Leczenie raka nerki.

2 miesiące temu

Hej. Jestem tu nowa. Chciałam się z Wami podzielić naszą historią, czegoś się ewentualnie dowiedzieć. Dowiedzieliśmy się o chorobie pod koniec 2017r. Tata trafił do szpitala w Poznaniu z podejrzeniem udaru. Tomograf głowy i wyszło wszystko czarno na białym. To nie udar. To ognisko meta, przerzut. Szok dla nas wszystkich. Szybko wykryli pierwotne ognisko. Nerka. Po kilku dniach decyzja o operacji, usunięcia w całości jednej nerki. A więc teraz głowa. W Poznaniu nie było za bardzo chętnych którzy podjęliby się wycięcia guza w głowie. Mówili może Puszczykowo, może Konin... A więc zaczęłam szukać w internecie specjalisty w tej dziedzinie. Trafiłam na dr Furtaka z Bydgoszczy. Poczytałam trochę, dowiedziałam się że bardzo ciężko się do niego dostać. Po kilku dniach mój facet stwierdził nie ma co szukać wiatru w polu, jadę do Bydgoszczy. Wsiadł w samochód, bez żadnych dokumentów, miał tylko zdjęcie z rezonansu w telefonie. Po 5 godzinach zadzwonił do mnie telefon, Znalazłem Furtaka, zaraz ide na wizytę. Nie mogłam w to uwierzyc! To był cud! Doktor spojrzał na zdjęcie głowy mojego taty w telefonie faceta i powiedział : Jak najbardziej operacyjny guz, poproszę o dane pacjenta i proszę czekać za telefonem. Za dwa dni zadzwoniła sekretarka z szpitala w Bydgoszczy mówiąc zapraszam za dwa tygodnie na oddział. Tata pomyślnie przeszedł operację. 4 miesiące po operacji głowy miał też radiochirurgię stereotaktyczną w loży gdzie znajdował się guz. Po tym wszystkim jeździliśmy na kontrole, miał też zrobione badanie PET, wszystko czyste. Myśleliśmy że to koniec, wygraliśmy! Ale niestety. Pod koniec października 2018r na kontrolnym badaniu w Bydgoszczy wyszło że jest kolejne ognisko w głowie. A więc znów przechodziliśmy to samo.. Konsultacja u Furtaka i operacja. Tata aktualnie jest po operacji, czuję się dobrze, nie widać po nim że jest tak bardzo chory.. Znów wizyty kontrolne. Żadnego leczenia. Zastanawiam się czy nie można zrobić czegoś więcej, jakaś immunoterapia, terapia celowana. Cokolwiek by zlikwidować z organizmu komórki nowotworowe.Lekarze rozkładają ręce i mówią że gdy nie ma żadnych innych przerzutów poza głową nie mogą nic podawać. Mamy czekać za przerzutami na inne części ciła?! Może ktoś orientuję się jak to naprawde jest.. Z góry dziekuję za wszelki rady i odpowiedzi. Asia   

2 odpowiedzi:
  • 31 dni temu

    Próbowałaś dostać się do prof. Szczylika w Otwocku? Może poradziłby coś. Dużo dobrego o nim słyszałam. Z tego co czytałam to leczenie rozpoczyna się w momencie stwierdzenia przerzutów, ale nie jestem ekspertem. My dopiero kilka dni po operacji. 

  • Hmm. Przepraszam że dopiero teraz odpisuję. Również słyszałam i czytałam o tym profesorze. Może faktycznie warto byłoby się udać do niego porozmawiać. Życzę zdrówka 🙂



Zaloguj się lub Zarejestruj, żeby odpowiedzieć lub dodać nowy temat