rak jajnika
Moje kochane jestem za lamana w sierpniu dowiedziałam się o chorobie. Otworzono mnie ale nic nie wycięto ponieważ guz był rozsiany, podcieczony pęcherz. Zdecydowano o chemii. Jestem po 3 kursie chemii. Czy ktoś miał podobną sytuację? Co dalej? czy mam jakieś szanse? Mam depresję nie mogę spać, jeść i nic robić, strasznie się boję. Prosze o odpowiedź jeśli ktoś miał podobną jak ja sytuację. Czy muszę umrzeć?
-
Dziękuję Ewciu35 za wsparcie, byłam zawsze taka silna, wszystkim pomagałam a teraz rozłożyłam się kompletnie, nie umiem sobie tego wytłumaczyć, nie mam siły po tej 3 chemii, jestem teraz przed 4chemią ale nie wiem czy mnie zakwalifikują bo mam słabą hemoglobinę, piję sok z buraka, łykam żelaz, łykam tabletki z buraka no i czekam do wtorku. Mam nadzieję, że sie poprawi hemoglobina i mnie przyjmą na oddział. Trzymaj kciuki Ewuniu - podziwiam Cię, też staram się to sobie jakoś poukłać ale jest trudno. Buziaki
-
Droga Bajko54!
Wiem ze zabrzmi to banalnie, ale nie boj sie. Postaraj sie nad tym strachem zapanowac. Mnie sie wydaje ze ten stan wywoluje rowniez Chemia. Ja uparcie twierdzilam - bo tak sadze, ze sie nie boje - ten stan znam. Wykzes z siebie spokoj a bedzie lepiej, u mnie dzialalo.
Chemia jest naszym sprzymiezencem, niszczy rowniez to czego Lekarze jeszcze nie widza. Czasem Lekarze decyduja sie najpierw na Chemie zeby zmniejszyc to dranstwo przed operacja. Niektorzy wierza swiecie ze daje to lepsze efekty.
Szanse mamy zawsze, ilu specjalistow tyle roznych metod postepowania.
Gdybym ja byla w Twojej sytuacji to energie do walki bym czerpala z tego ze jeszcze na pewno ja wygram, bo gdyby bylo inaczej to nie marnowali by na mnie chemi juz chociazby z finansowych powodow...
Glowa do gory i zyj!!!!
U mnie bylo troche inaczej...ponoc jestem jakims rzadkim przypadkiem, raczysko u mnie bylo strasznie podstepne, nie szlo go wykryc a stan mojego organizmu na niego wskazywal, wiec dla pewnosci podczas jednej z operacji nie dali mi drenazu, wylali go swiadomie do srodka zeby wiedziec z czym maja do czynienia...jestem po 6tej chemii (30.8).
1.10 Wyjechalismy z dziecmi na wymarzony Urlop na Gran Canaria na 8 dni (bylo cudownie). Nie mysle czy musze umrzec, kazdy musi. Ciesze sie zyciem i gonie, gonie i gonie choc czasem sil brak..dla dzieci. dla meza dla zycia!!!
Trzymaj sie kochana i gon razem ze mna!!!