Witajcie i proszę poradźcie. Tata z rakiem pęcherza z zaleceniem resekcji max. we wrześniu. Panicznie boi się urostomii. Wyobraża sobie dramat dokładnie tak jak opisał Heniek. Nic nie zmieniło czytanie forum. Czy jest może ktoś z Warszawy kto mógłby/chciałby umówić się z Tatą na kawę i "na żywo" pokazać, że urostomia to nie koniec świata, a zależy od tego jego życie?
Witaj Heniuu wiem, znam całą Twoją historię i donna1955.
3 lata temu, kiedy miałam trudniejszy czas przeczytałam całe forum...z wszystkimi Wami się zżyłam.
Jestem wdzięczna losowi, że tutaj trafiłam.
Też byłam przed decyzją usunięcia pęcherza, na szczęście na razie udało się go uratować, mimo iż wlewki musiałam przerwać, bo organizm nie tolerował.
Usłyszałam wiele cudownych rad. Wiele stosuje, np regularne picie kiszonego buraka.
Czy czarownica44 pojawia się jeszcze?
Bo i wtedy, 3 lata temu, w pewnym momencie zamilkła.
Jeżeli tak, to serdecznie Ją pozdrawiam.
Buziaki dla wszystkich i ogrom szczęścia.
W życiu wszystko od niego zależy.