Rak pęcherza moczowego
Walczę z nim już 8 lat,po pięciu latach walki okazało się, że są nacieki i jedyne wyjście to usunięcie pęcherza i wszystkiego co jest w pobliżu. Decyzja musiała być podjęta błyskawicznie. Oczywiście zdecydowałam się na tak skomplikowaną operację. Od trzech lat mam pęcherz zrobiony z jelita, początki były trudne, ale już jest ok. Myślę, że przerzutów nie będzie, wierzę w to bardzo mocno.
Pozdrawiam wszystkich chorych i zdrowych, życzę wytrwałości i wiary w siebie:))
-
Witajcie! Mam pytanie natury organizacyjnej do tych z Was, którzy przeszli operację usunięcia pęcherza. Dzisiejszej nocy spędzało mi ono sen z powiek. Jak po tak rozległej operacji mąż zniesie podróż powrotną do domu - 240 km - czasowo to jest ok 4 godz jazdy (takie drogi). Czy ktoś z Was operował się w tak odległych ośrodkach od domu?
-
Witam! Dziękuję za słowa wsparcia , kiedy czytam wasze wypowiedzi to chce się coś robić i nie załamywać. U nas coś się ruszyło mam nadzieję że w dobrą stronę, byliśmy na wizycie u lekarza w Lublinie , już mamy umówiony termin i będzie operację . Będzie operował prof. Bar, czytałam o nim dobre opinie bo w tej sytuacji tak jak ktoś wspomniał wcześniej "tonący chwyta się brzytwy" . W poprzednim szpitalu kazali się nam zgłosić 17.06 a termin operacji miał być 20.06 co wydaje się nam trochę nierealne bo wtedy są dni wolne, no ale jak wspomniałam wcześniej termin był 4.06 i zostaliśmy odesłani do domu. Więc myślę że skoro się udało w Lublinie to trzeba byc dobrej myśli. Pozdrawiam wszystkich ,
-
annia1980 trudno coś rokować, nie wiadomo jak daleko się wydostał i co zdziałał. Wszystko powinien powiedzieć lekarz pacjentowi.
Pozdrawiam.
-
nie zrobili chemii:(Rak wydostał się poza pęcherz.We wtorek konsultacja co dalej.Nie rozumiem tych angielskich lekarzy. Tak długo już zwlekają ze wszystkim.Czy wiecie jakie są rokowania przez to przekroczenie pęcherza przez guz?
-
Dodatkowo tatuś pilnuje tego,aby worek nie był za bardzo wypełniony,bo wówczas robi się cięższy i ciągnie płytkę
-
Kniesia nam pielęgniarka stomijna doradzila,aby golic skóre w miejscu,gdzie przykleja sie płytkę.moja mama przykleja tacie na leżąco i jest w porządku.po przyklejeniu tatuś przez chwilę dociska sobie płytkę ręką
-
MAJKA, HENIEK, dzięki wielkie za wskazówki. Płytka była zawsze rozgrzewana nawet suszarką. Myślę, że może powodem podciekania jest to, że mama zawsze przyklejała tacie płytki na leżąco. No i płytki nie są specjalnie do stomi wklęsłej, bo tata takiej nie ma , ale będziemy próbować takich. Zaraz będę dzwonić po jakieś próbki. A tak na marginesie - tata jest załamany już całkowicie, nie chce mu się żyć, bardzo boję się o Niego, mama też załamana bo nikt im nie jest w stanie pomóc. Wczoraj byli specjalnie u pielęgniarki stomijnej w Warszawie - nic nie doradziła, zmieniła płytkę, po powrocie do domu płytka zaczęła cieknąć
-
Dzięki :)
Na pewno będę Was odwiedzać na forum :))
-
chili bardzo się cieszę, że nie ma komórek nowotworowych:) Lecz się sumiennie i będzie wszystko dobrze:))
-
Witam serdecznie.
Jestem po wizycie u Urologa z wynikami hist-pat, potwierdziła się leukoplakia ( różnie jest traktowana ) ale nie ma komórek nowotworowych i to jest najważniejsze. Teraz czeka mnie leczenie ( koagulacja ) i częste kontrole , nie można tego lekceważyć , będę czujna ;)
Pozdrawiam i trzymam kciuki za wszystkich