RAK PĘCHERZA MOCZOWEGO - CO DALEJ?

5 lat temu
Niestety mojego tatę też dotknął ten straszny potwór. Chcę mu pomóc, chce walczyć ale postawa lekarzy, kolejki, terminy i traktowanie chorego jak zdrowego - osłabia mnie, z nimi nie wiem, nie umiem nie mam siły walczyć. Opiszę Wam w skrócie jak to wygląda. Może coś mi poradzicie. Tata 62 lata. Pierwszy krwiomocz 2 lata temu. Szpital mały, w małym mieście ale podobno z dobrym oddziałem urologicznym. Badania: morfologia, USG, zaglądanie do pęcherza i pobranie wycinka. Po badaniu zastój moczu, cewnik - 2 tygodnie. Wynik badania - wycinki z pęcherza z obrzękiem, znacznym przekrwieniem i przewlekłym zaostrzonym zapaleniem błony śluzowej. Nabłonek uroterialny wykazuje oznaki dysplazji ogniskowo dużego stopnia. I koniec wypis ze szpitala, żadnych wskazań, tylko antybiotyk i już. Lekarz stwierdził, że to zapalenie pęcherza. Później tacie się jakby poprawiło - nie miał problemów z oddawaniem moczu, nie było krwiomoczu. W ubiegłym roku znowu szczypanie w cewce, ból podbrzusza, krwiomocz. Wizyta u urologa, usg - wszystko ok - antybiotyk. I tak biedny, prosty człowiek wierzył lekarzowi, że tak ma być, że badania dobre i tak ma być. W końcu w tym roku znowu skrzepy w moczu, ból. Zdecydowałyśmy z mamą aby tata poszedł na prywatną wizytę do urologa - onkologa w Warszawie. Usg - już wyszedł guz, tomografia oczywiście prywatnie - guz naciekający 7x5 cm, zajmuje część moczowodu, prostatę i pęcherzyki nasienne. Lekarz, który nas przyjmował pracuje w CO w Warszawie. Pomógł nam załatwić przyjęcie taty w ciągu 2 tygodni ale oczywiście nie bezinteresownie. Mówię to otwarcie, bo - wybaczcie mi ale nie wierzę, że komuś udało się szybko dostać do szpitala bez "tego".W szpitalu cystetkomia - 1,5 godziny. Lekarz tylko lekko odblokował moczowód, guz strasznie krwawił. Czekamy na wyniki, ale już wiadomo - lekarz zasugerował, że konieczne będzie usunięcie pęcherza. Tata jest oczywiście załamany, ale po moich tłumaczeniach jak to wygląda, że trzeba to zrobić (wiem to wszystko z tego forum, dzięki Wam) już jakdyby przyjął to do wiadomości ale teraz znowu problem z terminem operacji - najszybciej za 1,5 miesiąca. Poza tym zaraz na drugi dzień po TURT do domu, bez żadnej obserwacji. A jak mu się znowu zrobi zastój moczu, to co wtedy? Poza tym ten guz strasznie szybko rośnie. A jak w czasie tego miesiąca wejdzie dalej w moczowód? Nie wiem jak rozmawiać z lekarzami, z kim, wszyscy dają tylko do zrozumienia jedno - kasa - a i tak nie ma gwarancji że przez to da się przyspieszyć operacje. Nie wiem co robić jak przebrnąć przez te wszystkie procedury. Wg mnie najważniejszy jest czas. Boje się i jestem bezsilna.
3 odpowiedzi:
  • Kniesia piszesz w rozpoznaniu :"' Nabłonek uroterialny wykazuje oznaki dysplazji ogniskowo dużego stopnia.."'
    Już wtedy nie należało pacjenta pozostawiać samemu sobie tylko powinien byc pod kontrolą ,badań.Szok po prostu jak się to czyta.teraz to chyba tylko wizyta pilnie do dobrego uznanego autorytetu medycznego.Nie czekac znow w prózni.
  • A o to co można wyczytać o samej dysplazji :

    ""Dysplazja (łac. dysplasia, z gr. dys = zły + plassein = tworzyć, kształtować) - nieprawidłowości w wyglądzie komórek (zmiany cytologiczne) oraz zaburzenia w architekturze tkanki wskazujące na wczesny krok w kierunku transformacji nowotworowej, zaburzeniami budowy komórek (polimorfizm, nieprawidłowości jąder), ich dojrzewania i różnicowania (liczne mitozy) oraz struktury (utrata biegunowości komórek i warstwowości jąder). Zjawisko dysplazji polega na stopniowej przebudowie dotychczas zdrowego narządu. To zaburzone różnicowanie jest ograniczone do warstwy nabłonkowej (dysplazja dotyczy głównie nabłonka i tkanki łącznej) i nie ulega inwazji do głębszych tkanek - nie przekracza błony podstawnej. Dysplazja jest najbardziej stałym wykładnikiem histopatologicznym stanu przedrakowego nabłonka. Dysplazja bywa nawet określana jako stan przejściowy pomiędzy rozrostem (hyperplasia) a nowotworem. Jest zaburzeniem cięższym od metaplazji ale lżejszym od anaplazji.
    Nie wszystkie zmiany dysplastyczne stają się podłożem rozwoju raka inwazyjnego. Według danych z piśmiennictwa, zjawisko to obserwuje się w 1,5 do 40% przypadków, zależnie od występowania atypii, zastosowanych kryteriów i czasu obserwacji[potrzebne źródło]. Chociaż zmiany dysplastyczne mogą się cofnąć spontanicznie, to stałe zmiany powinny być usunięte[potrzebne źródło] za pomocą jednego ze sposobów: chirurgicznego wycięcia, wypalania chemicznego, gorącem, laserem lub zamrażania (krioterapia).
    Terminem dysplazja określa się także zmiany proliferacyjno-zanikowe w sutku powstające pod wpływem zaburzeń hormonalnych. Ponieważ tego typu zmiany w sutku nie są stanem przednowotworowym, nazywa się je łagodnymi dysplazjami sutka.."
    Za wikipedią.
    Może ta wiedza pomoże następnym ,którzy tego rodzaju diagnoze usłyszą i nie pozwolą lekarzowi nic nie powiedzieć co dalej ):):):
  • Tak Sierotka, masz rację, niech ta wiedza pomoże innym. Ja to wiem dopiero teraz, kiedy tata ma zaawansowanego raka. A można było tego wszystkiego uniknąć!!!! Boże, gdybym wtedy wiedziała, to co wiem teraz......... Nie mogę sobie wybaczyć, że też zaufałam temu "komus" (bo lekarzem go nazwać nie można) i uwierzyliśmy, że to przewlekłe zapalenie pęcherza. Przecież tu chodzi do cholery o ŻYCIE. Może znajdzie się ktoś kto mi odpowie czy czekanie 1,5 miesiąca na operację usunięcia pęcherza to nie jest zbyt długi czas. Boję się żeby w tym czasie choroba nie pogłębiła się jeszcze bardziej, w szczególności żeby to raczysko nie poszło dalej w moczowód, bo wtedy pewnie i nerka będzie zagrożona. Podzielcie się swoją wiedzą proszę. A i jeszcze jedno czy u Was i u Waszych bliskich z nowotworem pęcherza też było tak, że mieliście dobrą morfologię, bo mój tata ma wszystkie wyniki (oprócz OB) bardzo dobre, ma apetyt, ogólnie się dobrze czuje, co jest aż nieprawdopodobne przy tak rozległym naciekającym guzie. Czy te dobre wyniki dają jakieś lepsze szanse?


Zaloguj się lub Zarejestruj, żeby odpowiedzieć lub dodać nowy temat