Rak pęcherza moczowego

14 lat temu
Walczę z nim już 8 lat,po pięciu latach walki okazało się, że są nacieki i jedyne wyjście to usunięcie pęcherza i wszystkiego co jest w pobliżu. Decyzja musiała być podjęta błyskawicznie. Oczywiście zdecydowałam się na tak skomplikowaną operację. Od trzech lat mam pęcherz zrobiony z jelita, początki były trudne, ale już jest ok. Myślę, że przerzutów nie będzie, wierzę w to bardzo mocno. Pozdrawiam wszystkich chorych i zdrowych, życzę wytrwałości i wiary w siebie:))
11541 odpowiedzi:
  • 4 lata temu
    Witam wszystkich, Kilka słów o sobie : mam 55 lat i raka pęcherza naciekającego na mięśniówkę, jedyna opcja to usunięcie pęcherza i dwa rozwiązania : pęcherz z jelita lub woreczki... Oczywiście nie ma tu rozwiązania idealnego, ale jak wszyscy wiecie jest operacja ratująca życie , moja decyzja to sztuczny pęcherz, wiem że będzie to b.trudne dużo czytałam, informacje od lekarza ale im bliżej .. 1 tydzień tym gorzej. Liczę na wsparcie osób które przez to przeszły i słowa otuchy że nie jestem jedyna z tym problemem.
  • 4 lata temu
    Super!
  • 4 lata temu
    Dziekuje za porade przekaze tatcie... po 4 dni goraczki znowu czuje sie dobrze.
  • Kurczę dlaczego mi to pisze jednym ciągiem kiedy robię przerwy.Wrrrrr.
  • Witam. Marysiu ,mam również zwężenie moczowodów z tym,że ja nie miałem propozycji poszerzenia moczowodów,chyba dlatego,że mam wyodrębniony z jelita pęcherz z przetoką na zewnątrz ale mam do każdego moczowodu wprowadzony wężyk aby wspomóc odprowadzanie moczu,no niestety muszę co 2-3 miesiące je wymieniać i właśnie jutro jadę na kolejną wymianę.Rozumiem Cię doskonale,że po takich przejściach jakie miałaś wszystko co związane z ta sytuacja źle wpływa na Ciebie...no właśnie ale to takie myślenie,jak co to i tak człowiek pójdzie.Myślę,że to poszerzenie moczowodów jest dobrym rozwiązaniem,z tego co wiem to potem wymiana tych wężyków jest dłuższa niż u mnie od 6 miesięcy do roku ale co najważniejsze jest w tym,że jest szansa pozbycia się tej nefrostomii i normalnego funkcjonowania.Marysiu chyba skorzystam z Twojej rady i wdrożę też piegżę i sok z buraków bo moja hemoglobina nie jest taka jak powinna być (10,5 -11,8). Julka,ja tak też zrobiłem jak Heniek pisze,obecnie co mam robiony posiew to jakaś tam cholera jest ale,że nie ma skutków ubocznych to nie walczę z nimi bo to nie ma sensu,zresztą urolodzy mi tak też sami powiedzieli. Małgosia1234 gdybym mieszkał bliżej bardzo chętnie umówiłbym się z Twoim tatą,nie wiem na ile by to pomogło ale wydaje mi się,że gdyby sam widział jak ktoś z tym funkcjonuje pewnie w jakiś sposób ułatwiłoby mu podjęcie decyzji.Może pokaż mu to nasze forum co piszemy,niech poczyta,a wtedy zmieni zdanie.Ja z mojej strony(może będzie czytał) chciałbym przekazać,że z tym da się normalnie prowadzić życie,czasami nawet zapominam,że mam urostomię,naprawdę warto walczyć bo jest o co. Pozdrawiam Jacek.
  • Witam po dłuższej przerwie. Przeczytałem wpisy okresu kiedy mnie nie było i bardzo mnie ucieszyła informacja od Marysi,bo wiem z jakimi borykała się problemami męża,jak to wszystko szło całkowicie nie w tym kierunku co powinno i czytam,że ten kierunek nabrał w końcu właściwego toru i mam nadzieję,że już nigdy nie dojdzie to jego zmiany,Marysiu trzymam za to mocno i wierzę,że to najgorsze masz za sobą :-)) Aisogg cieszy mnie bardzo,że Twoje kłopoty też pomału zaczynają podążać właściwym torem,z kretayniną u mnie też występują problemy nie zawsze da się zrobić TK z kontrastem ale tym aż tak nie przejmuję się chociaż to jest bardzo ważne,mam od 1,3 do czasami 1,95. Heniek cieszą takie informacje,kolejna rocznica i kolejny rok z wygraną,tylko takich wieści potrzebujemy,dodawają otuchy,siły i wiary,że z tym da się walczyć i co ważne można wygrać,bo w Twoim przypadku kiedy to już tyle lat można powiedzieć,że wygrałeś. Jak już udało mi się wejść to napisze co u mnie.Kiedy ostatni raz pisałem to byłem na etapie po zabiegu próby usunięcia zmiany i przed wizytą u prof.Chłosty w Krakowie.Otóż do tej wizyty nie doszło. Kiedy nie dało się usunąć zmiany po rozmowie z Panią onkolog została podjęta decyzja aby zastosować radioterapię,aczkolwiek miałem do tego wątpliwości gdyż czym zostaje to ukierunkowane kiedy nie ma wyników histopatologicznych i jaki rodzaj radioterapii zastosować,Pani onkolog wyjaśniła mi,że jeżeli to jest traktowane jak wznowa to wtedy opiera się na tym pierwszym badaniu histopatologicznym i adekwatnie do tego badania stosuje się radioterapię,no jakby logiczne ale i tak nie przekonywujące.W połowie grudnia rozpocząłem terapie i zakończyłem pod koniec stycznia tego roku.Badania TK i okazuje się,że te działania nie odniosły zamierzony skutek,totalne rozczarowanie,w między czasie nawiązałem kolejny kontakt z prof.Chłostą i umówiłem kolejną wizytę do której doszło.Nie będę opisywał jaka to jest osoba ale empatia aż bije od niego.Tak szczerze nie wiedziałem czego mogę się spodziewać przy tej wizycie,bo pomyślałem sobie,że jak już ktoś podjął próbę usunięcia tego i nie dało się to powie "sorry ale ja też nic więcej nie zrobię" wiecie co nie wiem jak to opisać ale dosłownie po krótkim tylko przedstawieniu mu mojego problemu pierwsze to powiedział "to trzeba tylko wyciąć" po czym pada pytanie "jesteś zdecydowany?" odpowiedź mogła być tylko jedna,a kiedy powiedział czy za miesiąc może być operacja to mnie aż zatkało,wszak byłem z początkiem maja,a 15 czerwca już miałem operację.Jestem już ponad miesiąc po operacji,jeszcze w czasie pobytu w szpitalu rozmawiałem z lekarzem,który asystował profesorowi przy zabiegu i dowiedziałem się,że całej zmiany nie dało się jednak usnąć,gdyż to graniczyłoby z utratą nawet życia ale zapewniał mnie,że zostało usunięte bardzo dużo,całość nie była możliwa dlatego bo miejsce jest bardzo trudno dostępne.Wszystko zostało wysłane na badania histopatologiczne i przyszły wyniki,wyniki które zawsze takie powinny przychodzić,ta zmiana nie posiada żadnych komórek rakowych jest od nich po prostu czysta,jakże cieszę się tym bardzo ale jednocześnie mam dylemat co dalej wszak nie zostało to w całości usunięte no i dalej mam jeszcze bóle.24 lipca już miałem TK aby sprawdzić stan po operacji jak to wszystko tam wygląda,a 31 lipca mam kolejną wizytę u Pani onkolog,przy wizycie poprzedniej ustaliliśmy,że jak TK wykaże,że ogólnie jest czysto i w tym miejscu również nie będzie nic podejrzanego to za 3 miesiące będzie badanie PET aby całkowicie być pewnym o barku jakichkolwiek komórek rakowych w moim organiźmie. Mam nadzieję,że tak będzie,że będę czysty ale mimo tego muszę tak pomyśleć co dalej z tą zmianą,która nie została usunięta. Joasiu,a co tam u Ciebie? Pozdrawiam Jacek.
  • 4 lata temu

    Heniek..dziekuje za informacje u mojego taty co chwile goraczka antybiotyk i tak w kolko. 

  • Witajcie i proszę poradźcie. Tata z rakiem pęcherza z zaleceniem resekcji max. we wrześniu. Panicznie boi się urostomii. Wyobraża sobie dramat dokładnie tak jak opisał Heniek. Nic nie zmieniło czytanie forum. Czy jest może ktoś z Warszawy kto mógłby/chciałby umówić się z Tatą na kawę i "na żywo" pokazać, że urostomia to nie koniec świata, a zależy od tego jego życie? 

  • 4 lata temu
    Czy ktos tu moze stosowal uro vaxom po urostomii ? moj tato ciagle ma bakterie w moczu i kolejne antybiotyki
  • Witaj Heniuu wiem, znam całą Twoją historię i donna1955.

    3 lata temu, kiedy miałam trudniejszy czas przeczytałam całe forum...z wszystkimi Wami się zżyłam.

    Jestem wdzięczna losowi, że tutaj trafiłam.

    Też byłam przed decyzją usunięcia pęcherza, na szczęście na razie udało się go uratować, mimo iż wlewki musiałam przerwać, bo organizm nie tolerował.

    Usłyszałam wiele cudownych rad. Wiele stosuje, np regularne picie kiszonego buraka.

    Czy czarownica44 pojawia się jeszcze?

    Bo i wtedy, 3 lata temu, w pewnym momencie zamilkła.

    Jeżeli tak, to serdecznie Ją pozdrawiam.

    Buziaki dla wszystkich i ogrom szczęścia.

    W życiu wszystko od niego zależy.



Zaloguj się lub Zarejestruj, żeby odpowiedzieć lub dodać nowy temat