Rak odbytnicy

2 miesiące temu
Witam mam nadzieję że tu chodzmoge się wyglądać może znaleźć odpowiedzi i wsparcie od was=( Mój tato 63lat był w szpitalu ponieważ dostał krwotoku odbytnicy na początku myśleliśmy że to wina leku PREDAXA ponieważ trzy dni po wyjściu ze szpitala i zażywania tego leku nagle taki krwotok. Mieliśmy nadzieję że jeśli odstawiamy ten lek będzie dobrze niestety diagnoza po tygodniu krwawienia i zrobienia przez lekarzy kolonoskopie naktorej wyszło: " w odbytnicy w odległości 12cm od zwierczy zewnętrznego odbytu obecny owrzodzialy egzotyczny guz o wielkości ok 3 cm zwezajacy światło jelita wstpniu uniemożliwiającm swobodne proksymalne przejście endoskopem" . Jako najmłodsza z rodzenstwa i będąca najwięcej przy tacie dowiedziałam się pierwsza wizyta w gabinecie lekarzy i ta wiadomość szok ktory dopiero po wyjściu ze szpitalu dotarł do mnie. Po tej wiadomości wypuścili tatę karzac czekać na wynik hispatolohiczny. Po około dwuch tygodni odebrałam go wynik: Rak gruczołów G1 ponadto utkanie gruczolaka cewkowo - kosmkowego. Pierwsze co to wydzwanialam do poradni onkologicznej jaki tylko dorwalam niestety dużo numerów nie odbierał lub kierowali dalej. Jesteśmy z okolic stalowej woli dlatego mój wybór to Sandomierz Tarnobrzeg tata jest po udarze 2012rok prawostronny niedowladem jego mowa i rozumienie nie jest na tyle sprawne by sam mógł być gdzieś dalej. Dzwoniąc do Sandomierza dowiedziałam się by dostać się do onokologa potrzebna mi jest karta DILO która zekomo mogę dostać od lekarza rodzinnego. Ucieszyłam się bo pomyślałam że w tak szybki sposób mogę ruszyć dana sprawę niestety się przeliczyłem ostalalam się 3 h wkolejce z chorowanym tata do rodzinnego który mi powiedział "ja nie wystawiam takich kart proszę szukać kogoś innego" po usłyszenia takich słów w oczach świeczki siedziałam bezradna patrząc na mojego tatę który dokonca nie zdaje sobie sprawy ze jest chory. Po wyjściu udalam się do pielęgniarek które ze zdziwieniem kazali mi się wrócić do jego chodź po skierowanie do onkologa i tak zrobiłam. Oczywiście dzwoniac terminy 3 miesięczne a NFZ prywatnie próbowałam umowilam za miesiąc. Ale prubujac dzwonić do wszystkich aby przyspieszyć wizytę udało mi płaczem wcisnąć w termin na NFZ. Gdy już doszło do wizyty na która czekaliśmy w poczekalni 4.5h BO lekarz się spóźnił taki byl nie miły szybko szybko i następny. Jedynie co zakodowalam to mieliśmy zrobić rezonans miednicy małej itak robiliśmy 2.10.2019 a 9.10 okazało się że musimy poprawić kilka sekfencji bo źle wyszło,wiec pojechaliśmy zrobiłeśmy. Oczywsnie miedzy czasie miała być wizyta prywatna na ktora czekaliśmy miesiąc ale dzień wcześniej dzwoniac o przełożenie terminu zapytałam doktora o nasz przypadek i odmówił mi wizyty twierdząc że i tak to nie do niego ze wizyta u niego jest bezsensowa i że muszę udać się gdzie indziej i polecił mi pania doktor ktora przyjmuje w sandomierzu=( ręce mi opadły ciągle pod górkę ale umówiłam na 18.10 na prywatną wizytę do sandomierza z polecenia od onkologa. I aktualnie czekamy lecz mam pytania. Jakie sa rokowania tego typu raku? Mój tato jest po udarze prawostro nym ma cukrzyce, typu 2, nadciśnienie, kamica pęcherzyka żolciowego niewydolność krążenia jest tyle chorób czy to wszystko przeżyje? Czy lepiej odpuścić czy lepiej walczyć? Czy ten jego rąk odbytnicy to już zalicza się do jelita grubego? Od dwuch dni strasznie tato kaszle cała noc wcześniej miał wodę wpluchach której nie scisgali jej czy to ta woda czy objawy raka? Rozmawiałam z Tata ale jedynie mu powiedziałam że maguza którego trzeba operować jak mam się zabrać do tego by mu powiedzieć prawdę? A może mu tylko mówić że to jest guz? Że względu iż tata nie jest taki rozumny nie zażywa insuliny żadnych leków ponieważ nie chcę krzyczy itp. Czasami zamyka się w pokoju zdaza się nawet ze spożywa alkohol. Często mówi że jest zły na samego siebie ze tak musi cierpieć a ja muszę trzymać kamienna twarz żeby nie widział że mnie to boli ze ja wiem ze przyjdzie taki dzień że go nie będzie=( że on jest naprawdę chory że to nie kaszel ani ból głowy. Jakie mam badania zrobić? O co pytać onkologa? Czy powiedzieć onkologowi przed wizytą że mój tato nie wie że to rak żeby go nie wystraszyl? Mój tato nie wie ale on czuje chyba że jest is ie tak bo czuje z każdym dniem ciężko wstać mu nawet. Co mam robić? =( mama jakoś tym bardzo się nie przejmuje twierdzi że jestem najmłodsza to powinnam jeździć i załatwiać reszta rodzenstwa majuz rodziny i nie mieszkaja znani. =( temat rzeka... pozdrawiam Paulina
4 odpowiedzi:
  • 1 miesiąc temu

    Witaj. Sam aktualnie wraz z rodziną zmagali się z chorobą taty, bardzo dużo czytam na temat tej choroby, również jak ty jestem najmłodszy z rodzeństwa i opiekuje się rodzicami. Kilka lat temu wraz z tatą pomogliśmy przejść mamie przez ciężką chorobę A teraz musimy walczyć o tatę.

    Jest to choroba która przychodzi nagle, mój tata jest już po operacji aktualnie przebywa w szpitalu z powodu trudności gojenia  się rany cierpi na cukrzycę... 

    Wracając do twoich pytań, nie rozumiem zachowania waszego lekarza rodzinnego, ma on obowiązek wystawić taką kartę pacjentowi onkologicznemu, mój tata nie zdarzył się odezwać na temat tej karty A jego lekarz rodzinny już ją wypisywał, pacjenci onkologiczni  którzy posiadają taka kartę krócej czekają na badania diagnostyczne. Nie mogę zrozumieć znieczulicy  lekarzy którzy odsylaja was z kwitkiem, bądź odmawiają pomocy. Próbowałaś może znaleźć w Internecie specjalistę który cieszy się dobrą opinią? W waszej okolicy?. 

  • 1 miesiąc temu

    rokowania zależą od stopnia zaawansowania im niższy stopień tym większa szansa na wyleczenie, na podstawie badań można ocenić wstępny stopień zaawansowania, później po operacji czeka się na wyniki hist. Które dokładnie opisują zmiany w wyciętej  części jelita, czy są przezuty  do węzłów itd. I na podstawie tego wyniku układa się dalszy plan leczenia. Zawsze trzeba być dobrej myśli, i zawsze trzeba walczyć, dzisiaj ten guz ma 3 cm A za rok czy dwa może być wielkosci pięści i doprowadzić do perforacji  czyli pęknięcia jelita. Miejsce w ktorym twój tata ma guza to jelito grube. Dobrym znakiem jest to że stopień złośliwości to g1 czyli rak rośnie powoli i wolniej daje przezuty 

  • 1 miesiąc temu

    Witam, dzięki za odpowiedzi martwiłem s i e że nikt mi nie odpisze a jednak=) jesteśmy już po wizycie prywatnej z onkologiem Panią Iwona Drab. Jak to wizyta prywatna na minuty jak zawsze. Czekaliśmy 4 h żeby nas przyjęła paranoja=/ Pani doktor przepatrzyla w  karty jakie miałam i poinformowała że to jest dla chirurga sprawa i on zdecyduje czy będzie sie tato kfalifikowal. Dała numer kontaktowy do najlepszego chirurga z okolicy w poniedziałek będę drzwonic i pytać o wizytę. Stan mojego taty znowu się pogarsza =/ od kilku dni nie może się wypróżnić znowu mu jądro puchnie nie może oddać moczu=/ jest ogólnie osłabiony  fizycznie i psychicznie jeszcze mało by tego było mama wpadła w nałóg alkoholowy i muszę jedno i drugie ogarniać porażka jakas=(  

  • 1 miesiąc temu

    Witam serdecznie, dziś jesteśmy już po operacji wkoncu... Operacja jako tako się udała niestety nie został usunięty ten guz. Jak twierdził lekarz że bardzo nisko był umieszczony  i tato zbyt bardzo krwawil żeby mogli go usunąć ponieważ mógł się wykrwawic. Założyli mu stomie bo innego wyjścia nie było. Chirurg również powiedział że tata mógłby iść na radioterapie niestety raczej on nie będzie się kfalifikowal tak że nie wiem co mam myślęc o tym wszystkim=/



Zaloguj się lub Zarejestruj, żeby odpowiedzieć lub dodać nowy temat