Heniek wiedzą wiedzą .Lekarze wielu metod leczenia u siebie nie stosują.
http://telewizjarepublika.pl/szokujace-fakty-na-temat-chemioterapii-chemioterapia-zabija-polowe-chorych-na-raka,40165.html
" Prestiżowe czasopismo medyczne The Lancet Oncolog, opublikował szokujące badania z których wynika, że nie sam nowotwór ale chemioterapia zabija połowę chorych na raka.
Badania przeprowadzili naukowcy z Public Health England Cancer Research w Wielkiej Brytanii, którzy zebrali dane dotyczące chorych na na nowotwory, którzy zmarli zaledwie w ciągu 30 dni od rozpoczęcia chemioterapii. Z badań jasno wynika, że nawet 50% osób poddanych chemioterapii umiera nie z powodu raka ale samej terapii.
Okazuje się, że chemioterapia (inwazyjna i toksyczna metoda uśmiercania komórek nowotworowych) nie rozróżnia zmutowanych komórek od zdrowych. Co za tym idzie, zabija i jedne i drugie, przy czym w stadiach zaawansowanych tylko te zdrowe. Dojrzałe komórki rakowe zmieniają swój szlak metaboliczny, przestawiając się na pozyskiwanie energii z aerobowego na beztlenowe w procesie fermentacji.
Badania wykazały, że w czasie chemioterapii uśmiercane są komórki czerpiące energie ze spalania, a nie te w których zachodzi fermentacja, tak więc agresywne komórki mają dostęp do dodatkowej glukozy, z którą nie muszą już się dzielić się z innymi.
Badania opublikowane w The Lancet Oncology dotyczą ponad 23.000 kobiet z rakiem piersi i prawie 10000 mężczyzn z rakiem płuc, którzy byli poddani chemioterapii w 2014, z czego 1383 zmarło w ciągu pierwszych 30 dni do podania chemii. Śmiertelność w Lancashire Teaching Hospitals w przypadku pacjentów poddawanych leczeniu z powodu raka płuc wynosiła 28%,z kolei w Milton Keynes aż 50,9 %. - Myślę, że to ważne, by pacjenci byli świadomi, że istnieje realne zagrożenia życia przy poddaniu się chemioterapii. A lekarze powinni być bardziej ostrożni , przy jej stosowaniu - mówi prof. David Dodwell, Instytut Onkologii, St James Hospital w Leeds, Wielka Brytania."
:(
WItam
mam jedno opakowanie (oryginalnie zamknięte) leku Nplate 250. Lek sprowadzaliśmy z Niemiec. Zostało jedno opakowanie- może jeszcze komuś się przyda. Lek ma datę ważności do końca marca 2012 roku. Był cały czas przechowywany wg wskazań: w warunkach chłodniczych (jest nadal) Wysyłka w specjalnym termoizolowanym opakowaniu lub odbiór osobisty.Posiadam dowód zakupu oraz wszelkie dokumenty z Niemiec. Za lek zapłaciliśmy 839 euro
Cena 500 euro (możliwa płatność w polskich złotych)
CENA DO NIEWIELKIEJ NEGOCJACJI
TEL 516 155 892
Potwierdzam info o Pepesi w małych ilościach pomaga na wymioty ale trzeba odgazować czyli musi trochę postać w otwartej butelce.
Zgadzam się,że trzeba jeść wszystko na co ma się ochotę bez względu na dolegliwości żołądkowe .
Jeżeli chodzi o zastrzyki to w Łodzi niema tego problemu,ponieważ zakładają wkłucie centralne i przez to podają chemię,leki i pobierają krew do badań,wyjątkowo jeżeli wda się jakieś zakażenie to zaczynają kłuć.Morfina pomaga walczyć z większością dolegliwości i działa tak samo jak marichuana rozszerzając naczynia krwionośne i przełyk :-) trzeba tylko uważać żeby sie nie przyzwyczaić :-) !!!
Na wzrosty Granulocytów dobry jest sok z porzeczek i gorzka czekolada.Może to jest dziwne,ale moja pani doktor zaleciła Pepsi w niewielkich ilościach na wymioty i pomagało.
Pozdrawiam !!!
jestem 5 lat po ostatniej chemii udalo mi sie zwalczyc nowotwor jadra. Chemie mialem strasznie agrasywna i pamietam bardzo dobrze nieprzyjemne jej oddzialywanie mozecie nie wierzyc ale pomogla mi marichuana : mdlosci mijaly humor sie polepszal a do wracal apetyt jednak nie polecam jedzenia przyprawianych rzeczy raczej cos lekkiego bo wiadomo ze zoladek jest podrazniony a do tego nie mialem problemow z zasypianiem. Może wam sie wydac ze to metoda skandaliczna ale w moim przypadku bardzo skutecza sami mozecie sprawdzic ze na zachodzie stosuje sie marichuane jako lek u nas niestety nie , nie jest to metoda legalna i nie palilem na sali oczywiscie po kryjomu w laziece :) grubo polecam
Powodzenia
Użytkownik @kasia201111 napisał:
z doświadczeń mojej mamy wiem, że bardzo pomagają:1 sok z buraków2. tran z rekina tasmańskiego (nie grenlandzkiego)3. sok z aronii lub same owoce4. kurkuma (taka przyprawa)5. brokuły, czosnek, cebula5. zielona herbata, dzika róża, głóg, pokrzywa, pić trzeba przynajmniej 2 l dziennie6. imbir świeży albo mielony7. świeża pokrzywa jedzona np. z chlebem8. siemię lniane i dużo żółtek9. unikać cukrów bo rak odżywia się węglowodanami, zamiast tego tłuszcze, rak się tym nie żywi więc jest słabszywierzcie lub nie ale mama ma rewelacyjne wyniki, odporność w porządku, siostra w ciąży ma gorszą morfologię niż mama po 8 ciężkich chemiach, nie wymiotuje, źle się czuje tylko w dniu podania, naprawdę warto spróbować, w razie pytań chętnie odpowiem jeśli tylko będę umiała pomóc
zgadzam się;p również z doświadczeń mojej mamy ;p
moja mama w wyniku przyjmowania chemioterapii miała poziom erytrocytów. była tez oczywiście bardzo osłabiona. produkty wymienione przez moją przedmówczynię bardzo pomogly jej przede wszystkim w znalezieniu siły na w miarę normalne funkcjonowanie mimo choroby. nie zaszkodza, a raczej pomogą małe ilości czerwonego wina (ma podobne działanie jak sok z buraków).
z doświadczeń mojej mamy wiem, że bardzo pomagają:
1 sok z buraków
2. tran z rekina tasmańskiego (nie grenlandzkiego)
3. sok z aronii lub same owoce
4. kurkuma (taka przyprawa)
5. brokuły, czosnek, cebula
5. zielona herbata, dzika róża, głóg, pokrzywa, pić trzeba przynajmniej 2 l dziennie
6. imbir świeży albo mielony
7. świeża pokrzywa jedzona np. z chlebem
8. siemię lniane i dużo żółtek
9. unikać cukrów bo rak odżywia się węglowodanami, zamiast tego tłuszcze, rak się tym nie żywi więc jest słabszy
wierzcie lub nie ale mama ma rewelacyjne wyniki, odporność w porządku, siostra w ciąży ma gorszą morfologię niż mama po 8 ciężkich chemiach, nie wymiotuje, źle się czuje tylko w dniu podania, naprawdę warto spróbować, w razie pytań chętnie odpowiem jeśli tylko będę umiała pomóc
Do e.ska!Ja w czasie chemii odżywiałam się dużą ilością żółtek pod każdą postacią(rano3 smażone na masełku,w południe 2 z kakaem -kogel-mogel,wieczorem lekko gotowane).Białka wyrzucałam,jajka wiejskie bez numerków!Z temperaturą walczyłam przez 2 miesiące po chemii,ale po pobraniu krwi bakteriologicznie z antybiogramem trafiono z lekami i wygrałam z sepsą!Jedz produkty lekko strawne,dużo popijaj rosołkiem z surowym żółtkiem-pucha.Zapewniam,że leukocyty wzrosną,życzę powodzenia iwiary!Ja właśnie wyprawiam roczek,od ostatniej chemii i czystych winików,pozdrawiam-Reńka
2 tygodnie temu przyjęłam 1-szą z planowanych 6-ciu("czerwoną") chemię po zdiagnozowaniu raka piersi z 2ma wezłami .
Jeszcze nie potrafię emocjonalnie tego ogarnąć.wszystko potoczyło się tak szybko i jakoś trochę poza moją świadomością.Przeżyłam te 2 tyg. całkiem gładko( "obsługę" żoładka ułatwil mi świeży imbir a głównie siemię lniane popijane często malymi łyczkami,duze il. wody, herbata pokrzywa,zielona). czyli b.podobnie jak radzi MIka.
Po wczorajszej kontrolnej morf. okazało się, że odporność spadła w zasadzie do zera.No i tracę nerwy , bo boli mnie migdał i temperatura zaczyna rosnąć powoli.Mam nadzieje ze nie dojdzie do 38...
zamierzam skupić się na nauce prawidłowego oddychania.Dzięki Mika.pozdrawiam