Oj tak, dobrze, że jest ta stronka, że jesteście Wy, że można się podzielić doświadczeniami.
Ja jak coś znalazłam w piersi to nie potrafiłam myśleć o niczym innym niż o zmianie. A potem właściwie zderzenie z nfz-etowską ścianą, gdzie jesteś tylko przypadkiem, nazwiskiem na kartce, a nie człowiekiem, który wpada w czarną dziurę. Dobrze, że tu dużo piszecie, bo czytałam, radziłam się i potem trafiłam do http://medycynadab.pl/ gdzie się ktoś na poważnie mną zajął. Na szczęście wszystko jest w porządku, ale strach pomyśleć, co by było, gdyby było inaczej.
przyszłam rano do szpitala, w narkozie usunięto mi wszystko z wnętrza macicy, po kilku godzinach poszłam do domu. Nie miałam żadnego bólu, krwawienia, zero komplikacji . Troszke stresu, bo materiał idzie do badania histopatologicznego, ale wynik wyszedł ok.
Trzeba bywać u ginekologa 2 razy w roku jak bierze się tamoksifen, bo przy jego braniu wzrasta zagrożenie raka macicy, ale on jest b łatwo uleczalny wykryty wcześnie, więc nie ma sie czego bać jak sie regularnie bada