Wszystkie te objawy które wymieniasz są związane z Hashimoto, tutaj bym się nie doszukiwał, że to przez raka. Jeśli bolą Cię mięśnie od kilku lat, to uwierz mi, że gdyby to było przez nieleczonego raka który się rozsiał, już dawno trafilabyś do szpitala. Rak tarczycy nie jest aktywny metabolicznie i sam w sobie nie daje raczej objawów, jedynie można zaobserwować powiększone chłonne albo guza na tarczycy, więc tymi objawami się nie martw. Objawy pewnie znikną po operacji. Rozumiem, że chcą Ci wyciąć cała tarczycę?
Serdecznie dziękuję za odpowiedź 🙂. Nie mam z kim pogadać o tym. Jeśli chodzi o konsultacje z lekarzami to moje wyniki widział jeden endokrynolog i dwóch chirurgów onkologów zajmujących się tarczycami. Wszyscy orzekli, że należy wyciąć moją tarczycę, ponieważ inaczej nie da się określić rodzaju nowotworu, który w niej siedzi. Już sama głupieję, bo nie chcę tej operacji, ale z drugiej strony boję się, że coś poważnego może w niej być. Poza tym w ostatnim czasie czułam straszne zmęczenie, od kilku lat bolą mnie kości zwłaszcza lewa piszczel oraz mięśnie (nie cały czas), mam zawroty głowy, problemy z odetchnięciem pełną piersią. Zwalałam to wszystko na hashimoto i mega stresujący tryb życia a teraz to już sama nie wiem. Endo zlecił badania witaminy D3 i okazało się, że jest jej za mało. Zwiększył mi dawkę ww. witaminy. Kiedy już poczułam poprawę to wyniki biopsji spadły na mnie jak grom z jasnego nieba i znów jest pogorszenie. Duży stres, z którym w ogóle sobie nie radzę spowodował, że jestem obecnie wrakiem człowieka. I wkręcam się w czarne myśli, że to samopoczucie to od nowotworu. Po prostu jakiś obłęd.
Wiem, że u każdego wypłukuje się to nieco inaczej ale jednak jakieś widełki czasowe są :-) My się tak poiłyśmy z dziewczynami w piarwsza noc, że pielęgniarki nam kazały już nie pić tyle hehe
Generalnie wyszłam z izolatki bardzo szybko i nie wiem czy to też nie był powód, żeby nam wszystkim jak leci wpisać "maxa" na zaleceniach.
Jestem już 2 tyg po, wróciłam do domu, ale nie przytulam się, śpię w osobnym pokoju, nie kąpię młodej tak dla własnego spokoju. Ale myślę, że jestem już względnie bezpieczna.
Mostu - po moich przygodach powoli dochodzę do siebie :-D W końcu od kilku dni biorę już normalna dawkę hormonów więc i samopoczucie wraca, fizycznie też już lepiej. Na mnie nie zadziałał jod źle, ale ten miesiąc niedoczynności przed nim. Następnym razem wynegocjowałam już zastrzyki :-D
Ostatni tydzień spędziłam u rodziców. Będąc w łazience wrzuciłam do toalety listek papieru toaletowego (byly na nim jakieś zielone kwiatki). Papier się rozpuścił a woda była seledynowa. Jaka była mina mojego ojca jak to zobaczył haha Myślał, że ja tak świece :-D
Po takiej dawce dostałam 13 dni izolacji na metr od dzieci do 10 roku życia. Ale to nie zależy tylko od dawki, ale też jak szybko wypłukujemy ten jod z siebie. Sprawdzają to w dniu wyjścia i na tej podstawie dają zalecenia. Ze mną były osoby z dawką 120 i dostały podobne zalecenia do mnie. Sprawa bardzo indywidualna. U niektórych wypłukuje się szybciej, u innych wolniej.
Po jakiej dawce jakie dostaliście "obostrzenia" związane z kontaktem z innymi? Zwłaszcza ciekawi mnie kontakt z dziećmi.
Wertuje różne fora i publikacje i każdy ma inaczej cholercia. Ja po dawce 60 mam wpisane 24 dni izolacji na 1 metr od dzieci. Na druku to taki max. Tyle samo dostały osoby po dawce 120 i 150..
Jutro mi mija 14 dni i myślę o powrocie do domu powoli. Bez spania z dzieckiem, przytulania. Ale im więcej czytam tym bardziej głupieje.
Z technicznych rzeczy - obiady są dosyć, ale proponuję zaopatrzyć się w jakieś paszteciki, dżemiki czy coś bo codziennie prawie jest mieloneczka 😁 Dobrze mieć suszarkę do włosów. Na oddziale była ale się akurat spaliła. Jak masz scynto w dniu wyjścia to skoro świt trzeba się wykąpać i wysuszyć włosy więc swoją suszarka się przydaje.
Kajda - to izolatki możesz zabrać co chcesz. Dziwili się, że telefon zabezpieczam 😁
Sa dwa pokoje dwuosobowe z WC, wspólną dla tych pokoi łazienka z prysznicem i szafeczka z czajnikiem, plastikowymi sztućcami. Nie ma lodówki, ale przy parapecie jest wystarczająco zimno żeby te dwa dni coś przetrzymało.
Możesz sobie tam zabrać co chcesz. Część można zostawić w szafkach a część rzeczy zabrać na salę. Jedzenie również. Zazwyczaj w dniu podania jodu po "przeprowadzce" do izolatki a jeszcze przed tabletka pozwalają szybko zejść do baru żeby zrobić zapas wody czy czego tam sobie zażyczysz. Pić trzeba dużo i jak wypróżniać się.
Posiłki dostarczają normalnie i kładą tam gdzie czajnik. Jak masz duża dawkę jodu i nie chcesz narażać swoich rzeczy to możesz poprosić o piżamkę.
Kąpiesz się ile chcesz.