Ostatnie odpowiedzi na forum
Do Krysi 65 .Napisz co u Ciebie ,jak poszła chemia i na ile skoczyły Ci płytki,czy nadal bierzesz enkorton.Serdeczne pozdrowienia i zdrówka.
Teraz (nie wszyscy)lekarze gonia za kasą.Zjednej pracy do drugiej,nie maja czasu bby sie douczac.Młodych lekarzy bez żadnej praktyki zostawiaja z pacjentami.Poszłam na drugą chemię młoda lekarka pyta mnie czy mam wode w brzuchu,mówie nie wiem.Ona a nie słyszy Pani jak pani chlubocze w brzuchu.Nie zajrzała nawet do mojej karty chorobowej.Przez całą chemię słuchałam tylko czy mi w brzuchu chlubocze.Dopiero od innych dowiedzialam się objawów wody w brzuchu.Wtedy ważyłam 54 kg. i wygladałam jak szkielet.Ile ja sie najadlam strachu ,,ze już jest woda w brzuchu.Jak powiedziałam swoiemu ginekologowi to sie obsmiał że mu kawały opowiadam.Mnie nie było do smiechu.
Dodam jeszcze .ze ten lekarz ginekolog-onkolog pracował w CO 15 lat .Tam gdzie się leczę.
U mnie jak stwierdzil lekarz guz to zadzwonil do kolegi ginekolog-onkolog,żeby mi zrobil USG przepływowe bo mu wygladał na otorbbiony.Zgipsem na nodze pojechałam do niego podlugim badaniu stwierdził że to od watroby i przepisałmi 100 proszkow.Córka siedzac pod drzwiami słyszała wszystko i sie bardzo ucieszyła.Ja od razu powiedziałam....ze jest idiota ipojechałam zrobic ca-125.po 2 godz. miałam wynik 55.Już wiedziałam co jest.A on kazał te 100 proszków brac przez 3 miesiące i potem kontrola.Tak że oprócz czujności trzeba trafić na dobrego lekarza.
Joasiu moja córka nie chce iść zrobić badan genetycznych.Nakłaniałam ją ale nawet nie ma mowy.Ja zrobiłam sobie gen BRCA1 wuszedł ujemny.Ja tłumaczyłam jej ,ze jej druga babcia tez zmarła na raka piersi więc tym bardziej powinna.Ona chodzi systematycznie do lekarza i 2 lata temu wyszedł jej obecny wirus HCP i 3 stopień cytologii.Nie przyznała sie do tego nikomu.A że chodzimy do tego samego ginekologa więc się dowiedziałam.Razem z jej mężem prawie na siłę zaprowadziliśmy ją do kliniki1 dnia i wycieli jej chore miejsce.Ma 2 stopien tego wirusa.Tak że teraz jest pod strażą męża i lekarza.Lekarz dzwoni do mnie i informuje o wszystkim.Ten lekarz to dobry znajomy odbierał porody moich 2 wnuków .Teraz mi powiedziała ,że to nic badania genetyczne nie pomoga bo ja zachorowałam choc bez przerwy sie badałam. Powiedziałaże wszystko jest w reku Pana Boga . Nie zmuszę jej ma 34 lata.choć bez przerwy mówie.
bb i emma czy często sobie sprawdzałyście sobie markery i czy duże były różnice w wartościach.Ja nadal nie mogę spać i tylko myśle.Bo ja sie strasznie boję.Ja zawsze często się badałam bo moja mama w wieku 47 lat zmarła na raka piersi.Chorowała 7 lat ale wdedy to tylko naswietlali radem na Wawelskiej.Ja byłam przy nie od poczatku do końca .Ja byłam w klasie maturalnej jak zmarła .Wtedy nikt nie zaproponował mi psychologa.Wiem ,.ze teraz jestem słaba psychicznie(cały okres choroby mamusi stoi mi przed oczami)..Przepraszam .że się tak rozpisalam,bo ja tez mam córke i przy niej staram sie być taka jak przed chorobą ,Pozdrawiam.
Znalazłam wynik Ca-125 z 29 czerwca i był 8.68 to o 2 mi skoczyl w góre,przez 1miesiac i 11 dni.Jestem przerazona ja już na chemie sie nie nadaje z powodu anemii zlośliwej.Proszę teraz Boga o spokój wewnetrzny.
Joasiu zawsze robie w tym samym labolatorium.Widzisz Tobie spadło a umnie odwrotnie.Dlatego sie martwię.
Joasiu ja wiem że markery nowotworowe ma każda kobieta.Ja skończyłam leczenie markerem 9.0 .Chodzi mi o to czy w Twoim okresie zdrowia marker poszedl Ci w górę a potem obnizył sie ,bo mnie lekarz powiedział ,ze rak jajowodu ma gorsze szanse niż rak jajnika.Dlatego bardzo sie przejełam że markery mi skoczyły trochę w górę.Ja jestem bardzo czuła markerowo.Pozdrawiam.
Zrobiłam sobie przy okazjii marker Ca-125 i podniósł sie na 10,25 ostatnio robiłam 03-06 i był 9,1.Boję sie że to może zaczyna sie wznowa .Jestem w dołku psychicznym.To dopiero przeszło 3 miesiące po chemii.Czy możecie mi napisać jak było u Was z markerem,po skończonej chemii.Bo albo powinien stac w miejscu albo sie obniżyć,BARDZO PROSZĘ.Pozdrawiam.