Medycyna naturalna: chili, kurkuma....

9 lat temu
Witam Serdecznie, Czy spotkaliście się z przypadkami, w których medycyna naturalna miała wpływ na cofnięcie choroby? Słyszałam, że kurkuma a także pikantne papryczki mają bardzo dobry wpływ na leczenie nowotworów, Czy to prawda?
47 odpowiedzi:
  • 9 lat temu
    choruje na przewlekla bialaczke limfatyczna ,jestem po chemi chcialbym podjac leczenie vilkakora czy ktos prubowal czy to tylko strata czasu i kasy.

  • Użytkownik @Rys napisał:
    choruje na przewlekla bialaczke limfatyczna ,jestem po chemi chcialbym podjac leczenie vilkakora czy ktos prubowal czy to tylko strata czasu i kasy.


    Proszę w tej sprawie zasięgnąć porady lekarza prowadzącego.
  • W czasie walki z ziarnicą złośliwą piłam sok z brzozy... wyniki bardzo się poprawiały i miałam więcej sił :)

    gorąco polecam!
  • Renathas, czy z sok z brzozy piłaś również w czasie chemioterapii i w czasie 'spadków'? Miałaś spadki? Jakie?
    Jestem ciekawa, ponieważ ja mam zabronioną surowiznę (w tym również soki) w czasie chemioterapii i w czasie 'spadków'. Spadki białych mam do bliska zera (0,1). Zapytam się personelu.
  • Kiedy moja mama zachorowała na raka nerki zaczęłam czytać różne informacje na temat raka. Trafiłam na książkę doktora Davida Servana-Schreibera "Antyrak", który sam wygrał walkę z rakiem i w swojej książce opisuje jak ważna jest odpowiednia dieta. Autor opisuje konkretne przypadki chorych, którzy dzięki właściwej diecie przedłużyli sobie życie, opisuje badania naukowe potwierdzające jej skuteczność. Ja po przeczytaniu jego książki uwierzyłam, jak ważna jest odpowiednia dieta. Namawiam mamę i sama staram się do niej stosować. Nie jest to łatwe, gdyż we współczesnym świecie ciężko jest jeśc same zdrowe rzeczy, jednak warto chociaż częściowo próbować. Wierzę w to gorąco i zachęcam do zapoznania się z tą książką. Warto próbować wszystkiego. Pozdrawiam wszystkich walczących forumowiczów.
  • Polecam Virumin. To pierwszy "naturalny preparat" , który lecząc nie powoduje żadnych skutków ubocznych. Virumin jest najlepszym źródłem wysokiej jakości łatwo przyswajalnego i bezglutenowego pożywienia. Zawarta w nim łuska gryki jest ewenementem w świecie przyrody ze względu na zawartość aż 6 flawonoidów (isoritexin, rutynę, orientin, vitexin, guercetin, isoorientin ) oraz wykazuje wybitną działalność antyutleniacza.Obecność tanin uniemożliwia rozwój bakterii, pleśni, grzybni w zawartości saszetki preparatu "Virumin". Wszystkie składniki zawarte w łusce gryczanej mają znaczący wpływ w zapobieganiu chorobom serca, rozwojowi nowotworów, oczyszczają organizm z wolnych rodników, usprawniają funkcje trzustki, regulują ciśnienie, cholesterol, poziom cukru we krwi, zwiększają odporność oraz wzmacniają naturalna żywotność organizmu. Można go nabyć w sklepie internetowym: www.eko-med@otwarte24.pl
  • Mi rowniez jest wiadomo, ze raczysko rozwija sie najszybciej i najbardziej dzieki banalnej pozywce jaka pakuja dzisiaj doslownie wszedzie-jest to cukier, poza tym ogolnie u ludzi ktorzy malo dotleniaja swoj organizm, wdychaja duzo sztucznie aromatyzowanych zwiazkow-wspieraja nieswiadomie rozwoj nowotworow, dlatego nie tylko palacze ale rowniez ludzie pracujacy przy lakierach, w fabrykach gumy, plastiku etc. sa w grupie wyzszego ryzyka. Moja babcia mimo iz w zyciu nie zapalila papierosa jest juz po amputacji piersi, usunieciu macicy przez raka a w tej chwili ma drobne zmiany na obu nerkach, ktore w tej chwili utrzymuja ta sama wielkosc bez zmian, nie wiem czy dzieki temu, ze bierze kapsulki z propolisem z Nowej Zelandii( dla zainteresowanych odsylam na google: Propolis Capsules Bio 30 Immune firmy Manuka Health), ktorym przypisuje sie wlasciwosci antyrakowe, w kazdym razie jest to jedyna rzecz, jaka zmienila w diecie. W jej diecie na pewno nigdy nie brakowalo miesa i z tego co w miedzyczasie poczytalam na ten temat ogolnie jedzenia, ktore zakwasza organizm-a kwasne pH to optymalne warunki do rozwoju raka. Nie zgodze sie z teza, ze rak zywi sie witaminami-wylacznie z ta, ze witaminami chemicznie wytworzonymi, te z warzyw i owocowo mozliwie jak najmniej obciazonych chemia (bio, eko etc) a najpewniej tych z wlasnego ogrodka nie pryskanych sa organizmowi potrzebne, a co najistotniejsze mozliwie w postaci surowej, bo w ugotowanych warzywach czy owocach sa co prawda witaminy ale nie ma enzymow a te pelnia role robotnikow, ktore witaminy transportuja w miejsca gdzie sa potrzebne. Oczywiste jest ze organizm chory potrzebuje wzmocnienia i uzupelnienia brakow, by moc sie zmagac z ogniskiem chorobowym, po to te pestki i wit.B17, dobre antyutleniacze jak zielona herbata,olej z rekina czyli Omega 3 i 6- jest srodkiem, ktoremy hamuje rozwoj guzow, ich namnazanie jak i ich rozprzestrzenianie. Ze znanych mi innych srodkow majacych za zadanie wzmocnic system immunologiczny i ktorym tez przypisuje sie wlasciwosci antyrakowe jest Ling Zhi Reishi (chinski grzybek), kordiceps ktory wzmacnia system immunologiczny i lagodzi w ten sposob skutki uboczne chemio- czy radioterapii. Slynne slowa Hipokratesa MEDICUS CURAT, NATURA SANAT (Lekarz leczy, natura uzdrawia) to dla mnie madrosc zyciowa, nie mozna swojego organizmu traktowac jak smietnik, wrzucac do niego co popadnie i liczyc, ze wyjdzie nam to na dobre. To temat rzeka, ale wymowa miala byc taka, ze nasz organizm potrzebuje wartosciowych skladnikow i mocnego systemu immunologicznego i tego nie da nam zadna chemia, radioterapia-te sa czesto skrajna koniecznoscia, jak juz zamieszka w organizmie lokator na gape-raczek nieboraczek. Duzo zdrowka zycze i pozytywnego myslenia, mimo wszelkich przeciwnosci losu.
  • Moi Drodzy, Wiadomo, ze zaden onkolog czy neurochirurg nie zapisze Wam witaminy B17 bo byloby to sprzeczne z Jego wyksztalceniem, wiedza, umiejetnosciami i kompetencjami w tym zakresie. Kiedys jeden madry Doktor mi powiedzial, ze kazda chemia, radioterapia itd jest bardzo kosztowna, NFZ duzo placi za takie zabiegi czy operacje Szpitalom, Klinikom, a zwykle jablko zjadane codziennie w calosci wraz z pestkami nie kosztuje nawet 1 zl. Hmmm.... Wiadomo, ze kazdy czlowiek jest inny, i inaczej reaguje na wszystkie terapie, inaczej reaguje na leczenie. Nie mowie, by jezdzic po znachorach bo i ja w nich nie wierze!!!. Podstawą powinno byc walczenie o samego siebie duchowo i emocjonalnie!, optymizm duzo pomaga i wiara ze sie uda pokonac chorobe. Mam 34 lata, mialam nowotwór mózgu. Prof Kasprzak uratowal mnie przed najgorszymi konsekwencjami jakie moglyby nastapic. Uratowal moje zycie. Jestem Mu niezmiernie wdzieczna. Od pierwszej chwili walki z choroba staralam sie byc jednak optymistka, ze mi sie uda, ze wygram, ze bede zyc. Obecnie jestem pod stala kontrola neurochirurgow i onkologow, co pewien czas robie stale kontrole MR i oczywiscie biore witamine B17. Witamina ta to nic innego jak pestki jablka, moreli, brzoskwin - czyli to co jadamy na codzien. Wspomagam sie nimi, wyniki mam dobre, uniknelam radioterapi , jestem zadowolona :). Kazdy odchodzi do tematu roznorako i ma do tego prawo, Ja nie propaguje witaminy, tylko mowie na wlasnym przykladzie, ze mi pomaga, Moze zanim zaczniecie sie wypowiadac negatywnie na ten temat poczytacie artykuly Dr E. Krebs'a, albo filmy (nawet Polakow) dotyczace wyzdowien, polepszenia sie wynikow w walce z choroba. Warto ! Ja zreszta jestem przykladem :) ! Czasami nie zaszkodzi sie wspomóc. to tyle. Wszystkim zycze duzo zdrowka i optymizmu :)
  • Acha, apropos postu Agatki80. Zdziwilabys sie Kochana, ale uprawialam regularnie sport 4, 5 razy w tygodniu, nie jadłam slodyczy, nie uzywalam cukru bo poprostu go nie lubie, nie pracowalam w zadnych fabrykach z lakierami itp, mialam zawsze zdrowa diete, nie jadlam tlustego ani przetwozonego a zachorowalam. Bylam bardzo aktywna i fizycznie i psychicznie. Jak widac choroba nowotworowa to jak ruletka.. Nie ma zadnych regul, zasad, nie mozna jej przewidziec. Ale mozna nauczyc sie ogromnej pokory do życia, zmienic podejscie do pewnych spraw. I w sumie pomimo meczarni jaka przezylam, dziekuje Bogu za to, ze dzieki chorobie otworzyl mi szerzej oczy :) pozdrawiam
  • Agunia niestety wszyscy mysla ze cukier to wylacznie slodycze i cukier do herbaty-nic bardziej blednego-jak zaczelam szukac nadajacych sie do spozycia produktow dla mojej na raka chorej mamy, to oczom nie wierzylam gdzie ten cukier pakuja-jest wszedzie- a jak nie cukier to ten "cudowny" slodzik", ktory zakalkowuje zyly i jest jeszcze wiekszym swinstwem jak cukier, ale diabetykom od lat sie wmawia, ze lepiej slodzik...A propos uprawiania sportu nie wiem jakiego typu sport uprawialas, ale jak widze na codzien w ruchu miejskim ludzi na rowerach w tabunie aut, z ktorych kurzy sie jak z worka maki i Ci biedni ludzie na tych rowerach przez podwyzszony puls, lepsze rozszerzenie pecherzykow plucnych wdychaja cala klata te spaliny i mysla jestem super bo jezdze rowerem i robie cos dla swojego zdrowia...no to mozna ten sport uprawiac nawet 7 razy w tygodniu. Jak myslisz dlaczego kierowcy zawodowi tak czesto choruja na raka, maja caly czas stycznosc z paliwem i spalinami i to na okraglo. Jasne nie ma zadnej reguly na to kto i kiedy raka dostanie, tu sie z Toba zgodze-najlatwiejszy przyklad nowonarodzone dzieci, ktore nie zdazyly zjesc nic niedobrego a i tak urodzily sie z rakiem, ale tutaj podobno genetyka i nagromadzone kancerogeny w ciele matki zostaja przekazane plodowi (organizm matki przekazuje je dalej)-jest na ten temat masa filmow na YouTubie. Gotowane warzywa na dluzsza mete tez nie sa jakies szczegolnie wartosciowe dla organizmu-o tym mowi metoda Garsona, ludzie albo wszystko gotuja albo jedza jednokierunkowo i brakuje enzymow, albo pakuja sobie dawke chemii z apteki i mysla, ze kompleks witami wytworzonych chemicznie ich uratuje. Organizm czlowieka jest traktowany jak zaklad utylizacji najwiekszych smieci. Jest jak jest i kazdy musi sam zdecydowac co dla niego najlepsze. Nie ma np. wiekszego swinstwa jak margaryna a we wszystkich reklamach mowi sie, ze margaryna obniza cholesterol i w ma mase witamin-bzdury na patyku i jak ktos 82% tl.maslo nie jakies maselko maseleczko zamienia na margaryne albo pseudo-maslo, to juz doklada sie do tego, ze mu organizm kiedys bardzo za to podziekuje. Moja Mama walczy z nowotworem pecherza moczowego, miala juz jakis czas temu umrzec jesli nie da sie pokroic i powycinac polowy organow a zyje ma sie dobrze, guz maleje i to wszystko bez chemii i radioterapii. Guz sie rozpuszcza, jest juz o cale 4 cm mniejszy, ostatni tomograf wykazal, ze guzki jakie miala na watrobie tez zniknely, cewka moczowa i kanaliki nerkowe, ktore mialy byc przy radykalnej operacji rowniez usuwane, sa czyste bez jakichkolwiek zmian patologicznych, oddawanie moczu przebiega normalnie a guz byl juz taki wielki ze nawet wprowadzenie cewnika bylo problemem bo guzy po prawej i lewej stronie cewki zaciskaly wejscie do niej. Podczas wszystkich badan jakie miala przeprowadzone pod katem operacji i swojego schorzenia, wielu badan jakie musiala robic prywatnie, bo terminy byly tak odlegle, ze nie bylo innego wyjscia, nikt nawet nie zainteresowal sie poziomem zelaza czy witaminy D we krwi. Az w koncu znalazl sie lekarz, ktory nie tylko podzielil sie z nami swoja wiedza i udzielil wielu cennych rad, ale tez jako pierwsze zlecil te badania;zelazo bylo tragicznie niskie (dolna czesc diagramu) a witamina D byla tak niska ze nawet byla ponizej najnizszej czesci diagramu...Usuwanie pecherza miala zaproponowane odrazu, ale podstawowe badania pod tym katem, jak stwierdzil sam lekarz, ktore sa numer 1 przy schorzeniach nowotworowych-tego nie zrobil nikt. Wiec jest jeszcze jeden sposob na raka, zdawac sie wiecej na wlasna intuicje i byc bardzo dociekliwym w temacie, informowac sie na wlasna reke a nie slepo ufac i miec do wyboru skalpel albo trumne. Duzo zdrowka zycze:D Aga


Zaloguj się lub Zarejestruj, żeby odpowiedzieć lub dodać nowy temat