mój rak

11 lat temu
Diagnozowano mnie inaczej - kręgosłup. Te wszystkie bóle pochodzą od chorego kręgosłupa. Przez około 10 lat przeszłam tyle różnych rehabilitacji, coraz silniejsze środki przeciwbólowe i zamiast lepiej coraz gorzej. Bóle się nasilały. Doszło do tego ze podczas kolejnej rechabilitacjii tak jęczałam z bólu ze pani przerwała zabieg - po prostu bała się. Znowu kolejne badania i nic jestem zdrowa, badania nic nie wyka zują poza oczywiście nieszczęsnym kręgosłupem.Kolejny neurolog wysyła mnie mnie na rezonans i szok. Okazuje się że mam raka - nieoperacyjnego już raka sutka piersi z rozległymi przerzutami do kości. Od 7 miesięcy biorę chemię, znoszę ją bardzo zle. Wiem ze muszą być skutki uboczne ale moje są straszne. Poruszam się o kulach. Wiem ze na wyleczenie jest u mnie za późno ale marzę żeby go choć zastopować. Niech się zatrzyma. I zal - dlaczego nie skierowano mnie na ten rezonans o kilka lat wcześniej, może nie doszłoby do przerzutów, może zakończyłoby się na piersi? Może nie cierpiałabym teraz tak bardzo? Czy dlatego ze rezonans to kosztowne badanie a ja jestem tylko skromną emerytka? Czy jest ktoś w podobnej sytuacji?
9 odpowiedzi:
  • 11 lat temu
    Randa48 myślę że gdyby ci zrobili dobre zdjęcia rentgenowskie to by też zobaczyli co trzeba. Ale masz racje że rezonans jest drogi i rzadko na niego kierują. Trzymam kciuki za ciebie.
  • 11 lat temu
    Randa48 wierzę głęboko w to, że uda się zastopować rozwój choroby. Mnie lekarz ginekolog leczył ponad trzy lata, co jakiś czas kierował do szpitala, a tam pobierali materiał do badania i zawsze wszystko było w jak najlepszym porządku. Ja niestety czułam się coraz gorzej, ciągle miewałam krwotoki. Koleżanka poleciła mi bardzo dobrego lekarza, oczywiście była to wizyta prywatna. Lekarz skierował mnie do szpitala i kolejny materiał osobiście pobrał do badania. Okazało się, że mam zaawansowanego raka trzonu macicy, a lekarz którzy do tej pory mnie leczył podawalł leki, które powodowały rozwój raka. Byłam załamana, przeszłam operację, brachyterapię, radioterapię. W trakcie leczenia czułam się coraz gorzej, zaczęłam porządkować swoje życie chciałam zdążyć ze wszystkim kiedy nadejdzie koniec. Lekarz, który mnie prowadził zauważył moje złe samopoczucie i wypowiedział słowa, które słyszę do dziś i zawsze kiedy czuje się bardzo źle wracam do nich i pragnę aby w twoim przypadku było tak samo. Jego słowa brzmiały " W każdym leczeniu najpierw musi się trochę pogorszyć, żeby potem było już tylko dobrze" I to się sprawdza. Pozdrawiam i trzymam kciuki.
  • 11 lat temu
    Randa48, jeśli bierzesz chemię to gorąco i z czystym sumieniem polecam Ci liofilizowanego buraka z aronią Beta Cruenta Plus. Szybko wzmacnia organizm i poprawia samopoczucie, co jest bardzo ważne w przypadku długotrwałej choroby. W razie czego pisz na gg 45688484
    Pozdrawiam.
  • 11 lat temu
    Dziękuję. Dzięki Wam nie czuję się tak bardzo samotna. Właścwie nie potrafię przekazać tego co tam w środku ze mną się dzieje. Cieszyłam się że wybrałam już serię chemii jeszcze tylko szósty PAMIFOS - na odbudowę kości, potem badania między innymi scyntygrafia czy leczenie było skuteczne. Niestety wyniki badań krwi ciagle nie pozwalają na wlew z PAMIFOSU co gorsze do mojego raka dołączyła jeszcze jedna choroba - zakrzepica zył.Jest ona wynikiem leczenia chemią. Moja lewa noga jest spuchnięta i tak gruba że mam uczucie ze zaraz peknie mi skóra. Biorę zastrzyki i antybiotyk i nie wolno mi chodzić,wogóle. Po mieszkaniu też nie - mam leżec. Do bóli pochodzących od raka doszły bóle i wysoka temperatura które powoduje zakrzepica. I co właściwie powinnam leczyć - raka czy zkrzepicę? Lecząc raka pogłębia się zakrzepica, natomiast chcąc wyjść z zakrzepicy (bardzo długie leczenie) pozwalam rozwijać się rakowi. I czy w mojej sytuacji jakiekolwiek leczenie ma w ogóle sens. Przyznaję, załamalo mnie to. Ja, taka zawsze pełna energii i tak bardzo kochająca ludzi zostałam ich pozbawiona. Mogę popatrzeć na nich tylko przez okno i wtedy tez sobie szkodzę bo nie leżę. Nigdy nie lubiłam takich polegiwań w dzień a teraz staram się jak najdłużej leżeć. może ktoś powie ze powinnam się cieszyc że mogę sobie tak bezczelnie leć - nie cieszę się. uciekła gdzieś radość. Nie potrafię nawet czytac książek, książek które zawsze wręcz pożerałam.
  • 11 lat temu
    Randa48 najpierw zakrzepice- to nie jest szybkie leczenie ale do wygrania!!
  • 11 lat temu
    Ja bym w ogóle sięgnął po srebro koloidalne... Trzeba je sobie samemu robić i pić... Uważać na chemię prszki do prania detergenty itd. muszą byc hipoalergiczne. Rak jest z chemii a nie z genów!
  • 11 lat temu
    zadia
    co to jest "srebro koloidalne" i jak to się robi?
  • 11 lat temu
    To kolejna "ściema"
  • U mnie od zawsze bylo ze kregoslup chory i tyle.Raz tylko jak wykonano mi rezon.magnet.w opisie znalazlo sie -Tu i TI i jaki odcinek. Dopiero dwa guzy kolana po zbadaniu i wycięciu w otwockim szpitalu Grucy oddzial VI, dały diagnoze rak kosci i szpiku.Dlugo wiec blednie szukali przyczyn bolu zmian wagi i inne współistniejące symptomy Moja mama 5 lat zmagala sie z rakiem kosci a pierwotnie rak sutka w wieku 21 lat a przerzuty po 35 latach. Bylam przy niej do konca i brala Benefos i leki z grupy opianty.Ja lecze sie w Wawie. Paradoks ze rowniez tam miałam wiele lat temu praktyki z medycyny na oddziale męskim(nie chce mowic jaki oddzial z powodu zachowania jakiejś intymności). Pomimo ze i tak jestem bardzo atakowana na tym forum bo poruszam dość kontrowersyjne tematy, nie wygodne i nie znane innym. Co nieznane niestety większość ludzi atakuje.Wiem co to jest ból kręgosłupa, kości bo przeżywam go. Często pogoda również wpływa na moje samopoczucie. Od 24h jest gorzej. Zdenerwowanie i napiecie tez robi swoje.


Zaloguj się lub Zarejestruj, żeby odpowiedzieć lub dodać nowy temat