Byłam dzisiaj u urologa w szpitalu onkologicznym i od razu po obejrzeniu TK zapisali mnie na operacje 16 grudnia. Przeraża mnie wizja zabiegu, drenów a już najbardziej cewnikowanie. Pomimo dwóch porodów naturalnych boję się jak diabli. Lekarz jeszcze wspominał, że jest ryzyko wycięcia wezlow chłonnych bo są powiększone. A teraz z innej beczki stosowaliście jakieś metody medycyny niekonwencjonalnej jak słynna soda, kurkuma itd.
Ja miałem guza 2x większego i wyniki wszystkie idealne, zrobiłem nawet maraton rowerowy na 100 km, krótko przed diagnozą, taki mały guzek nie daje żadnych objawów, jeśli jest złośliwy też nie ma szans na szybki rozwój choroby. Jedynym sprawdzenie czym jest podejrzana zmiana jest jej usunięcie i jej badanie histopatologiczne. Wiem co przeżywasz, ale zapewniam Cię, że tak mała zmiana pomimo ewentualnej złośliwości jest w 100% uleczalna i to radykalnie, właśnie przez zabieg usunięcia samego guza, bez dodatkowego leczenia.
Nie ma innych badań, tylko po TK lub rezonansie można zdiagnozować zmianę litą w nerce lub torbielowatą złożoną (czyli torbiel z komponentami litymi) Duże znaczenie w tych badaniach ma to, czy w zmianie pojawiło się wzmocnienie kontrastowe (pewnie tak, skoro lekarze chcą operować) Taką zmianę trzeba wyciąć, aby sprawdzić na 100% czym ona jest - biopsja jest nie wskazana. Dodam tylko, że jest to zmiana bardzo mała, napewno w bardzo początkowym stadium, do wycięcia samej zmiany, nerka pozostanie. Oczywiście nie musi to być guz złośliwy - jest kilka zmian które wyglądają w TK podobnie do RCC np. onkocytoma lub angiomiolipoma. Jak była by to zmiana złośliwa, to bardzo mała, złapana prawie na początku - marzyłbym o takim guzku.