Rak piersi
Jestem po mastektomii dwa lata i nie mogę jeszcze dojść do równowagi ,nie mam żadnego wsparcia borykam się z nim sama ,czasami mam wszystkiego dosyć.Proszę o jakieś rady bo nie mam nawet z kim o tym porozmawiać .
-
-ewam-mam pytanko jak objawiał sie u Ciebie przerzut do kosci,???od jakiegos czasu mam straszne bole w plecach,odcinek piersiowy,onkolog twierdzi,ze jest wszystko ok-wynika to niby z badan krwi,na scyntygeafie skierowania niestety nie chce dac,byłam ostatnio u neurologa,bo bol był nie do wytrzymania,stwierdził,ze moze byc to przerzut do kosci,objawy pochemiczne lub jakies zwyrodnienie kregosłupa.....podłamał mnie...pozdrawiam-Monika
-
monisiam: - ja też jestem z wielkopolski leczę się w WCO Garbary a Ty gdzie bywasz? moze się spotkamy na jakimś badanku?
-
- mooninig - masz rację, ja też nie zdecyduję się nigdy na rekonstrukcję, po co mi to? ból, niewiadoma jak i co? Może tchurze ale dla mnie to nie ma znaczenia. Na rurze tańczyć nie będę (za stara jestem) a na plażę nudystów się nie wybieram. A jak spotkam drugą połówkę w swoim życiu to chcę to zawdzięczać sobie a nie mięśniowi. Pozdrawiam wszystkie WALCZĄCE normalnie żyjące.
-
hej baby 1 dawno mnie nie było tutaj.......... przepraszam!
Monisiam - pytasz o zmianie klimatu hi hi hi nie wiem czy wiesz ale jestem "Jednorożcem" tak jak większość bez rekonstrukcji, mam przerzuty do kości od 2007 roku. w roku 2009 wnerwiłam się na gnojka i w czasie chemii tabletkowej Xeloda p o j e c h a ł a m sobie do Turcji na 7 dni . Po prostu tabletki w kiejdę i cheja. Po przyjeździe okazało się że mam tylko o 50 markerów mniej (Mój rekord to 237 na 30 dopuszczalnych). Będąc w kraju schodziły mi tylko o 8-9 szt. Może to nie reguła, może każdy reaguje inaczej, może ja jestem wyjątek, może 45 stopni w cieniu to dla mnie lek, ale na swoim przykładzie widzę że zmiana klimatu u chorych na raka to mit. Takich mitów na własnej skórze przeżyłam wiele więc.............................. cały czas eksperymentuje, ryzykowne to ale ....... ja eksperymentuje oni mnie leczą.
-
Witam wszystkie panie na portalu...zachorowałam w najmniej oczekiwanym momencie....własciwie to moja intuicja skierowała mnie na prywatne badanie USG gdzie ptwierdzono moja diagnoze,lekarze natomiast przekonywali mnie ze chorobe sobie wymysliłam...zaczeła sie walka z czasem ...były chwile załamania,desperacja,walczyłam dla córeczki,która wychowywałam sama miałam wtedy 36l.(2008r)przeszłam chemioterapie 9 cykli,operacje-mastektomia,naswietlania,w tym momencie jestem zdrowa,czuje sie dobrze,walczyłam dla córki,która jest moim celem w zyciu,wygrałam mimo iz diagnozy lekarzy były rózne....najwazniejsze w tej chorobie jets pozytywne myslenie chec walki,nie wolno sie poddawac mimo czasami beznadziejnosci ,ktora nas dopada.Rok temu poznałam wspaniałego człowieka,ktory akceptuje mnie taka jaka jestem,liczy sie wnetrze a nie cycek-nigdy nie myslałam o rekonstrukcji wydaje mi sie zbedna-dodatkowy ból...ale to tylko moje spostrzezenia...pozdrawiam-Monika......
-
W moim przypadku (ostra białaczka szpikowa) lekarz odradził mi zmianę klimatu. Ja mieszkam na Mazowszu, chciałam jechać w góry. (Moja choroba ujawniła się w górach). W tym przypadku jest duża zmiana klimatu. Przy zmianie klimatu organizm szybciej 'pracuje', skoro organizm to i komórki rakowe też mogą pracować na większych obrotach. Podobno jest tak, że organizm przez pierwszy tydzień pracuje tak jakby był w 'starym' klimacie, w drugim tygodniu zaczyna przestawiać się na 'nowy' klimat i dopiero w 3. tygodniu zaczyna korzystać 'z dobroci nowego klimatu'. Nie zamartwiaj się na zapas. Bo nerwy i zbyt duże zdenerwowanie też mogą zaszkodzić. :) Nie zawsze tak się dzieje, że zmiana klimatu zaszkodzi. Szkodzić może bardzo duża zmiana klimatu. Zapytaj się lekarza.
-
Witam! Mam pytanie Czy może ktoś orientuje się czy po przebytej chorobie nowotworwoej można zmienić klimat. Mieszkam ok 200 km od morza dokładnie w wielkopolsce, w tym roku w czerwcu byłam 2 razy nad morzem po 4 dni. Jak byłam ostatnim razem, to spotkałam taką Panią, która mnie wystraszyła i powiedział, że w rzadnym wypadku nie powinnam zmieniać klimatu, bo to napewno mi zaszkodzi. Ja mastektomię miałam w październiku 2009 roku, miałam chemię i radioterapię, obecnie czuję się dobrze, Więc nie wiem czy to może zaszkodzić? Jeśli ktoś wie coś na ten temat to prisiłabym, o odpowiedź. Bardzo się zmartwiłam
-
Dziękuje bardzo za miłe słowa. Postaram się zmienić swoje nastawienie do tej okropnej choroby.
Pozdrawiam wszystkich i usmiechy przesyłam
-
Do Monisiam!!Dziewczyno brak piersi to nie koniec świata!!Znajdziesz kogoś kto pokocha Cie bez "cycka"".Gwiazdami nawet po rekonstrukcji już nie będziemy!!Zrobisz sobie ładniejsze...Trzeba życ nie mysląc o tej chorobie.Zobacz ,jak piękny jest świat-konwalie ,bez,niezapominajki kwitną!!Naucz się to widziec.Pozdrawiam
-
Monisia głowa do góry ,jeszcze wszystko przed tobą .Zobacz jak ludzie optymistycznie patrzą przed siebie.Ja też tak głupio myślałam ,ale po tych wszystkich komentarzach zmieniłam swoje zdanie.Tobie też radzę odzyskaj nadzieję,liczę na ciebie nie załamuj się dziewczyno.Pozdrawiam