Mój rak piersi

10 lat temu
Hmm... od czego zacząć? Mam na imię Ania, lat 49. Miałam nowotwór endometrium, G1 (śluzówki macicy). Pewnego pięknego dnia , półtora roku po udanej operacji, będąc na badaniu kontrolnym usłyszałam że jest wszystko super i teraz możemy się zacząć spotykać rzadziej (raz na 6 miesięcy, tak kontrolnie:) Dzień był cudowny, ja dodatkowo po USG, które dodało mi pewności, że naprawdę jestem zdrowa, czekałam jeszcze na mammografię, mój wiek pozwalał na takie badanie bez skierowania, było to moje pierwsze tego typu badanie w życiu, pierwsze i nie jedyne... Idąc na mammografię miałam nadzieję, że wynik będzie dobry i cała szczęśliwa nareszcie odpocznę od chorowania. Martwił mnie jednak fakt, że w grudniu 2011 jeden sutek na ponad miesiąc był dosłownie wessany w pierś, po czym znów powrócił na swoje miejsce.
61 odpowiedzi:
  • 10 lat temu
    Ale nie jest to takie latwe.
    Lek o przyszlosc to podstawoy towarzysz zycia osoby ktora zachorowala na nowotwor.
  • 10 lat temu
    co do zawalow to jest tak ze jak czlowiek mial zawal to bardzo prawdopodobne ze bedzie mial do znowu :( trzeba BARDZO na siebie uwarzac

    co do raka to tak jak piszesz rybenka - lek bedzie towarzyszyl nam do konca zycia - ale powiem Ci jak nie mialam jeszcze raka to martwilam sie innymi rzeczami hihi - wiec czlowiek zawsze znajdzie sobie cos - do martwienia sie

    ja dzieki bogu nie martwie sie juz na codzien - tylko troche sie stresuje jak odbieram wynik po kontroli - ale teraz mam tez tak ze jak robie inne badania to tez mam stracha :/

    tak czy siak bedzie dobrze :) wierze ze juz niedlugo beda leczyli raka zupelnie inaczej - ostatnio jak juz wam pisalam byla tutaj zbiorka spawnych ludzi po raku - mowili oni o mezczyznie ktory wymyslil taki wirus ktory niszczy karzdy rodzaj raka !!!!! i nie ma po nim rzadnych skotkow ubocznych - lek juz jest ale teraz ten mezczyzna potrzebuje pieniedzy zeby mogl juz do wypuscic - powiedzial nawet ze jesli ktos ze slawnych ludzi przekaze mu pieniadze - to ten lek nazwa jego imieniem :) mam wielka nadzieje ze wkoncu cos sie ruszy :)
  • 10 lat temu
    Ale nie wiem czy się zgodzicie moje drogie że po chorobie żyje się inaczej. Ale jest swoista"inność" Ja mam wrażenie że żyje pełniej, że przewartościowalam swoje życie i bez choroby żyłabym w tym glupim pędzie i wyścigu szczurów.
  • 10 lat temu
    Masz racje Emma, ja bardzo zmienilam sposob patrzenia na swiat, i kazdy dzien naprawde jest dla mnie wazny i bardzo piekny, bez wzgledu na to co sie w nim wydarzy. Chyba jestem szczesliwsza niz przed chprpba, chociaz i przed tem uwazalam sie za farciare
  • 10 lat temu
    Tak Rybenko ja mam to samo!! To chichot losu ze trzeba bylo doznac cierpienia aby poznać nowy sposób odbioru rzeczywistości.A więc choroba ma mimo wszystko i dobre strony:)
  • 10 lat temu
    no a ja moje kochane chyba lepiej zylam sobie przed choroba - teraz wszystkim sie martwie :/ pozatym po moim raku mozna miec napady paniki :/ i zmiane nastrojow - ja raczej tego nie mam ale czasami jak sie czyms martwie to zastanawialm sie czy to nie od tego - przed choroba zylam sobie bezstresowo :) ale to moze tez temu ze bylam mloda hihi i jescze nic mnie nie martwilo

    teraz zastanawiam sie nad bobasem mam malo czasu bo jak w ciagu 2 lat nie zajde w ciaze to potem bede musiala czekac 4 lata - po za 3 lata dostaje jod diagnostyczny po ktorym trzeba odczekac rok zeby bylo mozna zajsc w ciaze - no ach skomplikowane to wszystko

  • 10 lat temu
    Oj to faktycznie poważne dylematy przed tobą. Masz określona "ramówke czasową " i bądz tu mądry. Pewnie jeszcze trzeba uwzględnic zdanie faceta:)?
  • 10 lat temu
    Myślę, że o raku trzeba mówić, przecież to nie żadna wstydliwa choroba. Takie dyskusje pomagają innym, tym bardziej, że nie opowiadamy tutaj ckliwych bajeczek lub historii typu: "a słyszała Pani...", mówimy o sobie i to chyba nam pomaga.
    Walka z tą chorobą to cel życia ale trzeba pamiętać że nie jesteśmy sami, jest nas wiele i wiele wygrywa.
    Jestem po kolejnej kontroli i wszystko OK - chce mi się żyć. Mam nadzieję że tak zostanie i Wam tego życzę.
  • 10 lat temu
    emma

    moj narzeczony chce miec dziecko jestesmy razem juz 6 latek wiec mysle ze juz czas i pora hihi - postawnowilismy srrobowac na wiosne :) jak nie spanikuje to bedziemy dzialac hihi :) no i jeszcze musze sie upewnic ze moj powiekszony wezel pod pacha to nie rak - narazie jestem pod kontrola lekarza - i tez nie wiem ile to bedzie trwalo :/

    bor01
    zgadzam sie z Toba tu gdzie mieszkam o tej chorobie rozmawiaja jak o grypie :) niestety nie wszedzie tak jest np w polsce kobiety wstydza sie swojej choroby - nie wszystkie ale z 90% i to jest bardzo przykre - ale to moze dlatego ze ludzie ktorzy sa zdrowi reaguja na ta chorobe w nieodpowiedi sposob ?

    tutaj jak mowie komus ze mialam rak pytaja tylko - ale juz wszystko ok ? i tyle :)
    nie pytaja glupio, nie lituja sie, nie przygladaja, nie traktuja chorego jakby mial jakols chorobe zakazna - ludzie czasami poprostu nie umieja sie zachowac - moze dlatego tyle osob ukrywa swoja chorobe zeby nie musial przechodzic takiego czegos - takich glupich plotek ludzi
  • 10 lat temu
    Ona, wiosną będzie łatwiej z realizacją planów bo przeciez bociany wracają:-))))


Zaloguj się lub Zarejestruj, żeby odpowiedzieć lub dodać nowy temat