JAK WYKRYLISCIE RAKA?

14 lat temu
witam zadadaje to pytanie aby byc moze ktos kto ma jakies dolegliwosci czytajac wasze doswiadczenie uda sie na badania i tym samym szybko wykryje chorobe... wasze doswiadczenie jest bezcenne.. zycze duzo zdrowia siły i radosci chocby z tych najmniejszych rzeczy... buziaki
153 odpowiedzi:
  • 14 lat temu
    Mam chłoniaka/w tej chwili jest wyleczony/,ale pierwszym objawem był ból kości.To nie jest taki ból jak przy reumatyźmie, kość boli tak,że dokładnie wiemy która to kość nie ma ani obrzęku ani zaczerwienienia .mało jest też płytek krwi i powiększone są węzły chłonne.Moja lekarka zaniepokoiła się bólem kości to ją naprowadziło na szukanie chorób nowotworowych,powiedziała,że taki "łażący" ból w kościach to "oszustwo" organizmu,który chce jakby zmylić czujnosc i skierować uwagę właśnie na ból
    kości a nie na główną chorobę.Zwracajcie uwagę na ból kości.Pozdrawiam i życze zdrowia.
  • 14 lat temu
    Miałam nawracającą chrypkę. Chidziłam przez rok do 4 laryngologów, którzy bagatelizowali objawy. Przepisywali witaminy i leki homeopatyczne. Nic nie pomagało, bo nie postawili prawidłowej diagnozy. Po roku poszukiwań trafiłam do foniatry, który natychmiast zlecił biopsję i rozpoznał "raka krtani". Jeżeli mamy nawet niewielkie objawy, które nas niepokoją musimy konsultować swój stan zdrowia u wielu specjalistów. Na opinii jednego nie mozna polegać.
  • 6 tygodni temu pisałem jak wykryto u mnie raka płuc. Pisałem że czeka mnie jeszcze jedna operacja.Tydzien temu miałem operacje tarczycy.Wykonano operacje.Przebieg pooperacyjny niepowikłany. Badania histopatologiczne pt1.Za 2-3 miesiące idę na pobranie jodunapromieniowanego na 3 dni do szpitala. Mam nadzieje że uda mi się. Kochani pozdrawiam serdecznie i życzę samych radosnych dni. Niepoddawajcie się.
  • 14 lat temu
    witam,
    jestem typowym przykładem zaniedbania lekarzy, jak wielu z nas- rakowców.
    W wieku 19 lat zaczęłam się skarżyć na bóle w nodze, najpierw pojawiały się co kilka dni, potem coraz częściej, w końcu noga bolała mnie bez przerwy. Oczywiście chodziłam od lekarza do lekarza, a ci odsyłali mnie dalej. Od rodzinnego, do neurologa potem ortopedy, chirurga i tak w kółko. Jakieś pobieżne badania zlecano i tyle... usłyszałam takie diagnozy jak: rośniesz, udajesz, przesadzasz, samo przejdzie... Kiedy po półtora roku prawie się poddałam, zaczęłam przyzwyczajać się, że boli, łykałam po 6-8 "Ketonalów" na dobę, mama zapisała mnie do "Poradni bólu", poszłam tam dla świętego spokoju (bo mama kazała ;) i tam pani doktor która miała mnie przyjąć nie przyszła, więc już szlam do domu, kiedy zatrzymano mnie i kazano poczekać "bo ktoś przyjdzie" tym kimś okazał się pan na stażu, niewiele starszy ode mnie... ale cóż, skoro już tam byłam to opowiedziałam mu co i jak, a ten za punkt honoru postawił sobie, że dowie się co mi jest ;-) Skierował mnie na oddział i tam zaczęły się badania, dwa tygodnie wałkowali mnie z góry na dół, wzdłuż i wszerz i nic... wypuścili do domu, ale kazali leczyć się w poradni. Kiedy krew moja przekroczyła wszelkie możliwe normy, zaczęli się martwić... a ja byłam już coraz słabsza, zaczęłam mdleć... Ostatnie zaplanowane badanie, zwykłe RTG bioder wykazało że mam guza (8x5cm) na lewym talerzy biodrowym i całe popękane biodro... Potem potoczyło się szybko, TK, rezonans, scyntegrafia kości... decyzja czy leczę się u siebie czy Wrocław... chciałam tu bliżej domu, ale kazali jechać do Wrocławia i do dzisiaj im powinnam dziękować. Potem operacja, 6 tygodni czekałam na wynik histopatologii, diagnoza- "sugerujemy ziarnicę, ale zalecamy dokładne badania kliniczne" kolejne 2 tyg badań, ostateczna diagnoza SARCOMA.... szok, co to w ogóle jest, jak to się leczy ??? Tysiące pytań... Ale trafiłam na mądrych ludzi, którzy mówili mi to co trzeba a resztę zostawiali dla siebie... dostałam 27 chemii, tonę laków, prawie półtora roku kursowałam między domem a szpitalem, ale warto było by być dzisiaj tu gdzie jestem ;-)
  • 14 lat temu
    Ja miałam dużo szczęścia do lekarzy od samego początku. Ten początek był bardzo ważny. Lekarz pierwszego kontaktu bardzo szybko ‘zdiagnozował’ co mi jest. Przyszłam do lekarza z temperaturą 38 stopni, osłabiona, lekarz na początku podejrzewał jakieś ‘przeziębienie’, nie przepisał antybiotyków (w mojej przychodni bardzo rzadko przepisują antybiotyki, co mnie niekiedy denerwowało, ale zawsze podkreślali, że to nie „bakteryjna sprawa”, to nie będzie antybiotyków). Po paru dniach poszłam znów do lekarza, ponieważ temperatura nie spadła. Dostałam skierowanie na morfologię. W morfologii już było widać, że to białaczka. Zaraz trafiłam do odpowiedniego szpitala. Od momentu gdy dostałam gorączki do momentu pójścia do szpitala hematologicznego upłynęło 7 dni. Bardzo szybkie działanie. Niektórzy pacjenci opowiadali, że czasami leczono ich antybiotykami długi czas, za nim się zorientowano, że to białaczka.
    Dziś mijają dwa lata jak pojechałam do szpitala hematologicznego z podejrzeniem ostrej białaczki szpikowej. Taka moja mała rocznica. :) Gdy dostałam potwierdzenie, że to białaczka , to zamarzyłam sobie, że chcę jeszcze przeżyć Święta Bożego Narodzenia. :) Już dwa te Święta przeżyłam. Mocno wierzę, że jeszcze będę miała szansę przeżyć parę następnych. :)
  • We wrześniu 2009 roku strasznie bolały mnie zęby,wszystkie na zmianę.Ból był tak silny,że nie byłem w stanie pracować a będąc w domu zwijałem się z bólu.Zaczynało się to o 22 i kończyło nad ranem,nie pomagały leki przeciwbólowe i wyrywanie zębów potencjalnie bolących.Po wyrwaniu zęba krwawiłem przez cztery dni a stomatolog nic z tym nie zrobił.Chodziłem po różnych lekarzach (neurolog,kardiolog,chirurg,internista) zdiagnozowano neuralgię nerwu trójdzielnego twarzy co było błędną diagnozą i otrzymałem zastrzyki ( olfen 75 ). Po czterech dniach zastrzyków ból ustąpił,lecz zaczęły się nocne poty i gorączka,a na pośladkach gdzie robione były zastrzyki pojawiły się siniaki wielkości pięści a moja waga ciągle spadała. Mój koordynator medyczny zlecił wykonanie badań krwi i okazało się ze mam tylko 10 tys. płytek krwi (norma min 150tys.) i muszę natychmiast udać się do hematologa. Na oddziale hematologicznym przeprowadzono badanie szpiku i padł wyrok: Chłoniak Burkitta (ostra białaczka limfoblastyczna ).Gdyby nie czujność i szybkie zlecenie morfologii nie miałbym szansy wygrać z rakiem i napisać swojego bloga :-). Dodam,że leczyłem się w prywatnej przychodni Medicover w Łodzi i muszę przyznać,iż tylko kilku lekarzy mają myślących.Reszta siedzi przy biurkach i wypisuje recepty na drogie leki.Trzeba walczyć z lekarzami,chorobą i mieć "zdrowie żeby chorować".
  • 13 lat temu
    To niesamowite jak wykryto Ciebie chorobe! Jak długo to trwało i jakie było pokrętne. ja miałem więcej szczęścia -dwie wizyty i strzał w 10!
  • 13 lat temu
    Ja wykryłam praktycznie sama! Miałam mammografie i USG ale odczuwalam okresowe ból w kwadrancie zewnętrznym lewej piersi ktory w tych badaniach byl ok Nie dawało to mi spokoju wiec poszłam jeszcze raz do leakrza ale do innej placówki gdzie lekarka mnie zbadala jeszcze raz zleciła usg,mamografie celowanąW badanaiach znow nic nie wyszło ale ona cos wyczuła we wskazanej okolicy zrobila biopsje i trach! Można powwiedziec że dzięki mojemu uporowi.
  • 13 lat temu
    Pierwszy pobyt na nefrologii, USG ginekologiczne, diagnoza "naciek i kiedyś trzeba będzie operacyjnie usunąć macicę, a teraz co pół roku do kontroli". Na kontrolę nie było czasu (czytaj chęci), za trzy lata (2010) miesiączka trwająca 4 tygodnie, szpital, pobranie materiału do badania histopatologicznego, diagnoza "rak złosliwy", operacja radykalna, jestem zdrowa:)
  • 13 lat temu
    Będąc na urlopie, dostałam gorączki 38 stopni. Byłam w górach. Po raz pierwszy zrezygnowałam z wejścia na szczyt w połowie szlaku. Nie miałam absolutnie siły.
    Na następny dzień wróciłam do domu (choć to była połowa wypoczynku). Po powrocie zaraz poszłam do lekarza. Zbadał, dał lekarstwa. Gorączka nie odpuszczała, była b. słaba, poty, do tego dużo siniaków (jeśli chodzi o siniaki o zwalałam winę na góry, zawsze z wypraw po górach wracałam posiniaczona). Ponownie poszłam do lekarza po 5 dniach. Lekarz zbadał jeszcze raz, powiedział, że 'na ucho' nic nie słyszy. Dał skierowanie na morfologię. Wynik morfologii: 100 tys/mm3 białych i coś ok. 27tys/mm3 płytek. Wynik morfologii nie pozostawiał złudzeń. Podejrzenie: ostra białaczka szpikowa. Tego samego dnia znalazłam się w szpitalu. Dokładne badania potwierdziły podejrzenia lekarza pierwszego kontaktu.
    Wszystko odbyło się bardzo szybko.


Zaloguj się lub Zarejestruj, żeby odpowiedzieć lub dodać nowy temat