Jak długo żyjesz z lekiem?? Jakimi doświadczeniami możesz się podzielić??

15 lat temu

Moja diagnoza: przewlekła białaczka szpikowa - faza przewlekła. Rozpocząłęm miesiąc temu terapię lekiem Glivec. Ciekaw jestem jak długo udaje mu się blokować rozwój choroby. Dziękuję za wszystkie wypowiedzi, życzę zdrowia i uśmiechu:) Pozdrawiam dareks@orange.pl

4830 odpowiedzi:
  • 12 lat temu
    Anbra , przeczytalam tresc Twojego wpisu i jestem zdziwiona, ze jest przymiarka do odstawienia glivecu. Ja w marcu zalicze 17 lat choroby w tym leczenie glivecem 12 lat i na ostatniej wizycie w styczniu 2014r moja doktor pomimo, ze od 3 lat mam dobre wyniki molekularne ,/wogole robione od 3 lat/ i caly czas dobre wyniki cytogenetyczne nie przewiduje odstawienia glivecu. Nie jest jeszcze wiadome co sie moze zdarzyc po jego odstawieniu.Lekarka Twoja 1 kontaktu to nawiedzona kobita, moze powinna byc teologiem. Poki co trzeba sie cieszyc, sa leki a ile beda dzialac to na ta chwile nikt nie jest w stanie zgadnac a beda dzialac napewno dlugooooooooooooooooo.Jestescie mlodzi i glowa do gory,Zdrowka

    .
  • 12 lat temu
    hej anbra, to chyba jesteśmy w jednym glivecowym wieku :P. z tym że ją zaczęłam go brać około miesiąc po 18 urodzinach. i powiem że nikt nigdy mi nie mówił na ile:-)lat wydłuży mi to życie i żyje jakbym miała umrzeć jako staruszka. przynajmniej do tej:-)pory bo jak czytam że 25 lat max to życie z lekiem ta aż mnie przytyka. .... no ale pozdrawiam i życzę dużo zdrowka. buziaki
  • 12 lat temu
    4 lutego minie 10 lat... kurcze, jak ten czas szybko zleciał ;) Załapałam się do ostatniej tury osób testujących w Polsce Glivec i pamiętam, jak jeden z lekarzy rozmawiał ze mną o leczeniu i powiedział, że najskuteczniejszy jest przeszczep (którego się bałam i nadal się chyba boję), a biorąc Glivec czas przeżycia pacjenta z pbsz przedłuża się o około 10 lat. W sumie ciężko było się cieszyć z tych 10 lat, mając niespełna 22 lata, ale jakby nie było- "wyrok" był odraczany i to było dość pocieszające :) .... zwłaszcza, gdy miałam w pamięci słowa lekarki pierwszego kontaktu, która najpierw spytała, czy wierzę w Boga, a później kazała mi się modlić do Matki Boskiej Fatimskiej o_O (myśl, która dopadła mnie wtedy lotem błyskawicy, to było coś w rodzaju: "znaczy się że jest beznadziejnie i że żaden lekarz już tu nic nie poradzi"). W każdym razie przez te 10 lat wiele się zmieniło jeśli chodzi o leczenie pbsz i mam nadzieję, że to nadal się będzie zmieniało i pewnego dnia będzie można odstawić tabletki i zapomnieć o chorobie, która po prostu sobie "pójdzie";)

    Piszecie o odporności- jesienią różnego rodzaju przeziębienia i infekcje dały mi trochę popalić, ale to pewnie jak większości, zwłaszcza, że pogoda ku temu sprzyjała. No cóż- odporność mamy, jaką mamy, a do tego jeszcze jak się pracuje z małymi dziećmi, to one często "obdarowują" różnego rodzaju "prezentami" ;) Ale wszystko można przetrwać ;)


    Robson, spokojnie- będzie dobrze :) I da się z tym żyć, a żyje się lepiej jak człowiek się przesadnie nie zamartwia :) Co do biegania do lekarza, np w przypadku infekcji... jeśli nie będziesz mógł sobie z tym poradzić, to lepiej iść do lekarza, bo przy naszej niskiej odporności lepiej organizmu bardziej nie dobijać.
    napisz jak tam po wizycie u hematologa.... jeśli już ją miałeś ;) Też leczę się w Gdańsku, więc jestem ciekawa do kogo trafiłeś i jakie masz wrażenia.

    A z takich newsów na temat leczenia przekazanych ostatnio przez mojego lekarza, to dowiedziałam się, że zarówno Ponatynib jak i Bosutynib, mimo iż skuteczne (w przypadku np mutacji) nie są na chwilę obecną refundowane zarówno w Polsce, jak i Europie. Ponadto lekarze doszli do wniosku, że badanie bcr-abl jest dokładniejsze niż badanie cytogenetyczne i w zasadzie można by było odstąpić od pobierania szpiku, jednak badanie cytogenetyczne jest wpisane w wytyczne co do leczenia pbsz (bcr-abl oczywiście też) i póki co, nadal będą nam wysysać szpik do badań. Jako trzeci news napiszę, że konkretów niby jeszcze nie ma, ale lekarze będą się przymierzali do odstawiania leku u tych osób, które mają bardzo dobry wynik badania bcr-abl. Odstawienie chcą poprzedzać podawaniem pacjentom przez rok Tasigny, ale czy i kiedy to nastąpi- czas pokaże. Póki co ucichła sprawa zamiennika Glivecu i mam nadzieję, że w tej kwestii nic się nie zmieni.
    Jeśli komuś udało się wytrwać do końca tego postu, to dziękuję za uwagę (początek ferii widać służy rozpisywaniu się) ;) pozdrawiam ;)
  • 12 lat temu
    robson_066 ja przy hydroxy... musiałam pić 4 litry i do tego 2 kroplówki, ale łykałam 6 tabletek dziennie. Acard i jeszcze zastrzyk przeciwzakrzepowy. Ale ja trafiłam do szpitala z 450 tys. leukocytów. Z tym piciem to chodzi o ochronę nerek. Hydroksy... bardzo je obciąża. Tak mi tłumaczyli lekarze.
    Choruję od maja. Raz miałam zapalenie krtani. Raz katar, który sama zwalczyłam po dwóch dniach. Teraz mnóstwo osób się przeziębia, a mnie jakoś wirusy mijają.
    Nic już nie będzie takie jak przed diagnozą. Ale staraj się żyć normalnie. Ciesz się z każdego dnia. Jesteśmy młodzi, silni, są leki, musi być dobrze! Pozdrawiam.
  • 12 lat temu
    @ robson_66 :)

    Nie wiem, dlaczego tak Cię męczą o to picie.. Brałam to, co Ty, ale jakoś nikt specjalnie mnie nie zmuszał do picia. Za to musiałam brać Acard, żeby trochę rozrzedzić krew.
    Jeśli będziesz brać leki regularnie i będziesz miec dobrą na nie odpowiedź, to niespecjalnie będziesz pamiętał, że jesteś chory. Gdzieś w wątku czytałam, że jeden z panów chodził na siłownię nawet..
    Ja mam diagnozę od półtora roku, normalnie pracuję, zajmuję się domem i swoimi pasjami :). Jestem nieco mniej odporna, łatwiej się męczę, ale poza tym nie odczuwam jakoś bardzo mocno tego, że mam białaczkę.
    Jesteś młody, szybko zdiagnozowany - będzie dobrze!
    Trzymaj się :)

    @Piter - pozdrowienia takoż! :)
  • 12 lat temu
    Witam, mam 34 lata. Od 8 żyję na Glivecu. Kurcze to już 8 lat, uświadomiła mi to ostatnio żona. Właściwie nie mam większych dolegliwości związanych z przyjmowaniem tego leku. Nauczyłem się żyć z moją chorobą. W badaniach molekularnych zawsze coś mi wykazuje więc nie łudzę się, że wyzdrowieję, mam tylko nadzieję, że lek nie przestanie działać, mam dwie córeczki i wielkie plany. Pozdrawiam wszystkich.
  • 12 lat temu
    Hej. Mam na imię Robert, 20 lat. W wigilię zdiagnozowano u mnie przewlekłą białaczkę szpikową (wstępnie). Trafiłem tam bez żadnych dolegliwości, jedynie w morfologii wyszła leukocytoza ok 100 tys. leukocytów. W kolejnych dniach zrobiono mi biopsje szpiku, badania cytogenetyczne i niestety wstępna diagnoza się potwierdziła. Po nowym roku już mnie wypuścili ze szpitala i obecnie biorę hydroxycarbamid 2x dziennie 1 tabletka po 500mg. Czy muszę teraz też pić tak super dużo ? Chodzi mi o ilość, bo rodzina mnie zamęcza że za mało. 2 lity dziennie wystarczy?
    Dostałem już skierowanie do hematologa w Gdańsku, najpewniej będę brać glivec. Da się z tym normalnie żyć? Przy każdej infekcji będę musiał biec do lekarza czy może przy mnie poważnych chorobach sobie odpuścić ?
    Z góry dzięki za jakąkolwiek odpowiedź :)
  • 12 lat temu
    Już przetłumaczyłam sobie, że może to i lepiej, że będę teraz miała dostęp do wielu lekarzy. Będzie możliwość rozmowy i poznania wielu opinii na różne tematy. Staram się myśleć pozytywnie. Przykro mi było po tej wizycie, bo okazało się, że wyniki są gorsze niż oczekiwałam. A jeszcze do tego ta zmiana lekarza. Mojemu lekarzowi zaufałam, zawsze miał czas dla pacjentów, był dokładny. Szkoda, ale cóż.
    O chorobie wiem od maja. Od czerwca biorę glivec w dawce 400mg. Teraz też. Jeżdżę do poradni 120km.
    Dziękuję za dobre słowa i wszystkim życzę dużo siły i tylko dobrych wyników badań.
  • 12 lat temu
    ajkarmazyn nie martw sie , ze na kazdej wizycie brdzie inny lekarz, wazne aby hematolog i oni juz sie dogadaja nawet Ty nie bedziesz wiedziala o tym.W tej chorobie decyzje lekarzy nie moga byc tendencyjne. Wyniki Twoje w marcu juz beda dobre. trzeba myslec pozytywnie, ze sie uda.Jaka dawke bierzesz.Jednak glivec jest jednym z lagodniejszych lekow dla naszego organizmu i ze zmiana nalezy czekac na decyzje lekarza. Wlasnie jutro jade po glivec i na wizyte do mojej Pani doktor a jade 200 km. Pozdrawiam
  • 12 lat temu
    ajkarmazyn a wiesz dla czego? Bo to dla lekarzy jest nadal nauka i próba leczenia w sposób jak najlepszy dla nas. uczą się i będą uczyć. nawet po tylu latach od wprowadzenia leku na PBS i to nie jednego leku, można teraz dobierać, wybierać. Lekarze decydują czy to ma być taki lek czy inny bo ten nie działa albo słabo działa, dobierają dawki itp... itd... - to to nadal jest dla nich wszystkich jakaś nauka i zapoznawanie się z leczeniem.
    WAŻNE JEST ŻE TE LEKI SĄ I SIĘ TYM CIESZMY!!! -NIE MYŚLCIE TYLE O TYM TRZEBA ZAJĄĆ GŁOWĘ WSZYSTKIM INNYM I CIESZYĆ SIĘ ZDROWIEM ! -

    ŻYCZĘ WAM POZYTYWNEGO MYŚLENIA ( odrobinę czujności w tym wszystkim co się dzieję) I DUŻO ZDROWIA :):):)


Zaloguj się lub Zarejestruj, żeby odpowiedzieć lub dodać nowy temat