Rak piersi
Jestem po mastektomii dwa lata i nie mogę jeszcze dojść do równowagi ,nie mam żadnego wsparcia borykam się z nim sama ,czasami mam wszystkiego dosyć.Proszę o jakieś rady bo nie mam nawet z kim o tym porozmawiać .
-
Witam. Cieszę się że to Cię wzmacnia - przyjemne uczucie móc pomóc komuś podobnemu do mnie . Ja też nie piszę na innych forach . Na tym forum wszyscy jesteśmy w podobnej sytuacji . Musimy sobie pomagać - chcemy sobie pomagać . Często tu zaglądam . Piszę jak widzę że jest jakiś sens . Tobie te kilka słów pomogło .
-
Gina dzięki ! Pierwszy raz napisałam posta na jakimkolwiek forum i to , że mi odpisałaś a przede wszystkim to , co napisałaś dało mi poczucie jakiejś siły. Postaram się myśleć pozytywnie
-
Nie powinnaś się bać . Myśl o tym że go nie ma . Przecież to co trzeba jest wycięte , zalane chemią , wypalone po radioterapii !!!!!!!!!!!!!!!!!! Teraz oszczędzaj rękę i rób wszystko co każe Twój onkolog . Jest dobrze i tak będzie dalej . Tak na prawdę to nikt nie zna dnia ani godziny . Myśl pozytywnie . U mnie to działa . Pozdrawiam.
-
Dziewczyny pierwszy raz tu jestem . Jestem po leczeniu - operacja piersi , chemia , radioterapia . dziś wracam do pracy po 9 miesiącach przerwy i trochę się dygam. Ale chciałam o tym , że nastroje mam różne- przeważnie gorsze . Okropnie się boję - nie pracy , a choroby ! czy Wy tez tak macie ?
Pozdrawiam
-
Witaj Basiu-Nie prawda jest ze trudno sie smiac.W ciagu 2-lat pochowalam 21-letniego syna, rak zlosliwy piersi IIIC bez szans na wyzdrowienie, umiera maz ,a ja sama na obczyznie. 12 chemipoterapii i 36 radioterapii. Dzis jestem chodzacym cudem.W piatek mam rekonstrukcje piersi.Nie jest latwo, ale nie mysle o tym ze jestem chora. jestem optymistka i planuje zyc.Spotkalam tez milosc swojego zycia- i nie widzial tego ze nie mam piersi.Pokochal Mnie z choroba. A co do zmiany klimatu.Podrozuje- .-Bylam w Polsce 4 X, Chorwacja 2X i promem w szwecji, i nad Niagara, a mieszkam w NY.Nie rozczulac sie nad soba, ale jednoczesnie dbac o siebie.Starac sie zyc w miare normalnie. Jak ulzyc sobie -przeczytalam chyba wszystkie ksiazki.Sluze rada praktyczna.Buziaczki dla Was wszystkich........
-
-ewam-w moim przypadku było odwrotnie.........po 4 tej chemii podjechałam do szpitala aby spytac chirurga ktory miał mnie operowac o zmiane klimatu-chciałam wyjechac nad nasze moze (mieszkam w centrum Polski)lekarz nie negował mojej opcji wyjazdu...bardziej obawiał sie czy jestem swiadoma zabiegu ktory mnie czekał......Był maj a w czerwcu miała byc operacja-zabrałam córke nad morze,poniewaz wiedziałam,ze jakikolwiek wyjazd w pozniejszym terminie bedzie niemozliwy........po powrocie markery wzrosły mi dwukrotnie -onkolog chemik bez zastanowienia skierował mnie na PET do Bydgoszczy okazało sie,ze nadmiar jodu w moim organizmie spowodował nagły wzrost markerow-wykluczono przezuty odległe...odetchnełam....po konnsultacjach lekarskich stwierdzono,ze markery--przede wszystkim piersi nie sa wyznacznikiem postepujacej choroby....po opercacji(całkowita mastektomia lewej piersi)po naswietlaniach ...moge stwierdzic ,ze jestem zdrowa.....ciesze sie kazdym dniem,drobnostkami...zyje dla siebie i córki
-
Użytkownik @monisiam napisał:
Słuchajcie drogie panie, czy wy również przytyłyście podczas chemioterapii, bo ja przytyłam 15 kg, 5 kg udało mi się zrzucić a 10 kg jeszcze mi zostało, i mimo tego, że ograniczam jedzenie nie moge schudnąć, Czy macie może jakiś sposób?
Witam. Nie wiem od czego to zależy , ale ja nie przytyłam . Miałam czerwoną chemię - po każdej chudłam w ciągu dwóch dni 2 kilogramy - następnie dobierałam te 2 kilogramy przed kolejną chemią . Radioterapia też nie wpłynęła na zmianę wagi . Teraz jestem w trakcie hormonoterapii ( Zoladex co 28 dni - zaliczyłam już 18ście ) i też nie tyję .
-
Słuchajcie drogie panie, czy wy również przytyłyście podczas chemioterapii, bo ja przytyłam 15 kg, 5 kg udało mi się zrzucić a 10 kg jeszcze mi zostało, i mimo tego, że ograniczam jedzenie nie moge schudnąć, Czy macie może jakiś sposób?
-
barbara. znam temat moja mama była astmatykiem i góry nigdy jej nie służyły.
Tak więc myślę że zmiana klimatu dla onkologicznych to nie zabójstwo.
Ale to tylko moje zdanie i dlatego jak tylko skończę następną tzw czarna chemię wybieram się odwiedzić Swinksa w Egipcie planuje w lutym ale kto wie do tego czasu co się może zdarzyć. Buziaczki
-
No wyniki onkologiczne nie zmieniły się na gorsze,ale ogólnie samopoczucie tak.