Rak szyjki nieoperacyjny, skutki uboczne.

9 miesięcy temu

Witam wszystkich na forum ,tak w skrócie opiszę moją przygodę z rakiem.W lipcu 2017 usłyszałam diagnozę ,tak naprawdę nie dotarło to wtedy do mnie, byłam w szoku,nie wiedziałam co mnie czeka, może to i lepiej. Po wszystkich badaniach doktorka prowadząca skierowała mnie do szpitala na operacje, operacji nie odbyła się, lekarz stwierdził że z powodu nacieku nie może operować (nie wiedziałam że trzeba byli dać kopertę),znalazłam się w centrum onkologii. Po radio i chemioterapii skierowali mnie jeszcze na brachyterapię.Ostatnią brachyterapie miałam dokładnie rok temu.Jeżdże co chwilę na kontrolę, nie mam jeszcze żadnych wyników, cytologia nie wychodzi z powodu licznych komórek zapalnych i erytrocytów. Biorę na okrągło przepisane przez kekarza Mucovagin, i cały czas to samo.Ratujcie mnie i podpowiedzcie co ja mam że sobą zrobić. Robiłam 3 razy prywatnie cytologie i każdy wynik taki sam.Lekarze twierdzą że zapewno jest wszystko ok,tylko nie wiem na jakiej podstawie.Ogolnie czuję się dobrze, uderzenia gorąca przechodzą, nie wiem na co mam jeszcze zwrócić uwagę. Nie rozumiem dlaczego nie chcą zlecić innych badań skoro rok czasu cytologia nie wychodzi.Nie można zrobić rezonansu czy tomograf? Poradźcie coś, co z tym stanem zapalnym, czy to normalne że tak długo to trwa.Jestem już zmęczona tym brakiem konkretnych informacji. Pozdrawiam Ewa.

15 odpowiedzi:
  • 9 miesięcy temu

    Ewik witaj.

    Napisz coś więcej o diagnozie, wyniki badań, jaki stopień złośliwości wykazał histopat, jakie badania miałaś zlecane w ciągu roku od zakończenia leczenia ? Moim zdaniem mówienie, że cytologia "zapewne ok" nie powinno mieć miejsca. Może warto zastanowić się nad zmianą CO albo skorzystać z konsultacji u innego onkologa.

    Pozdrawiam.

  • 9 miesięcy temu

    Ewik bardzo dobrze, że tu trafiłaś. Masz tu Biuro Interwencji Onkologicznej BIO gdzie możesz zadać  pytanie a dostaniesz profesjonalną odpowiedź od dyżurującego onkologa, masz tu nas, przeszłyśmy bardzo dużo i chętnie pomożemy, udzielimy radę, poradzimy. Powyżej Agnieszka76 sugeruje poszukać innego lekarza, ja mam to samo na myśli bo odnoszę wrażenie, że jak "Lekarze twierdzą że zapewno jest wszystko ok"  to Ty oczekujesz konkretów a nie czujesz, że ktoś rzeczywiście Tobą się zajmuje. Doskonale Ciebie rozumiem. Napisz coś więcej o sobie, ile masz lat, gdzie się leczysz, co ważne jaki masz określony stan zaawansowania. 

  • 9 miesięcy temu

    Dziękuję Agnieszka i Kaa że się odezwałyście. 

    Jak bym miała jeszcze mało problemów ze sobą to jeszcze u syna zdiagnozowano w ostatnim roku schizofrenie. Ale jakoś dajemy radę. No więc tak, nie mam żadnych innych zlecanych badań, usilnie lekarze chcą tą cytologie, ale jak już pisałam nie wychodzi. Leczę się w Lublinie COZL .Diagnoza była rak szyjki macicy llb. W opisie rezonansu guz wielkości 18x14x25mm. Umiarkowana ilość płynu w miednicy mniejszej. 

    Myślałam że skoro ta cytologia nie wychodzi, dostanę jakieś inne badania do zrobienia, ale niestety. Często mam tak na wizytach kontrolnych że jest zastępstwo, i co 2 wizytę jest inny lekarz. Nie ogarniam tego, wygląda to tak jakby łaskę wogole robili że tam są. 

    Przyjeżdżając na oddział na chemię, za każdym razem byłam u innego lekarza na sali. Miałam 6 wlewek, 28 naświetleń i 3 brachyterapie. Prawie cały ten czas czułam się dobrze, ostatnie jakieś 2 tygodnie dokuczało mi pieczenie, parzenie w pochwie ale jakoś i to przeżyłam. Ogólnie teraz też czuję się dobrze, wróciłam na siłownię. Tylko psychicznie gorzej, nerwowa się taka zrobiłam,domownicy drażnią mnie na każdym kroku, zastanawiam się nad wizytą u psychiatry.Moze mam jakieś chormony brać?No i brakuje mi tego spokoju psychicznego, żeby te wyniki jakieś były czarne na białym, jakieś konkrety.Jak długo będę jeszcze tam jeździć. 

    Co radzicie? Lekarze prywatnie mówią to samo, że na pewno jest wszystko w porządku, nie chcą dać skierowania na rezonans,bo bym sobie zrobiła, może wtedy była bym spokojniejsza. 

    Mam 42 lata i czuję że jestem w tym temacie dalej zielona, jak trawa na wiosnę. O co kaman z tymi lekarzam? Pozdrawiam. 

  • 9 miesięcy temu

    Ewik ja też jestem pod kontrolą COZL w Lublinie. Drogę z rakiem rozpoczynałam od przychodni ginekologicznej, tam zostałam zdiagnozowana, przeszłam resztę badań i zostałam skierowana na operację do ordynatora z Lubartowskiej. Dopiero z pooperacyjnym histopatem wysłali mnie na Sierocą. A Ty od początku byłaś prowadzona w CO ? Ja osobiście nie narzekam na tamtejszych lekarzy. Jestem zdziwiona, że tak źle Cię potraktowali. Co prawda też miałam sytuację, że pojawiły się problemy zdrowotne ale za pierwszym razem poprzez rejestrację przyspieszyłam wizytę, a drugim gdy nie chcieli mnie przyjąć bo nie byłam zapisana wpakowałam się do gabinetu i powiedziałam, że nie wyjdę dopóki mnie nie zbadają. 

    Do którego gabinetu chodzisz 1 czy 2 ? 

  • 9 miesięcy temu

    A ja właśnie chciałam napisać,że z tego co wiem i pamiętam Agnieszka też jest pod opieką CO Lublin.Ewik to, że jesteś znerwicowana to zupełnie normalne, w tej sytuacji trudno o spokój ducha. Agnieszka pewnie podpowie jakąś drogę, gdzie się skierować a w sensie do kogo konkretnie. Ewik bardzo dobrze, że tu trafiłaś. 

  • 9 miesięcy temu

    Jestem naprawdę w szoku, jak można traktować pacjentki tak różnorodnie. Napiszę co moim zdaniem powinnaś zrobić. Zarejestruj się do dr Józefa Kotarskiego. Nie będzie z tym problemu, rozmawiałam z nim bo poszłam do niego prywatnie na usg, wiedziałam, że pracuje w COZL i od razu go o wszystko wypytałam. To dobry ginekolog - onkolog. Specjalizuje się w prowadzeniu kobiet z nieoperacyjnym rakiem. Powiedział, że jak chcę to też mogę do niego przychodzić, i to nie będzie kolidowało z tym, że jestem zapisana do innego lekarza. On Ci wszystko na spokojnie wytłumaczy, pokieruje. Zadzwoń jutro i się zapisz. 

  • 9 miesięcy temu

    Hej Aga,koleżanka poradziła mi kiedyś Jana Kotarskiego, zapłaciłam 200 zł za wizytę, też ta cytologia nie wyszła i powiedział żeby za pół roku zgłosić się na ponowne badanie, ręce mi opadły. Poddałam się, nie wiem już gdzie się jeszcze udać. Przypomniało mi się to forum, na początku choroby się go oczytalam, i pomyślałam że może tutaj wrócą mi siły do działania. Ale Ty Agnieszka piszesz że do prof.Józefa mam się zapisać. Jutro z rana zadzwonię i się rejestruje. Chciałabym tylko dowiedziec sie czy guz zginął czy nie.Rok czasu to dla mnie szmat czasu.Dziękuję Ci bardzo i będę informować. 

  • 9 miesięcy temu

    Agnieszka,na samym początku chodziłam do 2,po 3 wizytach dr.Gąbka przepisała mnie do 1bo nie wiedziała co ze mną począć, w sensie że ten stan zapalny się utrzymywał.Nastepna wizytę nam na 22 października. Ale jak radziłaś jutro zapisze się do Kotarskiego ale Józefa. 

    A Ty jeszcze jeździsz na kontrole, kto wie,może się napatoczymy na siebie. Chętnie bym pogadała z pokrewne duszyczką. Pozdrawiam.

  • 9 miesięcy temu

    Kaa,też się cieszę że się odwazylam tutaj napisać. 

  • 9 miesięcy temu

    Agnieszka, najpierw trafiłam do dr.Patyry na lubartowskiej,Ona skierowała mnie na operacje,która się nie odbyła, chyba już mi wiadomo z jakich przyczyn,potem zostałam skierowana do COZL i tam tkwie nadal.



Zaloguj się lub Zarejestruj, żeby odpowiedzieć lub dodać nowy temat