od 2019-12-06
ilość postów: 225
U mnie też nie jest to nigdzie napisane, lekarz mi to powiedział kiedy dostałam kołatania serca i zaczęłam się pocić i prawie z tego wszystkiego zemdlałam😁
Nesia, jeśli miałaś raka hormonozależnego (nie wiem, czy dobrze to określam) to nie możesz stosować htz. Co do markerów, ja też nie miałam ich badanych za każdym razem. Po zakończonej chemii będziesz chodziła co 3 miesiące na kontrole. U mnie ginekolog zawsze wystawia zlecenie na marker, ale ja robię zawsze swoje, też honorują. Jeśli chodzi o jakieś nieprawidłowości jak np. w piersi, to mi również ginekolog na kontroli wystawił zlecenie do lekarza chorób piersi. Teraz jestem pod kontrolą trzech poradni, przy czym nie mam onkologa bo jak raz poszłam z jakimiś wątpliwościami to stwierdził, że jestem zdrowa i mam iść do lekarza poz. A lekarz poz, kazał iść do onkologa - polska rzeczywistość. Pewnie co ośrodek to inne obyczaje.
Elza, trzymam kciuki za wyniki i gratuluje czystego brzucha😁 Co do ciężkich operacji, HIPEC to pewnie totalny hardcore, ale wiecie co? Ja wszystko teraz porównuję z moją operacją radykalną, która była ciężka, bolesna i zakończona wyłonieniem stomii. Usunięcie nerki - pikuś, w zasadzie nie bolało, usunięcie tarczycy - fraszka. A jak sobie przypomnę jak przeżywałam ongiś usunięcie woreczka żółciowego to śmiech mnie ogarnia. Elza, teraz to dopiero będziesz silną babką😁
Ustaa, lekarz mi kiedyś powiedział, że dla własnego spokoju należy robić badanie tylko co 3 miesiące przed kontrolą u ginekologa. Inaczej zdrowie psychiczne bardzo ucierpi. I tego się trzymam. W marcu nawet mi przepadło, bo świat się pozamykał. A odnośnie twojego pytania. Ja przez rok miałam marker na poziomie 13-16. Po wycięciu nerki spadł do 10-12. Kolejne badanie za 2 tygodnie, i już się stresuję. Więc jakbym robiła je co misiąc to znaczy, że żyłabym w ciągłym strachu?
Czarownico, cieszę się Twoim szczęściem😁 Też ostatnio tak sobie myślałam, że skoro miałam przerzut do jelita, to po dwóch latach może wypadałoby zrobić kolonoskopię...Mój lekarz jak dotąd o tym nie wspominał, ale muszę umówić się na teleporadę. Może coś wskuram...
Nesia, na uderzenia gorąca najlepsze jest zrzucanie pędem kolejnych warstw ubrań i głębokie wdechy-wydechy Serio, na to chyba nie ma innej rady! Po jakimś czasie, wcale nie takim długim, to się w miarę ustabilizuje. Moja znajoma po raku piersi miała usuwane jajniki mimo braku mutacji. Zgodzili sie ze względu na wiek i ciągle nawracające torbiele.
Kama, tak właśnie jest napisane, do pogłębionej diagnostyki. Lekarz powiedział, że ponieważ jestem po raku jajnika i do tego z mutacją każdą zmianę należy traktować jak potencjalnie najgroźniejszą i jaknajszybciej diagnozować.
Na skierowaniu mam wpisane BIRADS 0. Nie wiem, czy tak miało być. Niepokoju nie zasiałaś, poukładałam sobie pewne rzeczy w głowie i tego się trzymam. Cieszę się, że masz tak szybko PET bo najgorsze jest czekanie. Powodzenia dla Ciebie i mamy.
Kama, zmiana ma 6mm. Nie orientuję się jeszcze w badaniach i leczeniu chorób piersi. Do tej pory nie potrzebowałam tej wiedzy. Poza tym, wiem że nie jest to dobre, nie lubię czytać zbyt wiele. Wszystkie te opracowania powodują u mnie spadek formy i czarne myśli. Z jednej strony piwinnam wiedzieć, z drugiej - niestety brak wiedzy daje mi spokój. Teraz czekam na wynik histo wyciętej tarczycy. Potem zacznę czytać o chorobach piersi. W międzyczasie mam kontrolę i ginekologa. Ale na wizytę u lekarza przygotuję się bardziej. Trzymaj się.
Kama, jajniki profilaktycznie usuwają laparoskopowo. Dość szybko się wtedy do siebie dochodzi. Ja czekam na rezonans, który pozwoli ustalić co to za zmiana. Na razie mam jeszcze trochę czasu, badanie dopiero drugiego listopada, więc jeszcze trochę pożyję spokojnie. Chociaż w pierwszym momencie ścisnęło mnie w gardle. A jak Ty reagujesz na te zmiany? Kiedy masz PET?
kama, wiem że takie zabiegi są wykonywane, ale ja naprawde nie chcę przechodzić tak rozległej operacji profilaktycznie. Efekt efektem, ale ja mam za sobą łącznie 6 operacji, większych lub mniejszych. Zdaję sobie sprawę, że przy naszej chorobie to pewnie jeszcze nie koniec. Każda operacja wiąże się z obniżeniem odporności itd. Nie wiem, czy byłabym na coś takiego w tym momencie gotowa. Jeśli lekarz kiedyś uzna, że tak powinnam zrobić to rozważę, ale w tej chwili mówię temu nie.