Zmiany na nerce

8 lat temu
Witam wszystkich. Chodzi tu o moją żonę lat 45 często się denerwuje i bolał ją brzuch. Udała się do lekarza rodzinnego zlecił badanie usg i tu wyszło że ma guza na nerce. Objawy praktycznie żadne bez krwi w moczu lub temperatury. Dziś zaraz poszukiwania najbliższej wizyty u nefrologa niestety dopiero na 7 marca. Wydawało mi się że trochę za późno więc dało radę na 4 stycznia u innego lekarza lecz prywatnie. Nie chcemy czekać . Jeżeli da skierowanie na tk prywatnie to też zrobimy nie czekając. Moje pytanie jest takie czy po wizycie prywatnej wyniki będą honorowane u lekarza w nfz?. Czy żona będzie musiała robić badania od nowa?.
183 odpowiedzi:
  • Uleczka, masz rację, to wszystko prawda, ja też swoje życie przewartościowałem, ale czasem lęk i strach jest silniejszy. Ja tak naprawdę nie potrafię powiedzieć sobie, "miałeś raka - na teraz jesteś zdrowy" ,cały czas gdzieś w tyle głowy jest ta myśl - jak on powróci.

    Mam czasem wrażenie, że właściwie w jakiś sposób zmarnowałem ten rok (od diagnozy), jak kilka poprzednich na umartwianiu się ( nerwica lękowa na tle chorób właśnie) taki paradoks. Wpadam czasem w takie dołki właściwie bez powodu , muszę mieć zawsze trochę czasu , aby się z nich wydostać i znowu poczuć radość życia. 

    Kiedyś psycholog powiedział mi "człowieku naucz się nie bać tego,  na co nie masz wpływu i tak tego nieskontrolujesz"

    Musimy żyć pełnią życia tu i teraz.

    Pozdrawiam Was gorąco.

  • 7 lat temu

    Sławek ja byłam na konsylium lekarze onkolodzy mówili że kontrole co pół roku mam mieć tak jak Ty właśnie ale ja chodzę na wizyty kontrolne do swojego lekarza Urologa który mnie operowal i on woli dmuchać na zimne ,po operacji daje mi na te wszystkie badania i po nich jak będzie ok da mi spokój na jakiś czas .Wczoraj czytałam posty Perełki i się zalamalam że ona tak szybko po operacji dostała przerzut na płuca :-(  

  • Ja też miałem operację oszczędzającą nerkę, a chcą badać mnie rzadziej. Czytając różne opracowania, a w fazie szoku po diagnozie bardzo namiętnie przeszukiwałem internet , badania mówią, że wznowy miejscowe po nefrektomii i nss są bardzo rzadkie i w obu przypadkach wynoszą od 0 do 5 %. Jeśli chodzi o sam nadzór onkologiczny to nie ma badań , które by potwierdzały, że ich wykonywanie poprawia rokowanie i przeżywalność - niestety. Ale badać się musimy oczekując dobrych wyników. Musimy zaufać swoim lekarzom. Pozdrawiam.

  • Miki81, może dlatego tak ci urolog mówi, bo nie miałaś radykalnej nefrektomii, tylko oszczędzającą nerkę?

    Niekiedy pojawia sie wznowa w nerce i wtedy robi się operację radykalną.

    Zazwyczaj urolog-operator najlepiej się orientuje bo wycinał raczysko, więc skoro każe Ci kontrolować często, to tak rób.

    Sławek nie bierz wszystkiego do siebie, każdy przypadek jest inny. Mój onkolog powiedział mi by się nie przejmować wielkością i stadium  guza bo to był "brodawkowaty-wysokozróżnicowany", a i w środku w nerce nie zrobił  szkód, właściwie żadnych. I mam być dobrej myśli. Ale to się tak łatwo mówi - nie przejmuj się, co mnie zaboli, zakłuje z nienacka to  zaraz czarne myśli nachodzą.

    Tabelki cenne;)

    Pozdrawiam

    Wpis edytowany dnia 15-12-2017 20:30 przez gosia61
  • Takie dwie tabelki ze znalezionych artykułów, dot. przezżywalności i monitoringu po operacji.

  • Jesteś pod opieką tylko urologa? Lepiej było by porozmawiać z onkologiem, to nie prawda, że muszą być przerzuty, widziałem wiele wywiadów z onkologami znanymi, Szczylik, Żołnierek, którzy mówią, że wczesne stadia raka nerki są niemal w 100% wyleczalne, tego staram się trzymać, choć łatwo wpadam w doły, choćby po takim poście jak twój. Ten Twój urolog bardzo intensywnie Cię bada, mój po operacji chciał mnie widzieć za rok, a teraz po roku badań u onkologa, ten też wyznaczył kontrole za rok, przychodzą takie myśli- nie jest tak źle że mną, a za chwilę: czy prędzej czy później będzie wznowa. Musimy nauczyć się żyć chwilą i się nią cieszyć, choć nie jest to łatwe, wszystkiego i tak nieskontrolujemy

  • 7 lat temu

    Witajcie! Ja już po wczorajszym badaniu scyntygrafia kości - przerzutow nie ma,z czego oczywiście bardzo się cieszę. Wczoraj również miałam wizytę z lekarzem urologiem który mnie operowal i tu od niego wyszłam zdolowana i załamana, to jest taki lekarz który nie pocieszy tylko zdoluje człowieka. Mówię mu że zrobiłam te badanie na kości i przerzutow nie ma ,a on do mnie skoro nie ma to szukamy dalej bo napewno się pojawią!  Napisał skierowanie na badanie płuc tomograf komputerowy z kontrastem. Kontrola przez 12 lat bo to jest rak złośliwy, mówię że na konsylium lekarze onkolodzy mówili że mam się nie martwić bo był mały i szybko wycięty i calkowicie wyleczalny,A on do mnie że to nie ma Znaczenia i napewno pojawi się na Nerce spowrotem! I jak tu mam się cieszyć z życia :-( 

  • Może onkolog uznał, ze nie ma dużego ryzyka nawrotu i stąd kontrola dopiero za rok? 

    Choć wg. wszelkich procedur powinny być co pół roku. Przynajmniej przez pierwsze dwa lata.

    Ale jak się niepokoisz to zrób sobie wcześniej badania prywatnie. 

    Dla spokoju ducha i lepszego samopoczucia.

  • To teraz mnie trochę zmartwiłyście, moje badania są za rzadko, jeszcze raz : w grudniu 2016 przed operacją rezonans j.b. i rtg płuc, kwiecień 2017 TK j.b i płuc, październik 2017 usg j.b. i rtg płuc, to daje okresy 4 m-ce, 6 m-cy, teraz w grudniu wizyta u urologa z usg nerek, onkolog chce mnie widzieć dopiero za rok.

  • Od operacji też mam badania co trzy miesiące, na przemian, usg jb, TK płuc i jb, rtg płuc, badania laboratoryjne. Ostatnie usg miałam końcem kwietnia, teraz będzie 10 stycznia. Wszystko wg. procedur. 

    I tak już drugi rok. Być może inaczej  kontrole przebiegają w przypadku po NSS? 

     W styczniu u urologia mam zaplanowaną urografię. Co to za badanie? czy ktoś może też to miał?

    Scytografii mi nie zlecano. Słyszałam, że się po niej świeci jak  żaróweczka.

    Oczywiście żart😁

    Pozdrawiam Miki serdecznie:)



Zaloguj się lub Zarejestruj, żeby odpowiedzieć lub dodać nowy temat