Wyrzuć z siebie emocje.

Powiedz mu co o nim myślisz, pokaż jak walczysz ...

Akceptuję regulamin

Pokaż

napisany 2 lata temu

nie wiem co mam napisac . ale bardzo chcialabym porozmawiac z kims takim jak ja , Jestem syrenką nikt nie rozumie mojej sytuacji i zczym się borykam.Na zewnątrz staram się byc twarda ale w środku mnie nie jest dobrze

napisany 5 lat temu

Raku, walczę z Tobą już ponad rok. Muszę Ci powiedzieć że jesteś cholernie upierdliwy i uniemożliwiasz mi robienie tego co najbardziej kocham czyli sportu. Niedługo, bo już po wakacjach kończę leczenie. Pozbyłem się Ciebie rok temu ale jesteś bardzo złośliwy i musiałem przez Ciebie poddać się określonemu leczeniu. Wkrótce to się skończy i wygram z Tobą :)

napisany 1 rok temu

Zabrałeś Krzyśka, nigdy ci tego nie wybaczę.

napisany 1 rok temu

przylazł h...... nikt go nie prosił 

I zabrał mi  cząstkę kobiecości.

Powoli się podnoszę , nabieram sił, a kiedy całkiem wstanę ! 

Dorwę cię h..... i dam ci takiego kopa w d....., 

Zniszczę cię!!!!!!!!!!!!!   BO MAM DLA KOGO ŻYĆ!!!!! 

napisany 1 rok temu

Mam niecałe 20 lat i podejrzewam u siebie raka płuc z przerzutami, nie pale, w życiu na imprezach zdarzyło mi się wypalić łącznie 100papierosow max, mój dziadek zmarł na raka płuc kiedy miał 75 lat było to 6 lat temu, teraz posiadam objawy pieczenie, ból w klatce piersiowej, ból brzucha, i powiększone węzły chłonne, objawy czuje od okolo 1 tygodnia, czuje się źle, osłabiony, poce się, i boję tak bardzo że nie mogę już wytrzymać, i życie z tą myślą, jeszcze nie powiedziałem nikomu absolutnie nic, zgrywam pozory, chce iść do lekarza na dniach tylko bardzo boję się reakcji mojej mamy że diagnoza będzie zła, ona tak bardzo mnie kocha, jestem jej jedynym synem, ona by bezemnie nie dała rady, najpierw jej tato teraz ja miałbym umrzeć, bardzo boję się śmierci i boję się o nią i o tatę, modlę się codziennie i płacze, nie mogę spać i nie mogę jeść nie mam ochoty na nic, wydaje mi się ze mama już to zauważyła, ale również i znajomi, ogólnie bardzo się boję i proszę o słowa otuchy 

napisany 2 lata temu

W 1995 zaatakowales moja 3 letnia coreczke. Teraz ma juz 25 lat i sama ma dziecko. Wygralysmy. W 2005 zaatakowales moja siostre. Odeszla, choc miala tylko 42 lata i sama wychowywala troje dzieci. Wygrales. Teraz ponownie wrociles i chcesz zagrozic mnie, modle sie bym to ja wygrala

.

 

 

napisany 1 rok temu

Nienawidze Cie!!!

napisany 1 rok temu

BOZE JAK BOLI................. CHCE WYC, KRZYCZEC, NIE UMIEM ZAPOMNIEC, WYBACZYC .NAJPIERW TATA .POTEM MĄŻ ............CZAS NIE LECZY RAN JEST CORAZ CIĘŻEJ I TRUDNIEJ. SĄ DZIECI .JEST KAŻDY KOLEJNY DZIEŃ ,TRUDNIEJSZY OD POPRZEDNIEGO. DLACZEGO NAS TO TO SPOTYKA?!!!! TAK KOCHAŁAM... TAK BYŁAM KOCHANA A TERAZ PUSTKA, NIC, ZERO................. BOLI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

napisany 1 rok temu

To już 12 lat i 4 spotkania co kilka lat. I leczenie ful wypas. Wtedy rozpacz, bunt, wkurzenie, żal.  Teraz ulga i nadzieja, nieśmiałe porywy radości...minely dwa lata...Korzystam, staram się tu i teraz... Zycie z mieczem Demoklesa nad glowa to Sztuka. Jestem Artystką :)

napisany 2 lata temu

Nie pozwolę Ci kontrolować mojego życia. Nie pozwolę zabrać planów, nie oddam tych wszystkich lat, które są przede mną. Mam pracę, którą lubię, ludzi pomocnych, rodzinę, w planie podróże więc nie masz nic do powiedzenia. Daje Ci trzy miesiące chemii na wyniesienie się z mojego organizmu. Dokopujesz mi niesmakiem w ustach i całą resztą pierdół, ale prawda jest taka, ze nie dasz rady. Chodzę do pracy, upadnę i wstaję i daleko gdzieś mam twój plan na moje zdrowie. 

Wiesz jaki masz problem dziadu? Twoim problemem jest MÓJ NAJSILNIEJSZY I NAJWIĘKSZY I NAJMOCNIEJSZY BÓG. I WIARA. Z jego pomocą przetrwam leczenie, może komuś pomogę i zapomnę o Tobie.