Wycięcie macicy wraz z węzłami chłonnymi

4 miesiące temu
Witam, czy jest tu jakaś pani która miała wycięta macicę wraz z węzłami chłonnymi? Czeka mnie operacja i bardzo się boje...
15 odpowiedzi:
  • 4 miesiące temu

    Moja koleżanka jest po operacji miała ja miesiąc temu..masz pytania to pisz 

  • 4 miesiące temu

    Chciałabym się dowiedzieć jak wygląda rekonwalescencja...czy operacja przebiega w ogólnym znieczuleniu , czy miejscowym? Czy po zabiegu długo się leży w szpitalu? Tak naprawdę dopiero 16 marca będę mieć wydzielony termin, ale trochę się boje...

  • 4 miesiące temu
    Natalia090 u mnie w marcu minie 7 lat od operacji. Co prawda usunięto nie tylko macicę, węzły ale też całą resztę. Operacja przeprowadzana jest w narkozie. Rekonwalescencia to sprawa indywidualna, zależy od organizmu. Mnie wypisano w szóstej dobie po. Nie było łatwo ale z każdym dniem coraz lepiej. To naturalne, że się boisz, ja też byłam pełna obaw. A najgorsze jest czekanie i niewiedza. Jeżeli masz jakiekolwiek pytania to pisz śmiało.
  • 4 miesiące temu
    Natalia090 ja również jestem już po jakieś 7 lat, już przestałam odliczać ile minęło czasu od diagnozy czy od ostatecznej operacji a jeszcze kiedyś byłam pewna, że każdą datę czy to wycinkow czy konizacji, każdego kluczowego badania będę pamiętać. A tu proszę. Ja podobnie jak Agnieszka (przepraszam za prywatę ale muszę: Agnieszka witaaaajjjjj, cieszę się, że jesteś !!) jestem po radykalnej histerektomii i podpisuję się pod kazdym jej zdaniem. Jeśli tak ostatecznie zadecydowali lekarze to musisz się dostosować, trzeba działać, z całą resztą poradzisz sobie. U każdej kobiety różnie to bywa ale każda z nas dochodzi do normalności bo przecież najważniejsze to pozbyć się raczyska i żyć pełnią życia. Tutaj po prawej stronie jest pomoc onkologiczna/możesz śmiało również anonimowo napisać swoje pytania, odpowiedź przyjdzie dość szybko. Jeszcze kiedyś na tym forum było nas naprawdę dużo, teraz zmieniło się to nawet bardzo, szkoda. Mnie nie było prawie rok, teraz wracam, sporadycznie ale zaglądam. Pytaj, nawet jak te pytania dzisiaj dla Ciebie będą krępujące.
  • 4 miesiące temu

    Dziękuję za odpowiedź. Co prawda w czwartek się dowiedziałam wszystkiego od lekarzy jaka jest sytuacja. Wcześniej po bardzo złej cytologii i badaniu kolposkopowyn jedynie się domyślałam, że może to być nowotwór, ale domyślać się a usłyszeć to bezposrednio od lekarza to był dla mnie cios. Przed oczami czarny scenariusz, nie było dnia, godziny, minuty żebym o tym nie myślała. Kladlam się spać z płaczem i wstawałam z płaczem w sumie do teraz ciągle jak o tym pomyśle to mi łzy nachodzą do oczu, że jak to możliwe, że mam dopiero 31 lat, syna 7 letniego wspaniały długi związek marzenie o drugim dziecku a tu takie cholerstwo się mnie czepilo. Boje się operacji, ciągle myślę czy nie wyjdą jakieś przerzuty czy po operacji będzie ok. Co prawda uspokoiłam się trochę po przeczytaniu Waszych odpowiedzi, ale jednak jakaś obawa zawsze jest. Ja przepraszam, że zapytam- może to będzie zbyt osobiste intymne pytanie, ale czy czujecie żebyście straciły przez to Wasza kobiecość? Bądź bliskość partnerską? 

  • 4 miesiące temu
    Natalia090 doskonale rozumiem przez co teraz przechodzisz. Strach to naturalna reakcja. Ja też byłam przerażona. I tak to już jest, że na początku w głowie pojawiają się tylko najczarniejsze scenariusze. Jeśli chodzi o Twoje pytanie to oczywiście przemknęło mi przez myśl czy stracę kobiecość ale szybko odsunęłam ją na bok bo przecież walka toczy się o życie. Wybór był prosty, chcę wyzdrowieć, żyć, wychować syna itd. Po leczeniu nie odczułam, że straciłam kobiecość. Co prawda, ponieważ usunięto jajniki dopadła menopauza ale nie była zbyt uciążliwa, przybyło mi 4 kg z czego również nie robię problemu. Bliskość jest sprawą indywidualną, jedne kobiety nie mogą się odnaleźć w nowej sytuacji natomiast mnóstwo z powodzeniem wraca do tego co było a są i takie, które czerpią większą przyjemność ze współżycia niż przed chorobą. Postaraj się wykrzesać chociaż odrobinę optymizmu. Operacja daje Ci szanse na całkowite pozbycie się dziada.
  • 4 miesiące temu

    Dzięki za odpowiedzi, chyba potrzebowałam usłyszeć od osób, które to przeszły, że mimo takiej diagnozy da się normalnie funkcjonować. Muszę pozbyć się tego dziada i przestać myśleć, że będzie źle.

  • 4 miesiące temu
    Natalia090 wprost napiszę to o co chyba Tobie chodzi, usunięcie macicy, usunięcie jajników, skrócenie szyjki nie spowoduje, że po operacji wybudzisz sie inna, mniej kobieca czy bardziej kobieca. Obudzisz się co jest najbardziej prawdopodobne i co jest celem - bez raka ! Cała reszta nagle stanie się mniej istotna i to jest fakt. Oczywiście każda z nas inaczej żyje i ma inne priorytety ale mając najbliższych tuż obok chcemy żyć a nawet jeśli nie mamy dzieci albo tego jedynego to przecież też mamy plany. Dla mnie zawsze szklanka jest i była do połowy pełna ale mimo wszystko musisz myśleć o tym jaki jest cel, jakie masz marzenia. Usunięcie kobiecych narządów nie powoduje, ze masz to na czole wypisane. A jakie są plusy czy zalety ? Proszę bardzo ! Dla mnie w końcu nie miałam okresu, pomijając fakt, że od zawsze miesiaczki były bolesne to przede wszystkim długaśne i nieterminowe. Kolejna sprawa to antykoncepcja o której mogę teraz zapominać. Powrót do seksu u nas akurat był po jakiś 8 tygodniach, powoli, na spokojnie...ale już teraz śmiało mogę stwierdzić, że brak miesiączki plus sex kiedy chcemy bez żadnych zabezpieczeń to plusy niepodważalne. Każda powie pewnie coś innego, ze swojego doświadczenia ale nie słuchaj tego, że kobieta bez macicy traci kobiecość. Kobiecość to coś znacznie więcej, to sposób myślenia, patrzenia na świat...Miej na celu usunięcie raka i żeby nigdy nie wrócił a usunięcie macicy i jajników daje o wiele większą pewność. Ja tak myślałam, szczęśliwie moja lekarka również. Nie żałuję decyzji. PS. włosy mam nadal bardzo gęste, cera mi się nie popsuła, uderzenia gorące dopiero teraz mijają (jestem jakieś 7lat po radykalnej) ale nawet jeśli byłyby nadal no to czym one są w porównianiu, ze mogłoby mnie teraz nie być ? No właśnie. Pozdrawiam serdecznie wszystkie użytkowniczki
  • 4 miesiące temu
    nie wiem dlaczego nie mogę edytować, chciałabym dodać oczywiście żeby nie było, ze jestem niepoprawną optymistką i jako stara baba widzę tylko wszystko przez różowe okulary/wcześniejsza menopauza ma swoje minusy jednak chodzi mi o to, żeby nie przysłoniły one tego co jest najistotniejsze. Ja borykam się od jakiegoś czasu z hashimoto i nie mogę korzystać z leczenia tego bo po rsm to wykluczone. Ale na wszystko jest sposób, można sobie poradzić.
  • 4 miesiące temu

    Oczywiście, że moim priorytetem jest teraz pozbycie się tego cholerstwa, bez wahania podjęłam decyzję o operacji. Chce się go pozbyć , chce go odciąć od siebie. Trafiłam tu na forum bo chciałam jak najwięcej dowiedzieć się od osób, które to przeszły. Naprawdę jestem dziś spokojniejsza. Nie mam już szklanych oczy od łez, nie myślę o tym, że będzie źle. Wiem, że jeśli sama zacznę wątpić w swoją kobiecość to zacznę odpychać od siebie partnera. Wiem, dzięki Wam że można żyć normalnie po wycięciu macicy. Chce żyć i mam to szczęście, że mam dla kogo życ. Cieszę się że się zdecydowałam napisać do Was na forum. Moje samopoczucie psychiczne troszkę się uspokoiło 🙂



Zaloguj się lub Zarejestruj, żeby odpowiedzieć lub dodać nowy temat