rak krtani

9 lat temu
Witam, Mam ogromną prośbę o radę RAK krtani mama nie może nic jeść oprócz rosołu i to też bardzo mało ... jest bardzo słaba ( chuda ) szyja jest bardzo spuchnięta pojawiły się bąble wycieka krew + jakiś płyn ... ktoś może miał podobnie ? smarować to czymś ? może rada dotycząca żywienia ? coś na wzmocnienie ? piszę gdyż nie wiem co robić
16 odpowiedzi:
  • gleba... moj tato mial raka przełyku.. na poczatku dawalismy rade z czasem bylo gorzej mial radioterapie chemi nie, po tym zaczelo byc gorzej nie wiem moze tez zalezalo to od jego nastawienia... niestety:( jak juz byl zaawansowany nie mogl nic jesc udalismy sie do centrum onkologii w poznaniu, zrobili mu zabieg trwal 15 minut... "rurka w zeladek i karmienie go w ten sposob zmielonyymi posiłkami witaminy wszystko przez to szło byle znalazło sie w jego organizmie... dwa rady mu "wypadło" :( bo nie wiem jak am to inaczej nazywac ... byly chwile ze czul sie naprawde dobrze zaspokojony "jedzeniem" czasem sie smiał nawet ze jak mu sie odbiło to byl w stanie powiedziec co dostał do jedzenie:) zawsze mial usmiech na twarzy chociaz wiem ze bardzo cierpiał.. 2 lata temu niestety go straciłam walczylam jak tylko mogłam...niestety czułam w głebi duszy ze on juz nie ma siły... juz ma dosyc tej walki miał 45 lat:(
  • 9 lat temu
    Gleba, są takie instytucje jak :hospicjum domowe- oni przyjadą do domu i pokażą ci, jak się opiekować mamą, to są ludzie ze złota, bardzo uczynni, polecam skorzystać z ich pomocy. Ja musiałam oddać tatę do szpitalnego oddziału opieki paliatywnej- na szczęście tylko na 3 dni przed śmiercią, ale wiem, jaki to dramat, kiedy trzeba podjąć tę decyzje wobec najukochańszej osoby. Czasami jednak tylko tak możemy pomóc tej osobie- a potem trwać przy łóżku i po prostu być... Ale do tych hospicjów czy szpitalnych oddziałów opieki paliatywnej trzeba mieć skierowanie albo od onkologa, geriatry, a (chyba)nawet od lekarza rodzinnego wystarczy. Mój tata zmarł na przerzuty po raku płuc a ja jestem tydzień po operacji naczyniaka na fałdzie głosowym- strasznie się boję, czekam na wyniki hist-pat i po prostu zaraz oszaleje od tej niepewności...
  • Witam, wtrące się do tej rozmowy i potwierdzę to co Gleba napisala o szpitalu w Radomiu, mojego kolegi mama trafila tam z nowotworem i uslyszała od lekarza zeby sie pomierzyla i zamówiła trumne w kostncy, myslelismy ze to jakis kiepski zart ale mojej kolezanki mama uslyszala dokladnie to samo. To twa latami i wszyscy dookola to potwierdzaja ale jakis skutkow nie widać. Dodam ze obie te Panie lecza sie obecnie w Warszawie i żyją i maja sie calkiem dobrze. Pozdrawiam.
  • Jest taki portal http://onkomapa.pl i tam warto opisać ten szpital w Radomiu.
  • Witaj Jery :D jak się masz? pozdrawiam cieplutko :D
  • 9 lat temu
    Witaj. Sierotka ma 100 % racji. Mama nie może być bez opieki lekarza. Jeśli niestety nie możliwe jest już leczenie onkologiczne - co trzeba dokładnie sprawdzić, to myślę że mogło by Wam pomóc hospicjum stacjonarne czy domowe do którego potrzeba skierowanie od jakiekolwiek lekarza. Tak jeśli będziecie pod opieką hospicjum domowego na pewno będzie jakaś osoba która będzie przyjeżdżać do Was co jakiś czas, najpewniej lekarz czy pielęgniarka. Pozdrawiam Serdecznie. Trzymaj Się!
  • 9 lat temu
    Staram sie być siłą dla mamy wiem że ma kto czuwać nad nami . . . jakoś ta siła skądś sie bierze.. szukam cały czas liczę że trafię na kogoś dobrego :) Pozdrawiam
  • Witaj Gleba jakież to smutne powinno się utworzyc listę najgorszych szpitali ,bezdusznych lekarzy i publikować naprawdę .Swiat się stacza coraz bardziej.Ale Kochana walczcie o mamę ,Polska to nie tylko zabżdziały szpital w Radomiu ,są dobrzy lekarze i dobre kliniki .Pozdrawiam gorąco i mamę też :D <3
  • 9 lat temu
    dziękuje za rady
  • 9 lat temu
    To jest nie dopisania jak patrzono na mamę.. po informacji że mama po diagnozie nie podjęła leczenia i KONIEC zero tematu tylko wyrzut jak to czemu nikt jej nie przypilnował? Mama podjęła taka decyzję to nie jest tak że nikt się nie interesował wybrała inna metodę gdzie każdy starał się jak mógł załatwiać to co było potrzebne.. Nie udało się nikt nie wie jakby to było po chemii.. Tak widocznie miało być .. przeraża mnie to jak zostało to odebrane rok temu od tamtego czasu dużo sie zmieniło :( Co do podejścia lekarzy to już pisałam Pan (bardzo młody) zbywał nas okrutnie .. Panie pielęgniarki miłe pozwalały mi zostawać z mama bardzo długo były miłe i chętne do pomocy .. w dniu gdy mama trzymała już wypis w ręku stały sie innymi kobietami prośba o zmianę opatrunku - Teraz nie maja czasu ... Mama bardzo słaba siedziała na krześle pare godzin bo lekarz poprawnie nie wypisywał skierowania na rurkę tracheotomijną . . .ciągle byłam odsyłana z powrotem do szpitala bo: lekarz nie postawił pieczątki - nie zapisał dokładnie jakiejś nazwy... Taki jest Radom teraz wiem że brat 2 dni przed śmiercią miał wszystkie objawy że zbliża się koniec a co zrobiono w szpitalu ? - zamknęli go w psychiatryku ;( a to były typowe objawy ..(czemu go skierowali tam? nie chodził z nożem chciał tylko iść chodzić teraz wiem przed czym chciał uciec... skąd my miałyśmy o tym wiedzieć ? zgłaszamy się do szpitala z nadzieją pomocy ....


Zaloguj się lub Zarejestruj, żeby odpowiedzieć lub dodać nowy temat