od 2019-12-06
ilość postów: 225
Ja bez jajnijków dwa i pół roku. Menopauzę trzeba przetrwać - nie jesteśmy męczenniczkami. Mi lekarz polecał jakieś ziołowe tabletki, ale ich nie kupiłam a nazwy nie pamiętam. Kilka miesięcy i po bólu. Oczywiście od czasu do czasu są jeszcze napady gorąca, i w nocy duszę się pod kołdrą chociaż w pokoju ziąb, ale... żyje!!! Nie dajmy się zwriować. A życie po menopauzie jest całkiem ok. Bez zmiennych nastrojów itp.
Można przetrwać ciężka operację, można przetrwać chemię, można przetrwać menopauzę!
Nesia, musisz iść do neurologa. Ja ponad dwa lata mam skutki uboczne, raz bardziej raz mniej nasilone. Pewnie zostaną już do końca życia, oby jak najdłużej! Przyznam, że do lekarza poszłam dopiero tydzień temu a dopiero dziś wykupiłam leki. Mam brać 3 miesiące, może pomogą, ale pewności nie ma. Nie powiem nic o tych lekach, bo się jeszcze na tym nie znam😁
Chelo, ja miałam laparaskopowo usuwanego torbiela z jajnika kilka lat temu i poeiem szczerze, że prawie nie bolało. Dwa miesiące wcześniej miałam usuwany pęcherzyk żółciowy, też laparoskopowo i wtedy bolało bardziej. Umiejscowienie blizn po laparoskopii na jajniku jest w takim miejscu, że nie przeszkadza to przy poruszaniu, wstawaniu itd. Bez porównania z laparotomią.
Kochana, daj sobie czas. Teraz się leczysz, jesteś zmęczona, masz menopauzę, ale zapewniam Cię, za jakiś czas wszystko wróci. I to jak! Twój partner też musi zrozumieć co teraz jest najważniejsze.
Dziewczęta,
Chciałam Wam złożyć (chociaż nie umiem😁) życzenia z okazji Świąt i Nowego Roku. Oby kolejny był dla nas łaskawy i pozwolił nam żyć w zdrowiu i cieszyć się każdym dniem, tym deszczowym i tym słonecznym. Żeby nie dopadały nas smuteczki, a stresiki omijały nas z daleka. A więc jak mówi moja koleżanka, życzę Wam zdrowia, zdrowia, zdrowia... no i trochę pieniędzy też😉
Saraa, ja rok temu miałam usuwaną nerkę z powodu marskości. W szpitalu wszystko było ok, ale po powrocie do domu też dostałam temperatury. Lekarz przepisał mi antybiotyk, po którym dostałam wysypki więc przerwałam branie. Był weekend i nie szukałam więcej pomocy bo zostałam bardzo niefajnie potraktowana przez lekarza. Po kolejnych dwóch dniach powoli wszystko minęło. A co do bólu nogi, bierzesz zastrzyki przeciwzskrzepowe? Ja dostałam 30.
Chelo, teraz przed Tobą trudny czas oczekiwania na wynik. Co do bólu - boli bo to laparotomia. Po radykalnej boli tylko trochę mocniej. Powoli do siebie dojdziesz, jedz lekkie potrawy i staraj się ruszać. Ale nie forsuj się za bardzo, rób to na co organizm pozwala a z dnia na dzień będzie coraz lepiej.
Mika, skoro sama piszesz, że jesteś z lekka hipochondryczką, to kup sobie ziołowe tabletki uspakajające i melisę. I znajdź sobie zajęcie. Nie wiem, pierogi polep albo ciastka piecz. Jak w czasie zajęcia nic Ci nie będzie to znaczy, że to bardziej nerwica...Jak nadal będzie bolało, to idź do ginekologa albo innego lekarza. Dobrze mieć rękę na pulsie, ale czasem to na serio tylko samonakręcanie się. Zwłaszcza jak człowiek doszukuje się chorób. Mój tata np ma 63 lata i "przeszedł" już chyba z 25 zawałów😁 Zawałowiec rekordzista!
Chelo, nie panikuj. Ja też tak miałam. Naciek na otrzewną, jelito, masywne wodobrzusze. W maju 2018 czytając statystki myślałam, że nie dożyję Bożego Narodzenia. Tymczasem to już będą trzecie od diagnozy. Co prawda ostatnio mam psychiczny spadek formy, ale tego nie da się uniknąć. Może to jesień, może izolacja... Trzymaj się!
A ja przez nerwicę miałam dokładnie odwrotnie. Tak, jak tylko o czymś pomyślałam to zaraz miałam objawy; tak, przez jakiś czas chodziłam po lekarzach, ale przestało mnie na nich stać. Nie, nie pomogło mi to we wczesnym wykryciu choroby. Dlaczego? Bo bagatelizowali moje objawy, bo dostawałam tabletki uspokajające, bo twierdzili, że jestem przewrażliwiona. Więc stwierdziłam, że przestaję chodzić do lekarzy. Kilka lat później stało się co się stało. Dobrze, że byłeś taki wytrwały, mi tego zabrakło. Teraz też zaczyna mi brakować wiary, czuję te specyficzne zawroty głowy, kołatanie serca, bezsenność i ciągły płacz na końcu nosa, ból w różnych częściach ciała. Może to izolacja sprawiła, że spadła mi forma...? Życzę wytrwałości!