zalamana :(

9 lat temu
Witam. Od 4 tygodni moja mama zmagala sie z zaparciami i bolami brzuch. W przychodni mowili ze kamienie nerkowe i caly czas doatawała antybiotyk. Skierowali ka na badania. Wyszły złe. Tydzień temu trafila do szpitala. Wykonali jej usg i powiedzieli ze ma guzek z naciekiem i przyjęli na oddział. Poźniej wykonano jej tomografie i wynik brzmial: "duży guz w jelicie grubym z naciekami na trzuatke, śledzione, jelito cienkie, nerke oraz ściane brzucha". Lekarz powiedzial ze jezeli to rak to bardzo zaawansowany. Jezeli usuną guz to stomia na stale. Lekarz z góry powiedział że wszystkiego nie usuną. Boje sie bardzo mama jest zalamana ja udaje twarda ale ledwo co powstrzymuje łzy. Dzisiaj mama ma,mieć operacje. W nocy przetaczali jej krew. Co dalej po operacji?. Jak dlugo czeka sie na wyniki? Jak mama bedzie sie czuła po zabiegu? Dlaczego to wszystko takie cieżkie?! Nie mam siły....
42 odpowiedzi:
  • Dziekuje wam za dobre słowo. Bezsilność w tej sytuacji jest dla mnie najgorsza. Z mamą jestem prawie cały swój wolny czas. Wspominamy, opowiadam jej dużo, rozmawiamy ze sobą ale nie na temat choroby. mama nie rozmawia o chorobie. Wie, że może nie udać sie wyleczyć, wie jak zaawansowana jest choroba ale nie traci wiary. Ma czasmi chwile gdy jest zła na wszystko, popłacze chwile a póżniej jest dobrze. Na razie jej stan zdrowia nie pozwala na podanie chemii. Lekarz powiedział, że chemia bedzie paliatywna, chociaż mam nadzieje i jakaś taką ukrytą wiare, że jakimś cudem uda się mame wyleczyc.
  • Witaj Adziulka nie sluchaj do konca tego co lekarze mowia na temat dlugosci zycia w chorobie nowotworowej. rok temu w pazdzierniku wykryli u mojej mamy nowotwor pluca. lekarz byl okrutny- wprost powiedzial jej ze ma 2-3 lata zyca. miesiac pozniej moja ukochana Mama zmarla... 4 dni przd smiercia lekarze powiedzeli mi ze to kwestia godzin. mamie nie powiedzialam ani slowa i wcale nie zaluje. po prostu przy niej bylam. to trudne patrzec jak ukochana osoba odchodzi ale najwazniejsze to byc przy niej. ja bylam i robilam wszystko co Mama chciala. teraz mi to bardzo pomaga. swiadomosc ze mogla na mnie liczyc do samego konca. bezsilnosc- to chyba najgorsze uczucie. bardzo ci wspolczuje ale jedyne co mozesz zrobic to poradzic sie innego lekarza... probowalas? w sumie to nic nie tracisz... pozdrawiam cie bardzo serdecznie trzymam kciuki
  • Adziulko - twój post to jest dokładnie moja historia z moją najdroższą mamą - pytasz, jak można życ i czekac na smierc? - ja tak do końca nie powiedziałam mamie o tym, ale starałam się bardzo uważnie jej słuchać - czego potrzebuje, jakie są jej życzenia - tak niejako w locie chwytając to co dla niej było ważne. Nie miałam odwagi, aby powiedzieć wprost - widziałam, że pomimo naprawdę widocznych zmian w jej wyglądzie, postępie choroby do końca trzymała ją taka jakaś wręcz eteryczna iskierka życia - choć były chwile, że tak jakby godziła się z nieuchronnością i jej odejściem. Ja myślę, że taka osoba czuje mimo wszystko zbliżający się koniec - a my?...........powinniśmy przebywać z nia jak najwięcej, rozmawiać, opowiadać, wyciągać wspomnienia, tak aby nie zmarnować czasu jaki nam pozostał. Jestem do twojej adziulko dyspozycji - mój meil: olusia918@wp.pl - pisz, pytaj - postaram się choć troszeczkę ci ulżyć:))
  • Dwa dni temu dowiedziałam się, że na leczenie mojej mamy jest juz za późno... Zostało jej może 3 miesiące góra pół roku. Lekarz jeszcze powiedział, że jest w szoku, że mama dożyła października!! Jak można żyć i czekać na śmierć?! Jak można życ z myślą, że to juz koniec?! I najważniejsze pytanie czy powiedzieć mamie, że jej dni są policzone? Jestem tak bardzo zła z bezsilności....
  • Dwa dni temu dowiedziałam się, że na leczenie mojej mamy jest juz za późno... Zostało jej może 3 miesiące góra pół roku. Lekarz jeszcze powiedział, że jest w szoku, że mama dożyła października!! Jak można żyć i czekać na śmierć?! Jak można życ z myślą, że to juz koniec?! I najważniejsze pytanie czy powiedzieć mamie, że jej dni są policzone? Jestem tak bardzo zła z bezsilności....
  • Witaj Ilonko bardzo dziękuję :D takie kobiece serce wiesz <3 Wczoraj coś mi sie zbuntowało ,ale tableteczka szybka pomogła. Jeśli moja skromna osoba coś wniosła do Twojego spokoju to niezmiernie mi miło .Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo zdrówka. :D
  • Dzieki sierotka w listopadzie radzilas mi po smierci Mamy i duzo mi pomoglas. Mimo ze sama nie masz lekko to otwierasz sie na innych i ich wspierasz. Masz ogromne serduszko. <3 <3 <3
  • Andziulka1990 napisałam :D
  • Cieszę się sierotka, że odpowiedziałaś. Tu masz mojego maila napisz do mnie agnieszka204@onet.eu mam wiele pytań i wątpliwości.
  • Ilona3112 rozumiem Twoje odczucia też tak mam też myślę co dalej w przypadku męża ,szczególnie wtedy gdy zle sie czuje i trafia kolejny raz do szpitala.Potem znów wraca wszystko do normy ,żyjemy ,cieszymy się razem z dziećmi i przyjaciółmi że to kolejny dzień razem ,miesiąc rok.Tak Ilona trzeba wiesz? cieszyć się ,że jest w miarę dobrze ,kontrolować zdrowie i żyć ile się tylko da.Nic zamartwianie się nie da ,obnizy tylko odporność naszego organizmu i kto wtedy będzie wspierał tę chorą osobę? Zyczę mimo wszystko dobrego samopoczucia wiedząc ,że lekarze i my zrobiliśmy wszystko co było możliwe ,reszta już od nas nie zależy .Pozdrawiam serdecznie :D


Zaloguj się lub Zarejestruj, żeby odpowiedzieć lub dodać nowy temat