Jestem z tym sama

7 lat temu
Ja dopiero zaczynam walke , mam raka piersi , jestem po biopsji i przed mastektomia , boje sie bardzo , zwlaszcza , ze nie mam na kogo liczyc , nie mam wsparcia , jak ja mam to wszystko przezyc , dziewczyny pomocy!!!!!!!!!!
941 odpowiedzi:
  • przezyjesz, jak kazda z nas tutaj,
    Ja zaczynalam w pazdzierniku, i z mojego doswiadczenia ci powiem, ze poczatek jest najgorszy, straszny, potem jest tylko lepiej, naprawde
    a na tym forum szukam wesolych babek, i latwo je znajdziesz, i pocieszenie i wsparcie, nie jestes smama, skoro tu jestes!!!
    Kiedy masz miec operacje?
    Sama znalazlas guza?
    Napisz cos
    sciskam cie mocno!!
  • Dzieki Rybenka za mile slowa, ja mam 47 lat , guza wykrylam sama , jest spory i mam wrazenie ze rosnie . Operacje mam miec po swietach , ale czekam na tel. od lekarza ma dzis zadzwonic i powiedziec kiedy dokladnie . Mam po prostu czarnowidztwo , nie moge sie pozbierac , to zlosliwe i duze bydle , mialam dwie opcje , albo brac chemie przez pol roku , aby guz zmniejszyl sie , albo wyciac od razu cala piers , wezly chlonne tez powiekszone, wiec zdecydowalam sie na te druga opcje. Nie zalezy mi tak na piersi , tylko na zyciu. A ty jak masz i skad ta pogoda ducha?
  • jestesmy w podobnym wieku, mam 46 lat, sama sobie wykrylam guza, oszczedzono mi piers, ale bylo mi kompletnie wszystko jedno, czy wytna calosc czy nie, zycie jest najwazniejsze.
    Na poczatku bylam kompletnie zalamana, ale nie pokazywalam po sobie, zeby nie straszyc rodziny, zwlaszca dzieci. Ale wiesz, jak juz zaczyna sie cos dziac, zaczynasz leczenie, to jakos samopoczucie sie poprawia, to nie tylko moja opinia
    Ale trzeba ten pierwszy etap przejsc.
    Im wczesniej operacja, tym lepiej, dobrze juz miec poczucie ze sie leczy. Chemia nie jest taka straszna, a najwazniejsze, to ze czas bardzo szybko plynie, zanim sie obejrzysz bedziesz po operacji, po chemii.
    Buziaki
  • Zgadzam sie z toba , ze trzeba przejsc ten pierwszy etap , chociaz jeszcze nie potrafie sie z tym oswoic , to mimo to wierze , ze tak bedzie jak piszesz. . Tylko te czarne mysli sie klebia , ale juz teraz wiem , ze trzeba je od siebie odsuwac , zyc normalnie i sie leczyc . Na razie jestem na fazie oswojenia sie z tym wszystkim , ale czuje , ze nie wolno sie zalamywac i tak mocno przejmowac , bo to nic nie da , a wrecz pogorszy tylko.No to teraz czekam na operacje , chemie i precz zle mysli o de mnie!!!!!!!!!!
  • Wiesz, rak piersi to bardzo popularny rak, ma te zalete, ze prowadzi sie mnostwo badan klinicznych, naukowych, co chwile cos nowego sie odkrywa, wczoraj na chemii siedzialam z pania ktora wlasnie testowala nowa chemie ktora nie ma skutkow ubocznych w postaci wypadania wlosow.
    JA JESTEM LECZONA HERCEPTYNA, KTORA OD 6 LAT RATUJE OSOBY Z TAKIM RODZAJEM NOWOTWORU JAK MOJ, 10 LAT TEMU MOJE SZNASE BYLY MARNE, A TERAZ CALKIEM NIEZLE
    Skupiam sie tylko na dobrych wiadomosciach i pozytywnych przykladach
    Ale bylo mi bardzo ciezko na poczatku, codziennie sie budzilam i lykalam lzy
    Ale to juz mam za soba
    Bedzie tylko lepiej!!!
    Trzymaj sie

  • 7 lat temu
    Witaj njolanta40
    Najważniejsze,że po pierwsze jesteś już zdiagnozowana,po drugie wybrałaś opcję leczenia a po trzecie że odważyłaś się podzielić z nami swoimi problemami.
    Tu na forum nie będziesz sama ,zawsze możesz liczyć na wsparcie i pomoc.
    Te dni będą na pewno dla Ciebie trudne,ale myślę,że czytając posty będzie Ci łatwiej przez to przejść.
    Znajdziesz tu wiele pozytywnych przykładów,które na pewno będą Tobie pomocne.
    Pozdrawiam Cię ciepło i pisz proszę.
  • Wiem , ze bedzie ciezko wczoraj to juz musialam cos zrobic i dlatego tu weszlam , bo zaczelam panikowac i wyobrazac sobie zle rzeczy . Ale pomyslalam , ze tak to ja do niczego nie dojde , bo z takim nastawieniem , to albo wariatkowo , albo samobujstwo , wiec staram sie zmienic to nastawienie i dzieki wam powoli , ale sie udaje. Pomyslalam skoro tyle kobiet to przechodzi to ja tez musze i musze odstawic lzy , bo sie tylko oslabiam , mysle , zesila jest w kazdym czlowieku , tylko trzeba ja z siebie wydobyc. Buziaczki ............
  • Kazda z nas przezywa troche inaczej zderzenie z ta choroba. Niektorym pomaga plakanie i wyzalanie sie, ale ja jak jak ty, czulam, ze jesli pozwole sobie na slabosc, to sie rozsypie do konca i nie dam rady sie pozbierac. Wtedy dobrze poszukac sily poza soba, np tutaj. A wtedy mozna latwiej znalezc sile w sobie.
    Mysle ze malo kto z mojej rodziny i bliskich wie, co czulam na poczatku choroby, dziwili sie, ze jestem taka spokojna i silna. To byl pozor, ale chyba dlatego bylo mi latwo samej uwierzyc, ze dam rade.
    I teraz naprawde jestem w niezlej formie psychicznej.
  • No wlasnie mam to samo , moi bliscy mysla , ze jestem silna , a ja sie zamykam w sobie i ile mnie to kosztuje , to wiem tylko ja , zreszta mam wrazenie , ze i tak mnie nie zrozumieja , a mowic , ze wszystko bedzie dobrze , to banal , wiem pocieszaja , ale tak bylo na poczatku , ja czulam , ze go mam , a oni uwazali , ze nie bedzie tak zle i jak poznalam diagnoze to nie bylam az tak bardzo zdziwiona , za to moj maz byl przestraszony i to mi sie udzielilo , dobrze , ze on mieszka za granica , bo i tak mi nic nie pomoze , a raczej oslabia.
  • Mnie strasznie wkurzala reakcja niektorych znajomych ktorzy na wiesc o mojej chorobie zaczynali plakac i rozpaczac, i ja musialam ich pocieszac. Na szczescie moj maz zachowal sie bardzo akuratnie, ale nie rozmawiam z nim o tym, ze sie boje, bo wiem, ze i on sie boi, wole sie tutaj pozalic


Zaloguj się lub Zarejestruj, żeby odpowiedzieć lub dodać nowy temat