. Ja z mamą byłyśmy u niego właśnie w Warszawie. Można się zapisać na wizytę telefonicznie. Namiary znajdziesz w internecie. 

    Doskonale wiem jak wygląda walka z tym trudnym przeciwnikiem, najważniejsze to się nie poddawać.

    Pozdrawiam.

  • 8 miesięcy temu

    Profesor Stanisław Gluszek Kielce prowadził mamę mojej znajomej z rakiem źoladka .

  • 8 miesięcy temu

    @sierotka dziękuję za odpowiedź 😊

  • 6 miesięcy temu

    Witam,

    Z moja Mama przerabialismy to samo. Diagnoza, chemia, nieudana operacja... Nasza onkolog stwierdzila ze jesli pierwsza chemia nie zadzialala, to juz zadna nie zadzialala. Powiem od razu - mylila sie!!! Pierwsza chemia Mamy byla ECX (ponoc standard?) Nasza lekarka chciala ja dalej kontynuowac bo Mama ja dobrze znosila. Na szczescie nie poddalismy sie. Zebralam Mamy papiery i zalatwilam konsultacje w Berlinie (bez ubezpieczenia, znajomosci i za darmo). Tam ppdpowiedzieli nam zeby rozpoczac chemie FLOT (ktora jest standardem w Niemczech). Oprocz tego wspomaganie leczenia metodami naturalnymi (moglabym ksiazke napisac ☺️) ostatecznie dostala az 9 wlewow, po 5 tym cyklu byl tomograf ktory wykazal zmniejszenie sie sciany zoladka. Nacieku jednoznacznie nie mozna bylo na podstawie Tk wykluczyc. Konsultowalismy Mame jeszcze z kilkoma lekarzami (chirurgami) w Polsce (w Szczecinie) - jeszcze kilka razy uslyszelismy ze nic nie da sie zrobic - mimo pozytywnej reakcji na chemie. Ale znalezlismy rowniez chirurga ktory z sukcesami operowal rowniez nacieki na trzustke i on podjal sie operacji. Ostatecznie okazalo sie ze nacieku nie bylo, operacja sie udala! W Berlinie rowniez nam mowiono ze jak zaszlaby taka potrzeba to oni to rowniez operuja. Moja rada - sprobujcie chemii FLOT (plus naturalne metody) i szukajcie najlepszego chirurga (na onkologow bym nie liczyla niestety - to dosc ograniczona specjalizacja)

    Wpis edytowany dnia 19-03-2019 22:06 przez Ewka_cz
  • 6 miesięcy temu

    Dodam jeszcze ze Mame moja operowal Dr Wrzesinski ze Szczecina. I moge o nim tylko najlepsze rzeczy powiedziec - prawdziwy lekarz z powolania, ktory z sukcesem podejmuje sie operacji gdy inni tylko zalamuja rece. Nie przyjmuje prywatnie (co tez o czyms swiadczy) ale pracuje w szpitalu na Arkonskiej.

  • 6 miesięcy temu

    Ewka_cz  świetne wiadomości ! Oby takich pozytywnych było jak najwięcej.

    Jeśli chodzi o leczenie to po części zgadzam się z Twoimi sugestiami. Wiem ze swojego doświadczenia, że faktycznie zazwyczaj jako pierwszy schemat chemioterapii podaje się ECX, moja mama, siostra męża też od tego zaczynały. Nie przyniosły pożądanych rezultatów. U mamy zdecydowano o zmianie, dostała docetaksel, który właśnie wchodzi w schemat FLOT, co prawda bez skojarzenia ale jak lekarz później powiedział, nawet przy podaniu kompletu też to by nie pomogło. Po tk stwierdzono, że nic się nie da zrobić i zaczęliśmy szukać. Dopiero konsultacja u Jeziorskiego dała nam nadzieję. Zlecił FOLFIRI z irynotekanem i ten schemat wyhamował postęp dziada. Oczywiście mama była w gorszej sytuacji, bo intruz się rozsiał. Jednak chcę zwrócić uwagę na to, że każdy przypadek jest rozpatrywany indywidualnie. Nie każdemu pacjentowi można podać to samo. Jak wiemy duże znaczenie ma wiek, choroby współistniejące i wiele innych czynników. Wam się udało i super ale nie każdy ma tyle szczęścia. 

    Co do onkologów, masz swoje zdanie, ale to oni są specjalistami w danej dziedzinie. Na forum pojawiało się mnóstwo historii gdy osoba z rakiem leczyła się u lekarzy bez specjalizacji onkologicznej i często źle się to kończyło. 

    Pozdrawiam.

  • 6 miesięcy temu

    Witam,

    jasna sprawa ze kazdy przypadek jest indywidualny, ale jest rowniez kilka faktow ktore chce przywolac:

    1. (Malozroznicowny) rak zoladka srednio slabiutko reaguje na chemie. 

    https://www.ncbi.nlm.nih.gov/p...

    Sa hipotezy dlaczego tak sie dzieje (artykul powyzej)

    2. Badania kliniczne potwierdzily "wyzszosc" chemi w schemacie FLOT w porownaniu do innych cytostatykow

    https://www.thieme-connect.com...

    Uwazam ze przyszlosc leczenia onkologicznego wiaze sie z immunoterapia, czyli stymulowaniem organizmu to zwalczania tego syfu. Co wiecej ostatnio pojawily sie dane mowiace o tym ze chemia przyspiesza przerzuty w przypadku np. raka piersi. Na tym portalu mozna znalezc artykul ze medycyna alternatywna moze wrecz zaszkodzic jesli jest stosowana rownolegle z leczeniem tradycyjnym. Bez wymieniania substancji, ziol czy roslin. Ma to na celu dyskredytowanie wszystkich prob walczenia z choroba, innych niz chemioterapia. Jednoczesnie kluczowym argumentem przeciwko medycynie naturalnej jest brak badan klinicznych. Wiec bedac konsekwentnym prosze o badania wskazujace na szkodliwosc medycyny naturalnej podczas przyjmowania chemii (inaczej to nic innego tylko hazard moralny). 

    Z drugiej strony jest mnostwo badan in vivo (np. na myszach) pokazujacych ogromny potencjal niektorych roslin oraz substancji wystepujacych naturalnie w leczeniu nowotworow .Oczywiscie NIGDY nie namawialabym nikogo na rezygnacje z leczenia tradycyjnego na rzecz metod natrulanych. Ale sa substancje ktore moge zwiekszac skutecznosc chemioterapii (i mysle ze tak bylo w przypadku mojej Mamy). Sa substancje ktore pomagaja organizmowi lepiej przejsc przez chemie. A nasi tradycyjni lekarze nie maja zielonego pojecia na ten temat - mowia zeby nie brac bo zaszkodzi ale jak sie ich dopytac o szczegoly nie maja zadnych argumentow (choc zdarza sie czasem ze po prostu sie przyznaja ze nie wiedza). Wiec ja z Mama zaryzykowalam. Mysle jednak ze zaryzykowalabym wiecej gdybym zdecydowala sie jej nie wspomagac naturalnie. Uwazam ze rak to zbyt perfidny przeciwnik by nie walczyc z nim wszelkimi mozliwymi sposobami. 

    Pozdrawiam i z calego serca zycze wszystkim zdrowia

    Wpis edytowany dnia 23-03-2019 21:02 przez Ewka_cz
  • 6 miesięcy temu

    Dopowiem jeszcze ze zdaje sobie z tego sprawe ze wygralismy jedynie bitwe, a nie cala wojne.

  • 6 miesięcy temu

    Ewka_cz ten dziad to naprawdę trudny przeciwnik. Dobrze, że Twoja mama ma Ciebie, szukasz rozwiązań i się nie poddajesz. Ja też poświęciłam całą energię na znalezienie pomocy dla mamy. Wiedziałam, że w jej przypadku pole manewru jest ograniczone ale zamiast oklepanych 6 miesięcy wydarłam dodatkowy rok życia. Wiadomo, bez nacieków, wychwycony w porę daje największe szanse na wyleczenie, tak jak u mojego taty, operacja, chemia uzupełniająca i już leci 15 rok bez śladu raczyska. Oby u Was było tak samo.

    Życzę Ci dużo siły a mamie szybkiego powrotu do zdrówka.



Zaloguj się lub Zarejestruj, żeby odpowiedzieć lub dodać nowy temat