Potworniak niedojrzały

3 lata temu
Witam, jestem tu nowa. Czy jest tu jakaś Pani, która miała potworniaka niedojrzałego? Ja jestem po 2 operacjach, nie radykalnych, nie miałam chemii, jestem pozostawiona do obserwacji, co 3 miesiące usg i markery. Mój onkolog powiedział, że jest tak mało przypadków takich jak ja, że lekarze nie wiedzą jak postępować po zakończeniu leczenia. Miałam stadium G1 A1. Wszystkie badania w normie. Ca 125, test roma, he4, afp, crp - wszystkie wyniki świetne przed operacją, mimo że miałam nowotwora złośliwego.
14 odpowiedzi:
  • 3 lata temu
    Kamelllka witaj opisz swój przypadek jak możesz objawy poczatkowe itd dzięki.
  • Tak naprawdę to żadnych objawów nie odczuwałam, dopóki nie poczułam różnicy po operacji. Myślałam że to może jest normalne, albo np. przed okresem jestem wrażliwsza. Więc odczuwałam ból podczas stosunku, jakoś tak mi ciężko było - miałam 5 potworniaków, a czego największy miał 8 cm. Chodziłam do lekarza co 2 miesiące, ponieważ brałam tabletki anty. Ale jak się okazało to byli bardzo niekompetentni lekarze, bo nie wykonywali mi żadnych badań, oprócz tych z krwi. Więc potworniaki sobie spokojnie rosły. Trafiłam do bardzo fajnej pani ginekolog, która w ciągu 2 tygodni mnie zoperowała i było wszystko super, do czasu kiedy nie przyszły wyniki hist.-pat.. Potworniak niedojrzały, ale tak naprawdę nie to było najgorsze - nie został określony stopień złośliwości, ani forma potworniaka - czy dotyczy tylko wnętrza, otoczki, czy całej torbieli, czy nie nacieka na pozostałe tkanki. Nic nie było w sumie wiadomo. Został mi polecony pewiem prof. z WIM z Warszawy. Miałam konsultacje onkologiczną również w WIM, na której musiałam zdecydować, czy wybieram bardzo ciężką chemię, czy operację usunięcia jajnika. Wiadomo, że podczas samej operacji mogło się okazać wiele rzeczy, również to iż będzie i tak potrzebna chemia. Na szczęście okazało się, że był to nowotwór G1 A1. Usunięto mi jeden jajnik, jajowód, wycięto sporo tkanki wokół jajnika, z zatoki Douglasa oraz wszystkie węzły chłonne z miednicy. I zostałam pozostawiona do obserwacji tylko ginekologicznej. Czyli usg i markery co 3 miesiące. W maju minie rok od czasu drugiej operacji (laparotomie) i jak na ten moment jest ok. No chyba że nie jest. Usg miałam 1 miesiąc temu i było wszystko w porządku, ale tak naprawdę pewności się nigdy nie ma. Co wydaje mi się najważniejsze, to z tego co czytam wiele dziewczyn sygeruje się markerami. Ja miałam marker ca 125 - 2, a roma mi wyszła 3%, mimo nowotworu. Prawdopodobnie dlatego, że złośliwa była tylko zawartość torbieli i nie pozwoliło to na danie jakiegoś sygnału w badaniach.
  • czytam Pani wpis i tak jak bym widziała siebie markery w normie tylko wynik histopad pokazał potworniak niedojrzałego dwie operacje i do dalszej obserwacji 

  • 6 miesięcy temu

    U mnie również zdiagnozowano potworniaka niedojrzałego po usunięciu laparoskopowo torbieli. Teraz czeka mnie operacja tradycyjna i usuniecie jajnika lub macicy i przydatków, tego na ten moment nie wiem. Chciałam zapytać o wasze zdrowie, czy wszystko jest w porządku?

  • 6 miesięcy temu

    hej, jestem tu nowa. Mam 26 lat i jestem po 2 operacjach nieradykalnych z powodu potworniaka niedojrzałego. Mam usunięty prawy jajnik. Przeszłam też chemioterapię wielolekową tzw BEP. Na razie po 4 miesiacach od zakonczenia leczenia wszystko jest w porządku choć na początku nie wyglądało to dobrze. Jeśli masz jakieś pytania pisz. Chętnie odpowiem. Pozdrawiam 😊

  • 6 miesięcy temu

    A co z markerami? Też były w normie? U mnie markery niczego nie wykazały tylko hispat.

  • 6 miesięcy temu

    U mnie wszystkie markery były wysokie. Przede wszystkim AFP. Przed leczeniem jego wartosc wynosila 298 gdzie norma to wartosc ponizej 7. Ten marker jest kluczowy jeśli chodzi o potworniaka niedojrzałego. Natomiast po leczeniu wszystkie markery są w normie AFP wynosi 1,5. 

  • 6 miesięcy temu

    Cieszę się, że jest u ciebie dobrze. Diagnoza jest straszna, ale najważniejsze to nie poddawać się i wierzyć, że musi być dobrze. Wiadomo, że trzeba będzie częściej kontrolować się,  ale życie jest najważniejsze. Będę tu zaglądać by wspólnie się wspierać 🙂❤

  • 6 miesięcy temu

    Tak to prawda. Świadomość, że jest się chorym jest straszna. Dla mnie najgorszym momentem było usłyszenie diagnozy. To był szok. Zaczęłam szukać podobnych historii przeglądając różne fora bo tak bardzo chciałam znaleźć pocieszenie, że wszystko skończy się dobrze. Ale internet jest niestety przesycony artykułami, które straszą niekorzystnymi rokowaniami itp. Brakuje wyznań, które kończą się pozytywnie, a takich jest wiele o czym przekonałam się przebywając w centrum onkologii. Dlatego kiedy zobaczyłam Twój post nie mogłam nie odpisać. Zdaję sobie sprawę z tego co teraz przeżywasz ale musisz wierzyć że wszystko skończy się dobrze 😊😊😊 Ps. wczoraj miałam kolejną wizytę kontrolną i wyniki w dalszym ciągu są bardzo dobre z czego się bardzo cieszę. Także głowa do góry 😊 z tej choroby da się wyjść. Pisz jeśli będziesz miała jakieś pytania. 😊😊

  • 6 miesięcy temu

    Na początku robiłam dokladnie to co Ty: szukałam na stronach, forach informacji czy ktoś zmaga się z tym samym, jak wygląda leczenie, ale za każdym razem wywoływało to u mnie taki lęk, że przestałam czytać. Przestałam także porównywać leczenie różnych przypadków nowotworów jajnika bo każdy przypadek jest inny i każdy na swój sposób z nim walczy. Musimy być silne. Mam 37 lat, urodziłam 2 córki.Mam w głowie tyle planów i energii do działania. Damy radę 💪💪💪



Zaloguj się lub Zarejestruj, żeby odpowiedzieć lub dodać nowy temat