a co z tymi co przegrali walkę?
niestety w moje rodzinie 2 osoby przegrały tę walkę, jedna jako bardzo małe dziecko, druga jako młoda dziewczyna. Do ostatnich dni walczyła i wierzyła, że będzie dobrze, nie dopuszczała do siebie myśli, że może nie wyzdrowieć, a jednak...Trzymam kciuki za wszystkich, którzy nie dają się temu sukinsynowi
-
Mam na imię Małgosia , jestem 7 lat po raku jajnika ,,jestem położną pracuję w szpitalu onkologicznym; mnie się udało ale w swojej pracy spotykam się z wieloma osobami, którzy przegrywają tę nierówną walkę. Wiele z tych osób na zawsze pozostanie w mej pamięci. Dziś jestem silniejsza niż byłam przed chorobą , ale gdy widzę jak wiele ludzi odchodzi zawsze myślę, że mogłam być jedną z nich. A życie jest takie piękne i mimo,że leczenie jest bardzo ciężkie to jednak warto to wszystko przejść bo bez leczenia od razu wszyscy bylibyśmy przegrani ,a jednak tak wielu z nas wygrywa............
-
W mojwj rozinie dwie osoby przegrały z rakiem płuc.Dwa lata temu mój wujek a teraz narzeczonego ojciec walczył do końca zmarł 21 maja tego roku. Narzeczony był przy jego śmierci. Dla niego ojciec był wszystkim teraz ma mamę którą musi wspierać i wspomnienia po tacie.
-
Ewam moja mama też leczy się na Garbarach i też niestety ma raka kości.
A mogę wiedzieć u jakiego lekarza się leczysz?
-
Użytkownik @ewam napisał:
w życiu , w tej chorobie są wygrani i przegrani. Przykro, że masz takie doświadczenia. Ale jako WALCZĄCA mogę powiedzieć, że my WALCZYMY nie tylko dla siebie, swoich bliskich którzy nas wspierają ale także dla tych co odeszli. Może ktoś nas zobaczy i znajdzie na niego jakąś trutkę. Serdecznie pozdrawiam.
Jedna z liczących sie osób napisała Kto podejmuje walke, może przegrać ale kto jej nie podejmie przegra na pewno!
-
emi: jestem po mastektomii z przerzutami do kości. Masz rację. Widoczny w kościach gnojek jest już nie do opanowania.
Jest na to rada!
Pogadaj uczciwie z lekarzem opowiedz mu o raku w Twojej rodzinie, jeżeli bolą Cię kości zmuś go, tak zmuś, żeby skierował Cię na badanie: SCYNTOGRAFIA KOŚĆCA. To badanie które wykaże najmniejsze jego ogniwo! Rentgen kości pokarze gnoja dopiero w kiedy będzie 40% zaawansowania a to już zdecydowanie za późno. Samo badanie, jak badanie: dostajesz zastrzyk z izotopem promieniotwórczym, odsiedzisz 2 godziny w wydzielonej dla " trędowatych" hi hi hi poczekalni , następnie maszyna i po krzyku, jedziesz do domku świecić zamiast żarówek hi, hi hi, My mówimy na to "czarnobylek". Takie badanie można robić raz na pół roku. Ja leczę się w WCO Garbary Poznań. Wspaniali, cudowni lekarze. Pozdrawiam Cię serdecznie EWA
masz pytania - pytaj odpowiem
-
Ci którzy "przegrali" tę walkę już ją wygrali, to medycyna przegrała a nie oni, oni teraz mają cudownie, co prawda walczę by tu zostać i wygram z " łachudrą " ale oni nie przegrali, biedni są bliscy, i myślę że, na tej stronie powinniśmy, kłaniać się im za wsparcie i miłość jaką okazali, naszym kolegom co odeszli.
Dziasti pięknie to powiedziała, Dziasti dziękuję ci dzięki tobie i mnie jest łatwiej, będę walczył i za &*$@% nie poddam się :)
Mówi się że nadzieja umiera ostatnie, a właśnie że nie, ja jeszcze będę walczył nawet jak nadzieja polegnie.
Dziwnie, zawsze myślałem że, gadanie na około "kocham was, kocham was" jest trywialne.
KOCHAM WAS
-
Mój dziadziuś zmarł miesiąc temu, chorował cale 3 tygodnie (ostra białaczka szpikowa):-( Walczył do samego końca, do ostatniego dnia brał chemie i mówił "kto nie walczy ten przegrywa"....i przegrał:-( Brakuje go tutaj ale wierze, że odszedł w jakimś celu, odszedł po to aby zrobić coś tam na górze aby moja mama wyzdrowiała. Mama ma cholernego raka płuc, z którym się podobno nie wygrywa, ale dziadzio teraz ma większą moc i nie zawiedzie mnie, nigdy mnie nie zawiódł!
-
Ja przegrałam 2 razy. Moje dziecko zmarło w wieku 2,5 roczku na raka kości, a mój tata zmarł 14 lat temu na tego samego raka. I tu mam pytanie. Gdzie się udać na badania profilaktyczne w tym kierunku, żeby i ja nie musiała walczyć. To jest rak który jak się uwidoczni to nie ma już szans nawet na walkę.
-
Kasiu jak też miałam taką koleżankę w szpitalu.Młoda dziewczyna 21 lat,pełna optymizmu którym obdzielała cały oddział.Ostatnio przestała odbierać tel,odpisywać na sms-y i zlikwidowała swoje konto na nk..i już wtedy coś przeczuwałam ale nie dopuszczałam myśli tych złych.Dopiero ostatnio jak byłam na chemii to dowiedziałam się od lekarza że Paulinka odeszła.Modlę się każdego dnia i nie zapomnę o niej.
Myślę tak jak Ewam że dla tych co odeszli też walczymy a oni patrzą na nas z góry i mówią nie poddawajcie się! Przecież my musimy walczyć....
-
Ja wygrałam ale moją przyjaciółką którą poznałam w szpitalu przegrała, do dziś pamiętam jej uśmiech na twarzy pomimo cierpienia i słyszę słowa "pozbędziemy się tego przyjaciela" planowałyśmy wspólne wycieczki po lesie w Kartuzach.Niestety się nie doczekałyśmy.Zmarła.Nigdy jej nie zapomną, na zawsze pozostanie w moim sercu.