Kilka postów wcześniej pisałam o tym, iż warto sobie wyznaczać cele, kolejne, nowe cele w życiu, niezależnie od stanu zdrowia, samopoczucia czy też humoru. - Dla mnie jest to swego rodzaju tzw. "siłą napędową", która dodaje mi energii. Mimo tego, iż niewiele sypiam, - czego głównym winowajcom jest ból -, budzę się rano, zrobię i wypiję pyszną czarną, słodką, aromatyczną kawkę, po czym wstaję z determinacją, siłą i wolą walki z przeciwnościami i "parą" do działania, wyznaczania i osiągania swoich małych i tych większych celi. Gdy już dotrę na szczyt, wbrew pozorom nie czuję zmęczenia, a wręcz przeciwnie. Świadomość tego, iż udało mi zrealizować poprzednie założenie, motywuje mnie do działania i wyznaczania kolejnych, nowych.... I to jest właśnie Piękne! Dzięki temu jestem szczęśliwa i daję je bliskim, innym... Przekazujmy je dalej... "Vita mancipio nulli datur, omnibus usu – życia nikt nie otrzymuje na własność, lecz wszyscy do użytku." ~~Oliwia