od 2019-12-06
ilość postów: 225
Już po wszystkim. Doszłam do siebie po zabiegu. Jeszcze mam dren na temblaku, ale jutro do domciu. Pozdrawiam Was dzielne kobiety😁
No właśnie Czarownico tego rozregulowania boję się najbardziej, ale umówiłam się do dobrego endokrynologa i mam nadzieję, że w miarę szybko ustalimy właściwe dawki leków.
czarownica, trzymam kciuki żeby było ok; ustaa to prawda - praca może pochłonąć do reszty;
Ja mam kontrolę 30.10, 02.11 mam rezonans, bo mam zmianę w piersi, której złośliwości nie da się określić na podstawie mammografii. Lekarz stwierdził, że po raku jajnika i z mutacją każdą zmianę traktują jako potencjalnie najniebezpieczniejszą choć taka nie musi być. Na razie się nie denerwuję, najpierw tarczyca, potem ginekolog i dopiero cycuchy. Inaczej bym zwariowała. Choć przyznam że wizja straty piersi jest akurat smutna. Ale lepiej żyć bez cycka niż nie żyć😁
Cześć dziewczyny. Wszystko u Was ok? Taka tu cisza... Ja właśnie zostałam przyjęta na oddział, jutro będę miała usuwaną tarczycę. Niby zaprawiona w boju, ale troszkę się boję. Pozdrawiam Was wszystkie.
Nesia, bo ja Ci źle napisałam. Świadczenie rehabilitacyjne to sprawa Zusu, prawda? U mnie był jeden pan w komisji, wszystko przeczytał, popytał o chorobę i leczenie itd. powspółczuł i dał świadczenie na 6 miesięcy. Chyba miałam szczęście bo nie wspominam tego źle.
Cześć Nesiu, przykro mi, że źle znosisz chemię. Wmów sobie, że tym razem będzie lepiej. Czasem to pomaga. Co do komisji, i nas wchodziło się do dwóch gabinetów. W pierwszym była pani od pytań socjalnych, a w drugim lekarz. Przy chemii najczęściej od ręki dawali znaczny stopień i kartę parkingową. Czasem dają na dłuższy czas, ale mnie po roku uzdrowili. Jestem zdrową osobą bez połowy narządów😉
Witaj Rechotka. U mnie od czasu wstępnej diagnozy do pierwszej operacji minął miesiąc. Nie wiem jaki to miało wpływ na guza, ale na moje samopoczucie miało ogromny. Strasznie podupadłam fizycznie przez te 4 tygodnie. Najważniejsze jest, aby operację odbyć w renomowanym ośrodku z wykwalifikowanymi chirurgami, bo dobra operacja to podstawa w chorobach jajnika. Teraz czerp z życia, jest ładna pogoda, ciesz się słońcem. Może to Ci się teraz wydaje głupie, ale przecież takie małe rzeczy są najważniejsze.
Alija, najlepiej zadzwoń na infolinię, to jest tzw. Telefoniczna informacja medyczna. Tam umówią Cię na wizytę. Ogólnie kontrole dla kobiet z rakiem jajnika są w piątki, przyjmuje dwóch lekarzy, ale nie wiem jak mają ustalane dyżury... W środę odbywa się konsylium, które kwalifikuje na dalsze leczenie. Trzeba mieć przygotowaną dokumentację medyczną i uzbroić się w cierpliwość. Z żadnym lekarzem nie jestem "związana" wizytami prywatnymi więc konkretnie nikogo nie polecę.
BearaF, to super, że nie znaleziono złośliwych komórek. Menopauza początkowa jest uciążliwa, ale da się z tym żyć. Tak jak mówisz, porozmawiaj z lekarzem, my kobiety ze złośliwym nowotworem nie możemy stosować HTS. Nie wiem jak to jest przy torbielach endometrialnych. Teraz powoli dochodź do siebie. Wszystkiego dobrego.