Hej. Bardzo mocno Wam kibicuje i trzymam kciuki. Przed nami jeszcze tomograf szyji i termin operacji męża to 28.04 mam nadzieję że czas szybko zleci a po operacji dalsze leczenie będzie rowie dobre... Całkiem nieźle zważywszy że termin porodu mam na 27.05 i mam nadzieję że do tego czasu mąż będzie na chodzie żeby pomóc mi przy dziecku :)
Taki pobyt mi się trafił na pierwszy raz, że go chyba nigdy nie zapomnę.
W piątek po przyjęciu tak jak mówiłam badania (krew, usg, rtg, scynto szyi). Cały weekend bezczynności. W sobotę awaria toalet na oddziale. Od poniedziałku na izolatce bez jodu bo z powodu awarii nie działał system oczyszczania. Pomogły nasze skargi do dyrekcji aż w końcu wezwali odpowiednich fachowców i godzinę temu łyknęłam tabletkę.
Oczywiście nie mieliśmy pretensji do opiekunów na oddziale, ale do władz szpitala, że mimo zgłoszeń od nas i pielęgniarek, że oddział stoi przez weekend nic się nic się nie działo. Dostaliśmy oficjalne przeprosiny i porządna ekipa się znalazła :-)
Jeśli ktoś z Was ma przyjęcie w najbliższym czasie pytajcie czy terminy są aktualne, bo my przyblokowalismy
Karlas dasz sobie radę, do środy jest naprawdę niedługo. Jutro rano się obudzisz i będziesz mogła powiedzieć, że jutro wracasz! Co do tyreoglobuliny i szczątków tarczycy to bardzo często się tak zdarza, rzadko kiedy chirurg wycina wszystko za pierwszym razem, i po to właśnie jest ten jod, żeby to zniszczyć. W środę wyjdziesz, w piątek na 20 minut scyntygrafii i wolną, wyleczoną kobietą!
Tyreoglobulina trochę za wysoka. Tsh już prawie 100. W scynto szyi coś się zaświeciło delikatnie. Lekarz twierdzi że to pozostałość po tarczycy ale chcą się upewnić ze to nie węzeł (chociaż w usg były węzły ładne).
Dzisiaj jod. Dawka 60. W środę wyjście a w piątek mam przyjechać na scyntografie całościową juz.
Lekarz uważa, że to normalna procedura i chce dać te 60 dla pewności po prostu. Niestety czeka mnie do środy izolatka. Denerwuje mnie, że ten okruszek tarczycy tam został i że ta tyreoglobulina jest za wysoko (chociaż lekarz uważa, że świeżo po wycięciu i bez jodowania to normalne).
Jestem zła, rozdrażniona i czuję żal do całego świata, że w domu mam małe, gluche dziecko i jakby tego było mało to jeszcze ta choroba. Chyba mam kryzys.