od 2019-12-06
ilość postów: 225
Agunia, zajrzyj na wątek założony przez Goykę. Tam jesteśmy aktywne. Oczywiście, że może być to rak jajnika, ale nie musi. Ja miałam podobne objawu do Twoich i niestety był to rak. Poczytaj sobie nasze historie. Podwyższone ca125 może być też np. przy endometriozie.
Karo, trudno mi powiedzieć, bo nie mam takich doświadczeń. Ta kobieta mówiła, że dostała pet tak po prostu, bez proszenia. Chyba trafiła na odpowiedniego lekarza. Niestety tk nie zawsze pokazuje wszystkie zmiany.
Karo, jak byłam na ostatniej kontroli spotkałam kobietę, ktorej od leczenia czyli od prawie dwóch lat, marker nie spadł poniżej normy. Miała robiony pet i wszystko jest ok.
Jarku, worek nie pogarsza aż tak znacząco jakości życia. Naprawdę można z nim normalnie żyć. Ja, wiedząc, że stomia mi pomoże, nawet przez chwilę nie miałam wątpliwości, chociaż też nie do końca miałam wybór. Wiesz, że Jan Kobuszewski żył ze stomią 30 lat? Grał w teatrze, występował w telewizji. Stomia niczego nie skreśla.
majka, to prawda, to tylko nasza głowa, ja mam kolostomię. Z natury nie jestem tak aktywna jak Ty, ale też nie czuję się jakoś ograniczona. W sumie nawet nie przejmuję się, czy pod ubraniem odbija się płytka, jest to po prostu część mnie. Jedyny problem kiedy jestem nieco skrępowana to kiedy niekontrolowanie uchodzą gazy, czyli zwykły bąk😁, ale urostomicy nie mają tego problemu. Przez jakiś czas nosiłam jeszcze worek na mocz na nodze bo miałam nefrostomię. Chodziłam w spódnicach, miałam to gdzieś. Swoją drogą, czy to nie super, że można uratować życie, dowiesić sobie woreczek i żyć dalej😁
Nesia, ja jestem świadoma zagrożenia nawrotu, ale tego nie akceptuję. Postanowiłam żyć jeszcze wiele lat i tego postanowienia się trzymam. Niestety nasza choroba jest nieobliczalna. Mimo że lekarze mówią: jest pani zdrowa, ja jestem nieufna. Ogólnie czuję się świetnie, ale gdzieś w jednym zakamarku głowy, siedzi ta niepewność.
Czarownica, gratuluję, teraz możesz ze spokojem szykować się do świąt.
Lilith, historia Twojej mamy mnie zawsze pokrzepiała. Niestety nie mam pojęcia jak dotrzeć do prof. Wicherka, a sama się nad tym zastanawiałam. Może szpital udzieliłby jakiś informacji.
Chleo, zakładam, że jestem wyleczona, jak dotąd marker na stałym poziomie, obrazówki ok. Cieszę się chwilą choć czasem przychodzi niepewność, ale to normalne. Zdiagnizowano mnie w kwietniu 2018, leczenie zakończyłam w październiku 2018.
Wiesz, ja byłam w bardzo złym stanie, miałam ogromne wodobrzusze, ledwo chodziłam, nie jadłam, a oni też patrzą na ogólny stan pacjentki. Do tego ten covid, pewnie też mają mniejszą obsadę. Wìec pewnie te trzy tygodnie to faktycznie szybko.
Ja na komisji byłam w środę a w niedzielę szłam do szpitala. Po operacji radykalnej z wyłonieniem stomii wróciłam do domu po tygodniu.