Ostatnie odpowiedzi na forum
Dalej męczę się z kolanem, ale nie mam czasu, aby zakończyć tę sprawę (praca, dzieci,itp.) Póki co mniej boli. Pewnie jak znowu da o sobie znać, to wtedy się ruszę i zrobie z tym porządek.Teraz dla odmiany zajęłam się swoją cerą. Mam 30 na karku, a trądzik jak u nastolatki. Renata trzymam kciuki za dobre wyniki!!!
Renata ja czekałam 2 tygodnie. Dostałam wynik po łacinie. Akurat w sekretariacie był lekarz. Spojrzał na wynik i powiedział "złośliwy" i to wszystko.Ani słowa, pytania, czy potrzebuję lekarza, pomocy, rozmowy. Nic. Byłam w szoku, dobrze ,że była ze mną moja siostra, bo rzuciłabym się chyba do odry, która jest w pobliżu szpitala.
Ponurak pierwszy raz słyszę to o przerzutach. Gdzie to wyczytałeś?
Ponurak, naprawdę miałeś raka tarczycy?? Jeśli tak, to rzeczywiście jesteś zaprawiony w boju!! Tylko zazdrościć nastawienia! U mnie to bywa różnie. Pozbyłam się raka, a walczę z głupim kolanem ( zniszczona chrząstka, wytarta maź stawowa). Wydałam forunę na lekarzy, zastrzyki i dalej boli mnie jak staruszkę. Robiłam scyntygrafię i usg, bo oczywiście łaczyłam to z nowotworem ,ale na szczeście się pomyliłam i jest o.k. Raka można uciszyć, a z zapaleniem stawów lekarze sobie nie radzą.....
Renata tak jest na tamtym oddziale, mają niezły przerób , kilka operacji dziennie. Tak to jest. Moja operacja miała trwać 1 godzinę, a trwała 4 godziny i było opóźnienie.. Zrozum to tylko ludzie. Lepiej niech zrobią dobrze, a nie w pośpiechu.
Renata trzymam kciuki, najważniejsze, aby wyrzucić śmieciucha. Potem musi być już tylko lepiej. Ponurak wiem co musisz teraz czuć. Dla mnie najgorze było czekanie na wynik, codziennie dzwoniłam do nich wypytując się czy już jest. To ,że w rozpoznaniu napisali C64, to wcale nie znaczy ,że taki musi być. Mi mówili,że podczas operacji wyglądał na łagodnego, a wyszedł złośliwy. Więc to jak w ruletce, wszystko się może zdarzyć. Pozdrawiam.
Ponurak jak tam po operacji? Jak się czujesz?
Cześć Renata!! Trzymam kciuki za operację!! Będziesz w dobrych rękach,też byłam tam operowana. Pozdrawiam!!
Miałam guza nerki prawej, operacja miala być laparoskopowo,lecz w ostatniej chwili zdecydowali o normalnej operacji, ze względu na trudne położenie guza. Na szczęście uratowali nerkę wycinając guza z marginesem .Wiem, co czujesz , lecz pamiętaj nie każdy guz jest złośliwy!!!!!!!!! Trzymaj się!!!!!!!!!
Bartek jeśli Ci się uda, stawiam ci dobra kawę!!! Powodzenia!!!
Bartek zastanów się nad swoim postępowaniem bardzo dokładnie. Ja za namową kogoś kupiłam pestki z moreli, które zawierają wit. b17. Chodziło o jądra tych pestek , które tak naprawdę zawierają cyjanowodorek. Spróbowałam, bo " tonący brzytwy się chwyta". Brałam po 3 pestki dziennie, bo wiecej nie można. Po dwóch dniach myślałam, że mi watroba wysiądzie, odstawiłam to coś i wszystko wróciło do normy. I byłam 40zł w plecy. Oczywiście ja też korzystam z medycyny naturalnej, ale z umiarem. Piję zioła (np. na nerki, watrobę z przepisów ojca klimuszki), które kupuję sama i mieszam, kosztuje mnie to 30zł i starcza na 2-3 miesiące. Nie biorę witamin i środków wzmacniających odporność, bo słyszałam,że są odradzane w naszym stanie, gdyż wzacniając dobre komórki można wzmocnić też te złe. Korzystam z psychologa, zmieniłam nastawienie do życia, innych osób...itp. Jednak myślę,że można jak najbardziej korzystać z medycyny naturalnej , ale obok medycyny tradycyjnej, a nie zamiast niej.
Przemyśl to i podejmij właściwą decyzję.
Pozdrawiam Cię serdecznie i powodzenia!!
dr.Szczylik przyjmuje w Warszawie, wizyta kosztuje 350zł. Znalazłam w wyszukiwarce. Wystarczy wpisać jego nazwizko i wszystko wyskakuje!! Ach ten internet, XXI wiek !!