Rak jelita grubego

8 lat temu
Rzadko czytam wypowiedzi na temat raka jelita grubego, nie wiele o tym wiemy :( Spadło jak grom z jasnego nieba :(
3421 odpowiedzi:
  • Dzięki Mate!

    Narazie tata mówi że coś sączy mu się z tego rany bo widzi przez opatrunek że trochę zamókł. Już się martwi, że znów wyląduje w szpitalu :( dziś będziemy zmieniać to się okaże co i jak. W poniedziałek ma i tak wizytę w szpitalu bo mają zobaczyć jak się goi i jak wygląda stomia. Dalej stres, w dodatku dwa tygodnie po operacji a on dalej słaby jest.

  • 8 dni temu

    Kasia,

    Spokojnie. To wszystko normalne, ale kazdego dnia bedzie lepiej. Krok po kroku, nie ma sie co spieszyc.

    Skoro tata nie bedzie mial chemii, moze spokojnie dochodzic do siebie bez pospiechu.

    Bedzie dobrze,

    M.

  • 8 dni temu
    Kaśka85 napisał:

    Dzięki Mate!

    Narazie tata mówi że coś sączy mu się z tego rany bo widzi przez opatrunek że trochę zamókł. Już się martwi, że znów wyląduje w szpitalu :( dziś będziemy zmieniać to się okaże co i jak. W poniedziałek ma i tak wizytę w szpitalu bo mają zobaczyć jak się goi i jak wygląda stomia. Dalej stres, w dodatku dwa tygodnie po operacji a on dalej słaby jest.

    KKasia mojemu mezowi tez sie saczylo dlugo ale to sie tak goi.to sa glegokie rany jakbyniebylo.

    My zaczynamy nastepna chemie w przyszly czwartek.Tylko kacetibina czy jak to sie nazywa , tabletki bo onkolog stwierdzil ze te sa wazniejsze niz wlew.Juz sie boje ale trzeba te cykl e ukonczc.Potem ta operacja kawalka na watrobie, ktory znikl po pirewszej chemii ale operowac chca nadal.Ja nadal nie rozumiem jak ale oni wiedza lepiej.Ja mam strs przed nowa chemia po tych komplikacjach jakie byly.Onkolog pytal cz maz chce kontynuowac bo roumie ze sie przestraszyl ale moj maz dzielnie stwierdzil ze tak.Trzymajcie kochani kciuki bo mnie stres zzera.


  • 7 dni temu

    Witajcie. Przypadkiem trafiłam na to forum i zaczęłam przeglądać Wasze wpisy. Niedawno otrzymałam diagnoze- rak jelita grubego. Niestety z przerzutami na węzły chłonne i wątrobę. Zalamalam się. Po operacji jelita trochę odżylam i chodzę na chemię ale mój organizm reaguje bardzo toksycznie i zamiast chodzić co 2 tyg to chodzę co 3-4tyg. Czasami już nie mam siły na to i boję się czy chemia zadziała i czy będzie mi dane wychować córkę,  która teraz ma 4 latka. 

    Po Waszych wpisach czytałam, że Wy lub Wasi najbliżsi walczą i wygrywają walkę. Życzę Wam wszystkim zdrowia i siły do walki :)

  • Anna 85 nie zalamuj się lecz walcz współpracuj z lekarzami miej pomimo choroby pozytywne nastawienie.Zyj pełnią życia ,rak to trudny przeciwnik ,ale można i trzeba dać mu rade .

    Przerzuty jeszcze nie oznaczają przegranej wiedza i środki jakie stosuje medycyna radzą sobie i z przerzutami a  chorży żyją coraz dłużej .Znam panią ma już prawie 90 lat żyje z rakiem od conajmniej 30 on chodzi sobie po jej ciele jak mówią jej lekarze i popatrz żyje .Ale ma bardzo silne postanowienie życia ,doczekała kolejnych pokoleń w swojej rodzinie :):) 

    Pisz pytaj realizuj swoje  pasje staraj się zapominać o chorobie ,tylko bądź pod kontrolą lekarzy i stosuj się do ich zaleceń ,mądrzy są i empatyczni nawet jak są w obyciu szorstcy bo to nie oznacza ,ze nie w spółczują 

    Życzę Ci powodzenia 

    Wpis edytowany dnia 17-03-2019 12:41 przez sierotka
  • Jock trzymam mocno kciuki za Twojego męża! Wierzę że wszystko dobrze się skończy. Życzę Wam ogromu siły! Jestem myślami z Wami 

    Mój tata dziś był na kontroli w szpitalu, ja niewiem czy to normalne że po 5 dniach ku wyciągali mu część szwów, a mówili że szwy wyciągają po 10 dniach. Dziwne to, resztę szwów faktycznie wyciągną za tydzień w poniedziałek. W dodatku z sama stonia też troszkę nie tak, bo jakimś dziwnym trafem okazało się że jakby wypchalo mu część jelita, ja niewiem jak to się fachowo nazywa ale chodzi o to że sama stomia jest ok, wygląda dobrze i nic się z nią nie dzieje ale na połowie obwodu stomi ma wychnane jelito i oni go z tym wypuścili do domu. Okazuje się że chyba wyszli z założenia że skoro za pół roku maja mu to zespalać to chyba nic nie będą teraz z tym robić. Jak widzicie u nas od początku coś się pierniczy. Nic nie jest tak jak zakładają lekarze... Wczoraj jeszcze nerwów dostałam bo tata miał 37.5 stan podgoraczkowy.balam się żeby temp nie rosła. Jednak okazało się że tata wczoraj urządził sobie długi spacer, i najwyraźniej się przemeczyl. Potem już temperatury nie było. Poza tym kwestia kontroli czy nie ma wznowy raka.... Słuchajcie jedynym zaleceniem taty na wypisie jest to żeby pojawił się za pół roku w poradni celem kwalifikacji do usunięcia stomi. Przecież no chyba nie mogą go tak zostawić bez badań kontrolnych prawda? Nie godze się na to! Ja wiem, teraz się udało miał badanie w odpowiednim czasie ale następnym razem może być inaczej.

    Anna85 bardzo mi przykro! Mamy dzieci w tym samym wieku. Trzymaj się dzielnie, walcz bo masz dla kogo żyć! Słuchaj co Sierotka mówi, ma 100% rację! Wierzę, że wszystko skończy się jak najlepiej dla Ciebie, i Twojej rodziny!

  • 5 dni temu

    Hej Kasia,

    Jak mowilem u nas tez kiepsko z tymi badaniami kontrolnymi. 

    Ogolne zalecenia mowia o konkretnym protokole: tomograf i kolonoskopia co pol roku, markety, etc.

    A rzeczywistosc? Najlepiej jakbys czlowieku w ogole nie przychodzil. 

    Dlatego samemu trzeba mocno naciskac o wszystko. Przynajmniej tak to wyglada u nas w Poznaniu.

    Pozdrawiam

    Maciej

  • 5 dni temu
    Kaśka85 napisał:

    Jock trzymam mocno kciuki za Twojego męża! Wierzę że wszystko dobrze się skończy. Życzę Wam ogromu siły! Jestem myślami z Wami 

    Mój tata dziś był na kontroli w szpitalu, ja niewiem czy to normalne że po 5 dniach ku wyciągali mu część szwów, a mówili że szwy wyciągają po 10 dniach. Dziwne to, resztę szwów faktycznie wyciągną za tydzień w poniedziałek. W dodatku z sama stonia też troszkę nie tak, bo jakimś dziwnym trafem okazało się że jakby wypchalo mu część jelita, ja niewiem jak to się fachowo nazywa ale chodzi o to że sama stomia jest ok, wygląda dobrze i nic się z nią nie dzieje ale na połowie obwodu stomi ma wychnane jelito i oni go z tym wypuścili do domu. Okazuje się że chyba wyszli z założenia że skoro za pół roku maja mu to zespalać to chyba nic nie będą teraz z tym robić. Jak widzicie u nas od początku coś się pierniczy. Nic nie jest tak jak zakładają lekarze... Wczoraj jeszcze nerwów dostałam bo tata miał 37.5 stan podgoraczkowy.balam się żeby temp nie rosła. Jednak okazało się że tata wczoraj urządził sobie długi spacer, i najwyraźniej się przemeczyl. Potem już temperatury nie było. Poza tym kwestia kontroli czy nie ma wznowy raka.... Słuchajcie jedynym zaleceniem taty na wypisie jest to żeby pojawił się za pół roku w poradni celem kwalifikacji do usunięcia stomi. Przecież no chyba nie mogą go tak zostawić bez badań kontrolnych prawda? Nie godze się na to! Ja wiem, teraz się udało miał badanie w odpowiednim czasie ale następnym razem może być inaczej.

    Anna85 bardzo mi przykro! Mamy dzieci w tym samym wieku. Trzymaj się dzielnie, walcz bo masz dla kogo żyć! Słuchaj co Sierotka mówi, ma 100% rację! Wierzę, że wszystko skończy się jak najlepiej dla Ciebie, i Twojej rodziny!

    Mysle ze to sa standarty wizyt kontrolnych.Za czesto pewnie nie ma funduszy.U nas tez tak jest.Poki jest leczenie, konkrety to czesto zle jak juz po wszystkim to raczej rzadziej.Tata ni h wsztstko zaczyna powoli to bedze dobrze, nuc podnosic , jesc czesto a malo I wogloe wypoczywac.Ja na stres ogladam wszystki komedie gdzie chyba juz wszystko znam na pamięć .Polecalabym moze czasami znalezc kogis prywatnie co by moze wyjasnil I uspokoil.Zaplacicie ale bedziecie przynajmniej spokojni I bez neerwow.Moj zaczyna chemie w czwartek, Musze byc spokojna ale to  nie jest latwe.Staram sie czytac wszystko o diecie aby zapewnic jak najlepsza w miare dobra dla jelita tez.Pozytyw , tylko to mi chodzi po glowie trzeba byc pozytywnym.Tata ma odpoczywac😊😊😊😊



  • 5 dni temu
    Mate33 napisał:

    Hej Kasia,

    Jak mowilem u nas tez kiepsko z tymi badaniami kontrolnymi. 

    Ogolne zalecenia mowia o konkretnym protokole: tomograf i kolonoskopia co pol roku, markety, etc.

    A rzeczywistosc? Najlepiej jakbys czlowieku w ogole nie przychodzil. 

    Dlatego samemu trzeba mocno naciskac o wszystko. Przynajmniej tak to wyglada u nas w Poznaniu.

    Pozdrawiam

    Maciej

    MMate sama pochodze z Poznania I o ile czytalam jest kilku bardzo dobrych onkologow I specjalistow .Ale jak pisalam juz ja zawsze strasznie naciskam wszystkich.Tutejsza pani onkolog chyba nie lubi jaj ja zadaje pytania a nie moj mąż. Badania kontrolne so pol roku to norma bo rak , jelita w szczegolnosci rozwija sie podobno powoli wiec chyba to czas wystarczajacy aby sprawdza ze cos sie nie porobilo.Ja zawsze odkladalam pieniazki na to ze jak pomoc idzie za dlugo to robie cos prywatni,e to na co mnie stac.Ale jak nie mozna to trzeba czekac.To tez znam.Naprawde tylko trzeba pilnowac termionow aby nikt nie pominal.Pozdrawiam


  • 4 dni temu

    Sierota, Kaska85, dziękuję za słowa otuchy. Do dzisiaj miałam duże nastawienie do walki. Rozmawiałam z lekarzem dzisiaj i mi powiedziała,  że mam się nie nastawiac że dożyję 50 lub 60lat. Mam 34 lata i się w ogóle zalamalam. Muszę się wyciszyć bo psychicznie mnie zdolowala 



Zaloguj się lub Zarejestruj, żeby odpowiedzieć lub dodać nowy temat