Medulloblastoma (rdzeniak móżdżku) - wyleczona.
Na raka zachorowałam jako 7-mio letnia dziewczynka.Diagnoza brzmiała ; medulloblastoma czyli rdzeniak mózdżku.Lekarze nie dawali mi szans na przeżycie,przygotowywali mnie i moich rodziców do ostatecznmego pożegnania.Nie dawali obietnic,ani złudnych nadzieji.Moi rodzice nie poddawali się w walce o moje życie,nawet kiedy wyniki kolejnych punkcji kręgosłupa były beznadziejne (komórki rakowe w płynie rdzeniowo-mózgowym).Tą chorobę potraktowaliśmy jako pewien rodzaj grypy,który trzeba wyleczyć ,tylko trochę dłużej to potrwa.Po 10-ciu latach zostałam uznana za wyleczoną. Ku zaskoczeniu ale i radości moich wspaniałych lekarzy,oraz dzięki Panu Bogu i moich kochanych rodziców- jestem i żyję! Anna Malik lat 19.
-
Ekstra informacja ! Cieszymy się z wami!!
-
Witam wszystkich jestem mamą wspaniałej 8-latki u której w wieku 13 miesięcy wykryto medulloblastome jesteśmy po chemioterapii i autologicznym przeszczepie komórek krwiotwórczych. Od 2007 r -od kwietnia- jesteśmy pod stałą kontrolą onkologiczną w por. hematologicznej, córcia ma co rok rezonans (w obrazach czysto) Ada jest już 6 lat po leczeniu :) :) :) pozdrawiamy wszystkich :)
-
Dziękuję :)
wiem, że to dziwne, ale miałam 18 lat jak się dowiedziałam o chorobie. Na początku przypuszczenia były różne, ale po badaniu histopatologicznym okazało się, że to rdzeniak (IV stopień złościlwości).
Dziwne, bo... Guzy te zazwyczaj "dotykają" tylko dzieci, dlatego też byłam szczególnym przypadkiem, ale pomimo to, udało mi się pokonać chorobę i zacząć życie od nowa.
Życzę wszystkim wiary! Wiem, ile to może zdziałać! Pozytywne nastawienie to klucz do sukcesu i pokonania choroby!
Buziaki, K.
-
Super informacja!!! Wielkie gratulacje!! Ile miałaś lat jak zachorowałaś?
-
Witam,
4 lata temu lekarze zdiagnozowali u mnie guza mózgu, który okazał się później rdzeniakiem. Lekarze powiedzieli, ze mam 10% szans, że przeżyję, a jeśli przeżyję to kolejne 20% na to, że będę chodziła. Mimo to się nie poddałam. Razem z rodzicami walczyłam o moje życie. Miesiące spędzone w szpitalach.. ale opłacało się. WYZDROWIAŁAM!! a dzisiaj, po 4 latach czuje się bardzo dobrze. Chodzę :) po chorobie została mi jedna przypadłość - zaburzenia równowagi, ale z tym też nauczyłam się żyć. Kotroluję to w taki sposób, że dla osoby, która mnie nie zna - moje "defekty" są niezauważalne!
Pamiętajcie! wiara jest najważniejsza! każdy przypadek jest inny.. ale wiara zawsze pomaga. Jak też nie dostawałam zbyt wielu szans, ale jednak się udało :)
ŻYCZĘ WYTRWAŁOŚCI W WALCE O ŻYCIE! Jestem z Wami całym sercem!
Pozdrawiam, K.
-
Gratulacje dla wygranych!!!!
Chciałam zapytać czym objawia się ta choroba i jak ja rozpoznać?
-
Asia gratulacje ! Tak trzymać.
-
Skończyliśmy leczenie 3 miesiące temu... 1,5 roku chemii, wznowa, radioterapia i znów chemia.... 30 kwietnia MR ... musi być dobrze! tyle we mnie wiary!!!!
-
kończymy właśnie leczenie (operacja,chemioterapia,radioterapia). chętnie porozmawiam o leczeniu i o tym co potem,jakie badania i czy TK jest wystarczające
-
witam! szukam tych, którzy wiedzą coś więcej na temat leczenia tej choroby, mam synka 16-miesięcznego, o którego życie walczymy razem z mężem od czterech miesięcy... jesteśmy po 6 chemii, póki co mały ma się dobrze, ale boimy się każdego dnia... Nie ma właściwie dnia, kiedy nie płaczemy z obawy, że go możemy stracić... Dlaczego??? nadal nie rozumiemy.... Oto mój adres mailowy asia_klimczak@onet.eu proszę pisać czekam na wszelkie info