Ziarnica a płodność

2 lata temu
Proszę Was bardzo o radę. Kilka dni temu po długim (ok. dwuletnim) procesie diagnozy dostałam wynik - ziarnica złośliwa, w IV stadium. Będę przyjmować chemioterapię, jak na razie 6-8 wlewów, ale co będzie dalej okaże się w zależności od tego jak będzie reagował mój organizm. Chemia jak wiecie wiąże się z ryzykiem niepłodności, byłam w tym celu u ginekologa i jedyną dla mnie szansą jest zamrożenie komórek, nie mam męża/partnera, a takie zamrożenie daje 10-15% szans na zapłodnirnie w przyszłości. Cała procedura ma trwać ok miesiąc. I tutaj mam pytanie do Was, z Waszego doświadczenia - czy czekalibyście ten miesiąc, żeby jednak zabezpieczyć się na wszelki wypadek przed bezpłodnością czy jak najszybciej zacząć przyjmować chemię? Przyznam, że jestem w kropce i bardzo mi zależy na punkcie widzenia osób, które są w podobnej sytuacji.
2 odpowiedzi:
  • 2 lata temu
    Hej. Myślę że czekanie miesiąc w IV stopniu to trochę zbyt długo. Co na to Twój lekarz- hematolog/onkolog? Im szybciej będzie leczenie tym lepiej. Nie zawsze po chemii jest trwała bezpłodność choć taka się niestety zdarza, są osoby, które po leczeniu onkologicznym mają zdrowe,piękne dzieci. Pamiętaj to musi być Twoja decyzja. Trzymaj się, napisz co i jak.
  • Hej :) Pierwsze co mnie uderzyło w Twoim wpisie to to, że oczekiwałaś na postawienie diagnozy aż dwa lata. Biorąc pod uwagę, że w moim przypadku trwało to 1,5 miesiąca (łącznie z oczekiwaniem na wynik hist.-pat.) 2 lata wydaje mi się ogromnie długo. Niemniej chciałabym Ci przybliżyć moją sytuację. W dniu wizyty na Oddziale Dziennym KHiT moi lekarze otwarcie powiedzieli, że powinnam się zastanowić nad ochroną płodności, gdyż strategii leczenia nie da się przewidzieć. W naszym przypadku (osób z HL), schemat ABVD niesie ze sobą ryzyko czasowej lub trwałej bezpłodności, jednakże groźniejsza pod tym względem jest chemoterapia drugiego rzutu - MOPP oraz naświetlanie miednicy. Z racji takiej, że mam stałego partnera to oboje zdecydowaliśmy się na odpowiednią dla nas ochornę płodności i ostatecznie zajęło nam to miesiąc. Jednakże, w przypadku mrożenia komórek jajowych to sprawa w dużej większości przypadków zamyka się w 2 tygodniach. Polecam zespół klinik INVICTA. Bardzo mi pomogli w tej materii i wiem, że dysponują odpowiednimi programami leczenia pacjentek onkologicznych, w przypadku których czas ma kluczowe znaczenie. Tyle o mrożeniu kom. Druga kwestia jest taka, iż istnieje możliwość pobrania i zamrożenia tkanki jajnikowej. Po leczeniu ta tkanka jest spowrotem przeszczepiania pacjentce i stymulowana do produkcji jajeczek. Ja osobiście umówiłam się ze swoimi lekarzami tak, że jeśli będę musiała poddać się MOPP oraz naświetlaniu miednicy to wcześniej poddam się zabiegowi wycięcia tej tkanki. Biorąc pod uwagę to, iż niefortunnie Twój chłoniak jest w IV stadium zaawansowania, to poradziłabym Ci tak jak moi lekrza poradzili swego czasu mi, czyli przed ewentualnym podaniem MOPP umówiła się na pobranie tkanki jajnikowej, gdyż zastosowanie winkrystyny podczas leczenia samo w sobie jest wskazaniem do tego zabiegu w przypadku młodych dziewczyn. A tak poza tym, to głowa do góry :) Wiem, że szokiem jest dowiedzieć się, że dopadł Cię nowotwór, ale ostatnie na co powinnam sobie teraz pozwolić to załamać się. Trzymam za Ciebie kciuki :)


Zaloguj się lub Zarejestruj, żeby odpowiedzieć lub dodać nowy temat