Glejak III

3 lata temu
Witam, My od dwóch lat walczymy ze złośliwym glejakiem w lewej półkuli mózgu ale pierwsze pół roku straciliśmy na szukanie i diagnozę. W TK nic nie widzieli dopiero gdy urósł do wielkości kurzego jajka odkryli go po RM. Rezonans jest droższy więc lekarze niechętnie go zlecają pomimo że wcześniej przebywaliśmy na pięciu różnych oddziałach szpitalnych w których robili różne badania. Niestety na operację było już za późno. Pozostała nam radioterapia która spowodowała tylko ogromne osłabienie i pojawienie się drugiego mniejszego guza. Potem znaleźliśmy odważnego ordynatora który podał Temodal ale tylko przez dwa miesiące. Na koniec dano nam 5 serii PCV które całkowicie pozbawiły nas sił i zdrowia. Gdy już było bardzo źle dowiedzieliśmy się że neurochirurg doktor Henryk Koziara z zespołem prowadzi program radioizotopami podawanymi bezpośrednio do guza. Gdybyśmy o tym wcześniej wiedzieli to mieli byśmy jakąś szansę na wyleczenie a tak pozostaje nam tylko modlitwa o CUD uzdrowienia.
3 odpowiedzi:
  • 3 lata temu
    A leczenie operacyjne nie wchodzi w grę?
  • 2 lata temu
    Mo ojciec miał glejaka pierwszy raz 10 lat temu. Za pierwszym razem został wycięty, poraz drugi odrósł po 5 latach i cudem także się go pozbyli. Chodzi regularnie na badania i nie widać żadnych zmian. Warto wierzyć bo mój ojciec żyje do dziś ! Głowa do góry :)
  • 1 rok temu
    Mojej koleżanki mąż zachorował na raka piersi !!! Tak , tak mężczyźni też chorują na taki rodzaj nowotworu , z przerzutami do płuc . Przyjmował chemię i był zapisany w kolejce na operację ( na 8 marca 2016r ). Po chemii baaaardzo źle się czuł , do tego silne krwotoki z nosa . Ponieważ ja podaję Lamininę swojemu synowi na epilepsję i autyzm ( z bardzo dobrym skutkiem ) , poleciłam jej mężowi , bo wiedziałam , że doskonale daje sobie radę z wszystkimi chorobami ( a to dzięki NASZYM WŁASNYM komórkom macierzystym , które to budzi do życia i zmusza do działania owa Laminina ). Pierwszym sygnałem , że dzieje się coś dobrego było wstanie z łóżka już po 2 dniach po chemii , następnie całkowicie ustąpiły krwotoki z nosa i to wszystko w niespełna miesiąc !!! I słuchajcie operacja się nie odbyła !!! Ponieważ lekarze stwierdzili , że guz zrobił się taki malutki , że wyciąć zawsze można , a wszystko wskazuje na to , że nie nie będzie potrzeby . Za miesiąc będzie miał tomograf , żeby sprawdzić płuca , ale jestem pewna , że będzie duża poprawa , bo mam tyle przykładów wyleczenia nowotworów , udarów , cukrzycy , zakrzepicy żylnej , demencji starczej , depresji i różnych , różnych chorób , które nas atakują . Z moim synem tez coraz lepiej :)) Nie jestem w stanie tu wszystkiego opisać . Jeśli ktoś chciałby więcej informacji to służę pomocą :) agnieszka-iwiczuk@wp.pl lub 535 240 001


Zaloguj się lub Zarejestruj, żeby odpowiedzieć lub dodać nowy temat