Rekonstrukcja piersi po mastektomii jest dziś uznawana za integralną część leczenia raka piersi, a nie procedurę estetyczną. Od doświadczenia zespołu chirurgicznego zależy nie tylko efekt rekonstrukcji, ale przede wszystkim bezpieczeństwo pacjentki oraz zdolność poradzenia sobie z ewentualnymi powikłaniami. Tymczasem – jak pokazują dane opublikowane przez „Menedżera Zdrowia” – w Polsce wciąż wiele oddziałów wykonuje takich operacji zdecydowanie za mało.
Minimum, które decyduje o jakości
Eksperci chirurgii onkologicznej są zgodni: aby oddział mógł zapewnić odpowiednią jakość i bezpieczeństwo leczenia, powinien wykonywać co najmniej 60–70 mastektomii z jednoczasową rekonstrukcją piersi rocznie. Poniżej tego progu nie da się utrzymać wprawy zespołu ani wypracować skutecznych schematów postępowania w przypadku powikłań.
W wywiadzie dla „Menedżera Zdrowia” chirurg onkologiczny Mateusz Wichtowski podkreślał, że przy bardzo niskiej liczbie zabiegów nie ma możliwości osiągnięcia odpowiedniej jakości świadczeń zdrowotnych. Brak doświadczenia może mieć szczególnie poważne konsekwencje w sytuacjach nagłych i powikłanych.
Gdzie wykonuje się najwięcej rekonstrukcji piersi?
Z analizy danych resortowych opublikowanych przez „Menedżera Zdrowia” – obejmujących hospitalizacje z co najmniej jedną z procedur rekonstrukcyjnych w latach 2022–2024 – wynika, że liderem w 2024 roku była Klinika Chirurgii Onkologicznej Instytutu Onkologii Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu, gdzie wykonano 334 rekonstrukcje piersi. To najwyższy wynik w kraju.
W ścisłej czołówce znalazły się również:
Centrum Onkologii im. prof. Franciszka Łukaszczyka w Bydgoszczy – 284 rekonstrukcje,
Uniwersytecki Szpital Kliniczny im. Fryderyka Chopina w Rzeszowie – 265,
Zachodniopomorskie Centrum Onkologii – 264,
Wielkopolskie Centrum Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie w Poznaniu – 255.
Kolejne ośrodki z najwyższą liczbą rekonstrukcji (2024)
Tuż za pierwszą piątką znalazły się kolejne oddziały, które również znacznie przekraczają minimalny próg 60–70 operacji rocznie i należą do najbardziej doświadczonych w kraju:
Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej Szpital Uniwersytecki w Krakowie – 240 rekonstrukcji,
Białostockie Centrum Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie – 227,
Narodowy Instytut Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie – Państwowy Instytut Badawczy w Gliwicach – 201,
Centrum Medyczne „Kopernik” w Łodzi – 198,
Szpital Specjalistyczny im. dr. F. Sokalskiego w Szczecinie – 188,
Wojskowy Instytut Medyczny w Warszawie – 183.
Są to ośrodki, w których rekonstrukcja piersi wykonywana jest regularnie i w dużej liczbie, co pozwala zespołom utrzymywać doświadczenie, rozwijać standardy postępowania i bezpiecznie reagować na ewentualne powikłania.
Dolna część tabeli: problem, o którym mówi się za mało
Znacznie bardziej niepokojące są dane z dolnej części zestawienia. Jak podaje „Menedżer Zdrowia”, w 2024 roku aż 47 oddziałów w Polsce wykonało nie więcej niż 5 rekonstrukcji piersi rocznie. Placówki te raportowały swoje wyniki jako „mniejsze lub równe 5”, co oznacza, że realna liczba operacji mogła wynosić od zera do pięciu.
Co więcej, w części szpitali łączna liczba rekonstrukcji wykonanych w ciągu trzech lat (2022–2024) wynosiła jedynie 15, co w praktyce oznacza zaledwie kilka zabiegów rocznie. Przy takich liczbach trudno mówić o utrzymaniu kompetencji zespołu operacyjnego.
Dlaczego niska liczba operacji to realne zagrożenie?
Rekonstrukcja piersi to zabieg złożony, wymagający: doświadczenia chirurgicznego, sprawnej współpracy całego zespołu, umiejętności reagowania na powikłania, takie jak martwica płata, zakażenie czy problemy z implantem.
Jak podkreślają eksperci cytowani przez „Menedżera Zdrowia”, brak odpowiedniej liczby wykonywanych procedur oznacza brak wprawy, a to bezpośrednio przekłada się na bezpieczeństwo pacjentek.
Potrzeba centralizacji
Zdaniem specjalistów rozwiązaniem tego problemu powinna być centralizacja rekonstrukcji piersi w ośrodkach o odpowiednim wolumenie zabiegów oraz wprowadzenie minimalnych progów liczby operacji na oddział, jako warunku realizacji świadczeń finansowanych ze środków publicznych.
Bez takich kryteriów system nadal będzie dopuszczał sytuację, w której procedura formalnie jest dostępna, ale w praktyce wykonywana jest sporadycznie – kosztem jakości i bezpieczeństwa leczenia.
Co to oznacza dla pacjentek?
Dane opublikowane przez „Menedżera Zdrowia” pokazują jednoznacznie, że nie każdy oddział oferujący rekonstrukcję piersi ma takie samo doświadczenie. Dla pacjentek oznacza to konieczność zadawania kluczowych pytań o liczbę wykonywanych zabiegów i doświadczenie zespołu.
Zdrowia i trzymajcie się.