Rak szyjki macicy...
Ponad dwa lata temu skończyłam chemio i radioterapię z powodu raka szyjki macicy,chciałabym podyskutować z kobietami ,które mają to za sobą ,czy też są w trakcie leczenia.Czuję się znakomicie,stosuję się do zaleceń lekarzy,statystycznie wyczytałam ,że nawroty dopadają po pięciu latach...
-
Jak dobrze pamietam juz przy koncu terapii u mnie byo lepiej. Ja jeszcze miałam po radiochemio- brahy terapie. Troszke mi sie to zamywa w pamieci ale po samej kuracji juz było ok. Nawt w sob i niedz jak miałam wolne dni od leczenia prawie normalnie działam w domu. Jednak faktycznie wrecz miałam zakaz dzwigania i po leczniu równiez. dziecko ma 3 lataka. Nie wiem czy mozna wytumaczyc iż nie mozna np na rączki. Najgozej pamietam same dni leczenia. Mam nadzieje, ze cos Ci pomogłam. Pisz. Pozdrawiam
-
Dzięki Taterniczko,że odpowiadasz.Spytałam,ponieważ właśnie z tym będziemy mieli problem. Młodsze dziecko 3 latka dopiero,a my mieszkamy za granicą,bez niezastąpionej pomocy babć,dziadkòw i cioć na miejscu... Wolę zastanowić się nad tym teraz, niż później,kiedy będę musiała na gwałt coś zorganizować. Wiem,że każdy inaczej przechodzi leczenie,ale po zakonczeniu kilkutygodniowej intensywnej terapii, orientacyjnie w tygodniach,miesiacach,latach (?) liczyć,kiedy będę mogła robić powiedzmy normalne,nawet spowolnione czynności domowe? Wiem,że nie będę mogła niczego dźwigać...
-
Nika36, z tym jak przechodzi sie takie leczenie bywa róznie. Ja podczas leczenie nie miałam pod opieka dzieci ale chyba nie dałabym rady nimi zajmowac sie. Nie wiem w jakim wieku sa Twoje dzieci ale ja radziłabym aby ktoś Ci pomagał. To dla Waszego wspólnego dobra. Dsz radę jakos to "poustawiac"?
-
Czesc Dziewczyny. Ja wlasnie otrzymalam diagnoze-rak szyjki macicy. Czeka mnie chemia i radioterapia,bez operacji. Ale najpierw rezonans i tomografia.Jestem przerazona,glownie ze wzgledu na moje, male jeszcze,dzieci. Nie znam nikogo osobiscie,kto by przechodzil przez to. Nie mam pojecia,jak dlugo po doraznym leczeniu powraca sie do powiedzmy w miare normalnej formy,aby moc zajmowac sie dziecmi? Sama terapia to ponoc ciezkie przejscie?
-
witam jestem juz npo badaniu jak sie okazalo to badanie mialam PET (pani doktor dostarczyla skierowanie do rejestracji ) zadzwoniono do mnie ze mam stawic sie do Centrum Medycyny Nuklearnej wyniki za tydzien..........?mam nerwy, strach .Mam nadzieje ze bedzie dobrze i tlumacze sobie da Bog dzien ,da Bog zdrowie i sile
Pozdrawiam i zycze zdrowka :-)
-
Ja przed rozpoczęciem leczenia miałam robioną tomografię i doskonale pamiętam swój strach. Co tam jeszcze znajdą...? Szczęście w nieszczęściu,nic więcej nie znaleźli. Ale tłumaczyłam sobie,że co ma być to już jest. Stało się,na nic nie mam wpływu. Mogę jedynie nie dać się chorobie i wierzyć w skuteczność leczenia.
Nie daj się,IwoI Czekam jutro na wiadomości.
Pozdrawiam!
-
witam dziekuje za podpowiedzi moge na was liczyc, tez skozystam z dojazow jutro rezonans (strach) ;-( dobrego dzionka zycze
-
Ja bym dojeżdżała -szpital to nie najlepsze miejsce na spędzanie w nim całych dni bo naswietlania to kilka kilkanaście minut.
-
Dwie bliskie mi znajome dojeżdżały codziennie na naświetlania. Myślę, że zależy to też od możliwości i miejsca zamieszkania.
Zwolnienie normalne, tak jak Doris napisała.
Pozdrawiam :-D
-
"."
Witaj iwo73! W moim przypadku lekarka nie proponowała mi leżenia w szpitalu. Było dla mnie oczywiste,że dojeżdżam. Zwolnienie miałam od pierwszego dnia naświetlań,normalne nie szpitalne. Codzienne wizyty w szpitalu uniemożliwiają normalną pracę,więc nie ma o czym dyskutować. A dojazdy da się przeżyć,przynajmniej dzień jest czymś wypełniony,mniej czasu na czarne myśli :-).
Pozdrawiam!