leczenie hipnozą

8 lat temu
Witam. Jestem certyfikowanym hipnoterapeutą. Siła naszej podświadomości jest tak ogromna, że może warunkować uzdrowienie nawet z najcięższych chorób. Twój umysł może Cię wyleczyć nawet z najcięższej choroby. Może i zabić. Wszystko zależy od Twoich myśli i emocji... Hipnoza może być metodą wspierającą leczenie raka. Mobilizuje organizm do walki, podnosi odporność organizmu, jest metodą walki z bólem. Zapraszam do kontaktu osoby, które zdeterminowane są na pokonanie choroby. 602 421 406 (Jelenia Góra, Wrocław, Legnica, Wałbrzych)
24 odpowiedzi:
  • sierotka i bolek...nie mówię przecież, że musi tak być. Nie wiem co zrobiłabym, gdybym miała raka. Statystyki mówią jednak same za siebie. Chemioterapia pomaga małej garstce ludzi, w której być może się znaleźliście. Nie powiecie mi przecież, że aby organizm mógł walczyć i poradzić sobie ze swego rodzaju "patogenem" musi mieć podłoże w postaci odporności. Działanie na nowotwory chemią jest jak rosyjska ruletka. Albo się uda, albo nie. Albo organizm, niszcząc i zabijając zdrowe komórki organizmu postanowi zabić też akurat te złe, albo nie. Niestety takie są realia, a umieralność ogromna. Cieszę się, że większości tutaj zalogowanym się udało, ale zdajcie sobie sprawę, że jesteście małym procentem, który miał szczęście. Bolek, dam ci przykład bo zaczęłam się tym interesować właśnie z polecenia tej osoby...Znajoma, a w zasadzie pani, która pracowała na hali, na której ćwiczyliśmy w wyniku rozmowy o chorobach zaczęła opowiadać swoją historię. Jej córka w młodym wieku złamała nogę w kolanie. Poszli na prześwietlenie i od razu wyrok. Nowotwór kości. Lekarka zaproponowała łyżeczkowanie na co ta kobieta, matka, nie chciała się zgodzić. Jeżeli łyżeczkowanie nie przyniosłoby skutku oczywiście chemioterapia i naświetlanie. Dla pewności wykonała zdjęcia w innych placówkach, ale wszystkie potwierdziły diagnozę. Pani lekarz prowadząca nawymyślała matce, że chce zabić swoje dziecko. Kobieta zaczęła mówić nam, że zaczęła szukać wszędzie, wszystkiego i o wszystkim. Wyraźnie powiedziała, że do niekonwencjonalnych metod podchodziła z dystansem, ale postanowiła spróbować. Poszła do jakiegoś doktora znachora, który nakazał pić ziółka. Mówię ziółka, ale w zasadzie nie wiem co dokładnie musiała jeść czy pić. Wiem, że zupełnie naturalne. Po jakimś czasie poszła na wizytę kontrolną i lekarka, która wcześniej ją zwyzywała, podobno kończyła zmianę i specjalnie została, żeby udowodnić matce, że miała rację. Czekali 2 godziny na zdjęcie i po wykonaniu szok. Śladu po nowotworze nie było, a lekarka nawet nie przeprosiła tylko powiedziała, że cud...Oczywistym jest, że wlewka z wit C może nie pomóc wszystkim. Założenie jest takie, że nowotwór w zaawansowanej formie ciężej wyleczyć, a niestety nie jest tajemnicą to, że w Polsce ludzie bardzo lekceważą objawy i do lekarza pędzą na ostatnią chwilę...Na drugą sytuację trafiłam w internecie. Swoją stronę założył człowiek, który był chory na raka płuc. Po intensywnej chemioterapii lekarze nie dali mu już szans i wysłali do domu z wyrokiem- zostały około 3 miesiące życia. Człowiek jednak stwierdził, że nie będzie bezczynnie siedzieć i zaczął jeść korzeń mniszka lekarskiego. Twierdził, że zaczynał czuć się lepiej i przeżył 6 miesięcy po czym poszedł na badania i lekarze nie wierzyli. Co powiedzieli? Oczywiście, że to cud. Dla potwierdzenia efektów swojej pracy pomógł znajomemu kolegi, któremu również nie zostało już wiele życia. Zdaje się, że również na nowotwór płuc. Udało mu się z tego wyjść. Na swojej stronie człowiek ten podał nawet kontakt do siebie, ale niedawno umarł w wieku 89 lat ze starości. Co ciekawe strona już nie istnieje, nie da się jej wyświetlić, a tylko dzięki informatykowi w rodzinie udało mi się ją otworzyć. Ja nie lubię gdybać. Ja po prostu interesuję się tym wcześniej, żeby później na wypadek nowotworu łatwiej byłoby mi podjąć decyzję odnośnie leczenia. Ci, którzy leczą wit C nie dają przecież 100% szans na wyleczenie, ale wydaje mi się, że 80% dawali. To tak jakby odwrotność skuteczności chemii. Sierotka - wierzę, że każdy, kto ma styczność z tą chorobą chwytali się wszystkiego, ale jak już wspomniałam, nie zaprzeczysz chyba, że ludzie bardzo często lekceważą objawy i do lekarza idą zbyt późno...
  • sierotka i bolek...nie mówię przecież, że musi tak być. Nie wiem co zrobiłabym, gdybym miała raka. Statystyki mówią jednak same za siebie. Chemioterapia pomaga małej garstce ludzi, w której być może się znaleźliście. Nie powiecie mi przecież, że aby organizm mógł walczyć i poradzić sobie ze swego rodzaju "patogenem" musi mieć podłoże w postaci odporności. Działanie na nowotwory chemią jest jak rosyjska ruletka. Albo się uda, albo nie. Albo organizm, niszcząc i zabijając zdrowe komórki organizmu postanowi zabić też akurat te złe, albo nie. Niestety takie są realia, a umieralność ogromna. Cieszę się, że większości tutaj zalogowanym się udało, ale zdajcie sobie sprawę, że jesteście małym procentem, który miał szczęście. Bolek, dam ci przykład bo zaczęłam się tym interesować właśnie z polecenia tej osoby...Znajoma, a w zasadzie pani, która pracowała na hali, na której ćwiczyliśmy w wyniku rozmowy o chorobach zaczęła opowiadać swoją historię. Jej córka w młodym wieku złamała nogę w kolanie. Poszli na prześwietlenie i od razu wyrok. Nowotwór kości. Lekarka zaproponowała łyżeczkowanie na co ta kobieta, matka, nie chciała się zgodzić. Jeżeli łyżeczkowanie nie przyniosłoby skutku oczywiście chemioterapia i naświetlanie. Dla pewności wykonała zdjęcia w innych placówkach, ale wszystkie potwierdziły diagnozę. Pani lekarz prowadząca nawymyślała matce, że chce zabić swoje dziecko. Kobieta zaczęła mówić nam, że zaczęła szukać wszędzie, wszystkiego i o wszystkim. Wyraźnie powiedziała, że do niekonwencjonalnych metod podchodziła z dystansem, ale postanowiła spróbować. Poszła do jakiegoś doktora znachora, który nakazał pić ziółka. Mówię ziółka, ale w zasadzie nie wiem co dokładnie musiała jeść czy pić. Wiem, że zupełnie naturalne. Po jakimś czasie poszła na wizytę kontrolną i lekarka, która wcześniej ją zwyzywała, podobno kończyła zmianę i specjalnie została, żeby udowodnić matce, że miała rację. Czekali 2 godziny na zdjęcie i po wykonaniu szok. Śladu po nowotworze nie było, a lekarka nawet nie przeprosiła tylko powiedziała, że cud...Oczywistym jest, że wlewka z wit C może nie pomóc wszystkim. Założenie jest takie, że nowotwór w zaawansowanej formie ciężej wyleczyć, a niestety nie jest tajemnicą to, że w Polsce ludzie bardzo lekceważą objawy i do lekarza pędzą na ostatnią chwilę...Na drugą sytuację trafiłam w internecie. Swoją stronę założył człowiek, który był chory na raka płuc. Po intensywnej chemioterapii lekarze nie dali mu już szans i wysłali do domu z wyrokiem- zostały około 3 miesiące życia. Człowiek jednak stwierdził, że nie będzie bezczynnie siedzieć i zaczął jeść korzeń mniszka lekarskiego. Twierdził, że zaczynał czuć się lepiej i przeżył 6 miesięcy po czym poszedł na badania i lekarze nie wierzyli. Co powiedzieli? Oczywiście, że to cud. Dla potwierdzenia efektów swojej pracy pomógł znajomemu kolegi, któremu również nie zostało już wiele życia. Zdaje się, że również na nowotwór płuc. Udało mu się z tego wyjść. Na swojej stronie człowiek ten podał nawet kontakt do siebie, ale niedawno umarł w wieku 89 lat ze starości. Co ciekawe strona już nie istnieje, nie da się jej wyświetlić, a tylko dzięki informatykowi w rodzinie udało mi się ją otworzyć. Ja nie lubię gdybać. Ja po prostu interesuję się tym wcześniej, żeby później na wypadek nowotworu łatwiej byłoby mi podjąć decyzję odnośnie leczenia. Ci, którzy leczą wit C nie dają przecież 100% szans na wyleczenie, ale wydaje mi się, że 80% dawali. To tak jakby odwrotność skuteczności chemii. Sierotka - wierzę, że każdy, kto ma styczność z tą chorobą chwytali się wszystkiego, ale jak już wspomniałam, nie zaprzeczysz chyba, że ludzie bardzo często lekceważą objawy i do lekarza idą zbyt późno...
  • Justinna Czy naprawdę jesteś tak naiwna na bajeczki to daj jeden przykład że koś został tak wyleczony Nie tacy bogaci jak my i nie mogą sie uratować Nie wierz w bajki Jak masz dużo kasy to chętnie ją przyjmę Ja tez walczę i rozmawiam z dobrymi doktorami na wszelkie leczenie co jest dostępne i Nikt tego nie potwierdził i nie polecają do tego mam lekarza w rodzinie Wiem ze tonący brzytwy sie łapie a mam dość dobre doświadczenie bo w czerniej zona chorowała to też rożnych leków próbowałem bo profesorom nie wierzyłem dość straciłem na ziółka To co pisze Sierotka to jest szczera prawda Pozdrawiam
  • Justinna z pełnym szacunkiem dla Ciebie dlaczego wierzyć w coś co jest naciąganiem chorych ludzi? Myślisz ,że wszyscy którym zastosowano chemię albo radioterapie umierają?Jednym rzeczywiscie szkodzi a nie pomaga innym natomiast odwrotnie .Ja mam w gronie przyjaciół takich co próbowali wlewami wit C zatrzymać raka nie udało się wiesz? i to nie jedna osoba ale już 2 a kolejna zaniechała leczenia na rzecz diety Garsona .same soki zamiast leczenia i aktualnie stan taki :rozsiew w całym organizmie i pan umiera i na raka i z wygłodzenia.Nie mów o leczeniu w taki sposób bo mój mąż jest przykładem płukania guza sodą (konkretnie w lewatywie) a życie uratowała mu radioterapia i szybkie leczenie.Odpowiedz mi na pytanie bardzo Ciebie proszę :Dlaczego ludzie z pierwszych stron gazet przegrali walkę z rakiem jeśli witaminki ,pestki i wszelkiego rodzaju inne wynalazki leczą raka? Sadzisz że nie chcieliby żyć mając nadzieję na prosty sposób w leczeniu? Sadzisz ,że oni nie chwytali się wszystkiego ? Swiat jest obliczony w wielu przypadkach na zbijanie kasy nabijaniem bzdetów do głów .Chcesz temu zaprzeczyć? Pozdrawiam serdecznie :D
  • Wiem, że ciężko wam w to wierzyć, mnie również. Od jakiegoś czasu interesuję się alternatywnymi metodami leczenia i ot trafiłam na Jerzego Ziębę i jego wywody na temat raka, którego da się wyleczyć witaminą C. Ogromnymi dawkami bo podawanymi przez kroplówkę, codziennie. Poszperałam i rzeczywiście mnóstwo doktorów z zachodu to potwierdza. Twierdzą również, że koncerny farmaceutyczne poprzez podawanie chemii bardzo dużo zarabiają i o tej alternatywie nie chcę nawet słyszeć. Działa podziemie, które podobno leczy z ogromną skutecznością witaminą C. Nie jestem osobą która łyka wszystko jak młody pelikan, ale na zdrowy rozsądek. Chemioterapia wyniszcza, obniża odporność i jak taki organizm może z czymkolwiek walczyć? Zresztą leczenie chemią jest mało skuteczne i raczej nie jest to nowość. Z hipnozą może wydawać się to śmieszne, ale są lekarze, którzy twierdzą, że w dalekiej, bądź niedalekiej przyszłości będzie można leczyć się umysłem. Jest to oczywiście nadinterpretacja bo takie coś będzie po prostu pomagało wyjść z choroby. Jest to możliwe dlatego, że ludzki umysł naprawdę potrafi wiele. Potrafi sobie wiele rzeczy wmówić, ale potrafi też bardzo zmotywować do działania każdą część naszego ciała. Nie bez powodu mówi się, że pozytywne nastawienie podczas choroby to dość kluczowa rola :) trzeba na wszystko patrzeć z przymrużeniem oka i każdą informację weryfikować własnym rozumem. Ja niestety widzę jak ludzie umierają na tę pieprzoną chorobę. Wiem również jak żywimy się w czasach, w których jest wszystko, a nie ma nic...Konserwant, konserwanty konserwą pogania.
  • I numery telefonów hehehehehe
  • I ich adresy najlepiej ha ha .
  • Podaj konkret ilu jest już zdrowych?
  • Wow hipnoza to kolejki do Ciebie są napewno dłuższe niż do Onkologa :D :D :D
  • 8 lat temu
    Jestem tu od niedawna, i stwierdziam że nie potrzeba szpitali i leków hipnoza, popić cudownym olejem, zjeść tabletkę szczęścia i po wszystkich chorobach...ale super


Zaloguj się lub Zarejestruj, żeby odpowiedzieć lub dodać nowy temat