zalamana :(

9 lat temu
Witam. Od 4 tygodni moja mama zmagala sie z zaparciami i bolami brzuch. W przychodni mowili ze kamienie nerkowe i caly czas doatawała antybiotyk. Skierowali ka na badania. Wyszły złe. Tydzień temu trafila do szpitala. Wykonali jej usg i powiedzieli ze ma guzek z naciekiem i przyjęli na oddział. Poźniej wykonano jej tomografie i wynik brzmial: "duży guz w jelicie grubym z naciekami na trzuatke, śledzione, jelito cienkie, nerke oraz ściane brzucha". Lekarz powiedzial ze jezeli to rak to bardzo zaawansowany. Jezeli usuną guz to stomia na stale. Lekarz z góry powiedział że wszystkiego nie usuną. Boje sie bardzo mama jest zalamana ja udaje twarda ale ledwo co powstrzymuje łzy. Dzisiaj mama ma,mieć operacje. W nocy przetaczali jej krew. Co dalej po operacji?. Jak dlugo czeka sie na wyniki? Jak mama bedzie sie czuła po zabiegu? Dlaczego to wszystko takie cieżkie?! Nie mam siły....
42 odpowiedzi:
  • Witaj andziulka1990 .Stało sie jest choroba i zawsze na poczatku załamujemy się .Przychodzi natomiast dzień kiedy siadamy i bierzemy się za bary z nią .Tak.I tak musicie teraz działać , wziąć się za leczenie .Ważne by mama nie zaniedbała zaleceń lekarza ,stosowała się do nich.Jesli potrzebujesz pomocy ,pisz na pw .Wsprawie raka jelita moge coś podpowiedzieć.Pozdrawiam i duzo wytrwałości i zdrowia zyczę :D
  • Witajcie w listopadzie u.r po krotkiej chorobie zmarła mi Mama na raka płuc.w styczniu b.r. wykryli raka jelita grubego u Taty. To był szok!!! Początkowo lekarze mówili ze szybka operacja i tata będzie zdrowy. Badali go aż 2.5 mies i po tym czasie guz okazał się juz nie operacyjny. Zaproponowali leczenie paliatywne. Guz był ogromny i są przerzuty na węzły chłonne.po 5 dniach naświetlenia i kilku tyg chemii(w tabletkach) tata czuje się lepiej. Wrócił apetyt, guz się zmniejszył, bol ustąpił... Ale co dalej????umieram ze strachu...
  • Ilona3112 rozumiem Twoje odczucia też tak mam też myślę co dalej w przypadku męża ,szczególnie wtedy gdy zle sie czuje i trafia kolejny raz do szpitala.Potem znów wraca wszystko do normy ,żyjemy ,cieszymy się razem z dziećmi i przyjaciółmi że to kolejny dzień razem ,miesiąc rok.Tak Ilona trzeba wiesz? cieszyć się ,że jest w miarę dobrze ,kontrolować zdrowie i żyć ile się tylko da.Nic zamartwianie się nie da ,obnizy tylko odporność naszego organizmu i kto wtedy będzie wspierał tę chorą osobę? Zyczę mimo wszystko dobrego samopoczucia wiedząc ,że lekarze i my zrobiliśmy wszystko co było możliwe ,reszta już od nas nie zależy .Pozdrawiam serdecznie :D
  • Cieszę się sierotka, że odpowiedziałaś. Tu masz mojego maila napisz do mnie agnieszka204@onet.eu mam wiele pytań i wątpliwości.
  • Andziulka1990 napisałam :D
  • Dzieki sierotka w listopadzie radzilas mi po smierci Mamy i duzo mi pomoglas. Mimo ze sama nie masz lekko to otwierasz sie na innych i ich wspierasz. Masz ogromne serduszko. <3 <3 <3
  • Witaj Ilonko bardzo dziękuję :D takie kobiece serce wiesz <3 Wczoraj coś mi sie zbuntowało ,ale tableteczka szybka pomogła. Jeśli moja skromna osoba coś wniosła do Twojego spokoju to niezmiernie mi miło .Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo zdrówka. :D
  • Dwa dni temu dowiedziałam się, że na leczenie mojej mamy jest juz za późno... Zostało jej może 3 miesiące góra pół roku. Lekarz jeszcze powiedział, że jest w szoku, że mama dożyła października!! Jak można żyć i czekać na śmierć?! Jak można życ z myślą, że to juz koniec?! I najważniejsze pytanie czy powiedzieć mamie, że jej dni są policzone? Jestem tak bardzo zła z bezsilności....
  • Dwa dni temu dowiedziałam się, że na leczenie mojej mamy jest juz za późno... Zostało jej może 3 miesiące góra pół roku. Lekarz jeszcze powiedział, że jest w szoku, że mama dożyła października!! Jak można żyć i czekać na śmierć?! Jak można życ z myślą, że to juz koniec?! I najważniejsze pytanie czy powiedzieć mamie, że jej dni są policzone? Jestem tak bardzo zła z bezsilności....
  • Adziulko - twój post to jest dokładnie moja historia z moją najdroższą mamą - pytasz, jak można życ i czekac na smierc? - ja tak do końca nie powiedziałam mamie o tym, ale starałam się bardzo uważnie jej słuchać - czego potrzebuje, jakie są jej życzenia - tak niejako w locie chwytając to co dla niej było ważne. Nie miałam odwagi, aby powiedzieć wprost - widziałam, że pomimo naprawdę widocznych zmian w jej wyglądzie, postępie choroby do końca trzymała ją taka jakaś wręcz eteryczna iskierka życia - choć były chwile, że tak jakby godziła się z nieuchronnością i jej odejściem. Ja myślę, że taka osoba czuje mimo wszystko zbliżający się koniec - a my?...........powinniśmy przebywać z nia jak najwięcej, rozmawiać, opowiadać, wyciągać wspomnienia, tak aby nie zmarnować czasu jaki nam pozostał. Jestem do twojej adziulko dyspozycji - mój meil: olusia918@wp.pl - pisz, pytaj - postaram się choć troszeczkę ci ulżyć:))


Zaloguj się lub Zarejestruj, żeby odpowiedzieć lub dodać nowy temat