RAK SZYJKI MACICY w stopniu złośliwości G3 WYGRAŁAM
<3 <3 <3 trafiłam na profesjonalnych lekarzy ale miałam też bardzo dużo szczęścia. No i wszystko potoczyło się błyskawicznie. Fakt, że trafiło i na mnie odbieram nie jak nieszczęście a raczej miałam go bardzo dużo bo w porę wychwycono chorobę.
Kobiety badajcie się, namawiajcie na cytologię i w ogóle na badanie siebie, swojego ciała najbliższe sobie kobiety, przy tej chorobie czas jest najważniejszy. Bo nie tyle co stopień złośliwości co stopień zaawansowania tej choroby ma znaczenie. Medycyna idzie do przodu, najważniejsze to w porę wychwycić chorobę <
-
Dokładnie tak u mnie jest a raczej było. Ja miałam raka zlokalizowanego w szyjce, wycięto mi więc wszystko wraz z przydatkami i węzłami chłonnymi. G3 mnie powalił ale wykryto na początku drogi i mówiono, że mam dzięki temu spore szanse. Wczoraj konsylium zadecydowało i to najwspanialsza od dawna wiadomość. Kiedyś jeszcze gdy po konizacji skierowano mnie na tomografię i rezonans też któraś z dziewczyn na forum wątpiła i pytała skąd i po czorta tomograf i rezonans. A jednak było to niezbędne bo tylko dzięki takim szczegółowym badaniom wszystko jak na dłoni. Jestem pewna, że prócz ogromnego szczęścia to profesjonalizm lekarzy mnie uratował !!!