Chemioterapia - co nam pomaga?
W tym temacie chciałbym przedstawić porady, dzięki którym chemia była łatwiejsza do zniesienia ;) Was także proszę o rady :)
- kiedy miałem mdłosci i chciało mi się wymiotować mimo leków to zawsze obok miałem skórkę od mandarynek lub pomarańczy i je wąchałem - intensywny zapach skórek sprawiał, że mdłości odrazu przechodziły :D Uwaga! to nie znaczy, że nie będziemy wymiotować przez całą chorobę.
- wiem, że niektórzy boją się igieł. Warto stanąć twarzą w twarz z zastrzykiem lub wenflonem i patrzeć kiedy wbija się nam w rękę - to pomaga przyzwyczaić się do igieł. Bynajmniej mi :)
- Jedzmy mimo wymiotów - zawsze uda nam się cokolwiek wchłonąć więc mamy więcej energii by walczyc :)
to narazie na tyle ;) Wy coś macie? :)
-
Mi w czasie podawania chemii na wymioty pomagały miętusy, wtedy nie czułem tego nieprzyjemnego smaku w ustach i zapach trochę bijały. Co do jedzenia to łagodne zupy, bez żadnych przypraw, oczywiście zero smażonego, do dziś mnie odrzuca o zapachu gyrosa po tym jak próbowałem zjeść schabowego z tą przyprawą. Ważne jest też żeby dużo spać, ja spałem po 14 i więcej godzin dziennie, wsłuchajmy się w organizm, on sam najlepiej wie czego potrzebuje.
-
Mdłości , wymioty i biegunki to naturalny odruch organizmu by pozbyć się jak najszybciej toksyn , nie jest to przyjemne ale to dobry znak że organizm walczy. Trzeba dużo pić najlepiej wode lub herbaty ja preferuje zieloną oraz pokrzywę, by się nie odwodnić no i są też kroplówki nawadniające .
co do igieł i wkuwania zawsze można poprosić siostrę która ma lepszą rękę do tego :)
po chemii żołądek i wątroba nie są w dobrym stanie więc pijmy dużo i pomału przyzwyczajajmy do trawienia , każdy z nas wie jak to było kiedy coś zaszkodziło ...
ja bym dodała jeszcze oddychanie bo to ważna sprawa , nauczmy się prawidłowo oddychać a na pewno będzie lepiej
to moje doświadczenia :)