od 2019-12-06
ilość postów: 225
Ten strach ciężko pokonać. Ja musiałam zrobić porządek z nerkami i mimo, że mogli mi wszystko zrobić jako pacjentce w CO, ja i tak wybrałam "zwykły" szpital. Trauma jest ogromna. Nie miałam siły żeby spotkać taką ilość chorych ludzi na raz. Szczerze mówiąc, nawet jak jestem na kontroli w poliklinice to przejeżdżając koło budynku szpitala udaję, że go nie widzę😁 Ale jak mus to mus, nic nie poradzisz. Ja przejmowałam się etapami. Najpierw myślałam, że muszą mnie przyjąc i na tym się skupiałam, później na przygotowaniu do operacji, później na cewnikowaniu, operacji, wstaniu, wyniku, chemii itd. Myślałam tylko o kolejnym kroku bo inaczej bym oszalała.
Do gardła mi nigdy nie zaglądał, ale o tych wszystkich przeziębieniach musisz powiedzieć, bo do operacji musisz być całkiem zdrowa. Człowiek nie wie o wszystkich swoich schorzeniach i nie musi mieć wszystkiego zbadanego. Przed operacja i tak zlecają szereg badań krwi...
Kochana, w osłabieniu po operacji czasem coś poleci tu i tam, a w szpitalu niechętnie wymieniają podkłady na każde zawołanie. Anestezjolog każe Ci wypełnić ankietę na temat zdrowia i porozmawia o Twojej historii medycznej. Głównie chodzi o choroby serca, tarczycy, nerek..., czy wcześniej miałaś narkozę itp. Nic strasznego. Zdjęcie płuc i badania krwi zrobią przy przyjęciu do szpitala.
Axxk, widzisz, może nie będzie źle. Ja kilka lat temu przy torbieli też miałam napisane rozpoznanie: nowotwór niezłośliwy... nie wiem jaki kod... bo muszą tak wpisać. I faktycznie wtedy nic groźnego nie było. Tak że na razie kodami i rozpoznaniem się nie martw. Ważne są te ostateczne diagnozy.
Axxk, ja też wiem, że kiedyś odejdę, i że nie będzie to bynajmniej za 50 lat, choć bardzo bym tego chciała. I dlatego postanowiłam, że tak długo jak dam radę będę się śmiać i cieszyć, że żyję a nie płakać. Na smutek i płacz jeszcze przyjdzie czas. Wokół mnie też było dużo śmierci, odchodziły cudowne osoby, niektóre bardzo młode. We mnie, paradoksalnie, choroba tchnęła nowe życie. Ty też dasz sobie radę. Trzymam kciuki za jutrzejszą wizytę.
Axxk, każdy przeżywa diagnozę. Poczekaj spokojnie na ostateczny wynik. W szpitalu na pewno poznasz ludzi, którzy przechodzą przez podobne piekło. I z nimi najlepiej sobie porozmawiasz, bo oni najlepiej będą rozumieć przez co teraz czujesz. Ja miałam szczęście i spotykałam tylko ludzi pozytywnie nastawionych, którzy dali mi dużo siły. A może intuicyjnie omijałam tych o złym nastawieniu...
Dea1989, bądź silna i nie dopuszczaj złych myśli. Modlić się nie umiem, ale myśleć o Tobie napewno jutro będę.
Axxk, bardzo się cieszę, że coś się ruszyło. Daj znać jak będziesz po dalszych badaniach.