Nie mam już siły

8 lat temu
Nawet nie wiem ja zacząć ten wątek. Z rakiem mam styczność od zawsze odkąd pamiętam wątek ten przewijał się w rozmowach w domu. 4 lata temu na raka zachorowała moja córka miała wtedy 27 lat.Był to rak piersi-radykalna operacja chemioterapia ,radioterapia.Było dobrze ,do 2010 roku do stycznia wtedy zachorowałam ja,córka wtedy kończyła ostatni kurs chemii.Cały rok walczyłam dzielnie ,przeszłam operację/ rak otrzewnej / jestem po usunięciu guza ,przeszłam 12 kursów chemioterapii.Na tą chwilę u mnie jest remisja .Dziś natomiast dowiedziałam się,że moje dziecko ma przerzuty do kręgosłupa.Nie mogę sobie dać rady z tym wszystkim.Wiem ,że tak jak 4 lata temu muszę być silna.Muszę jej w tej chwili dać niesamowite wsparcie,ale jak to zrobić?
602 odpowiedzi:
  • 8 lat temu
    Justynko wszystko to wiem,wiem,że muszę podjąć teraz znowu bardzo dla mnie trudną decyzję.
    Muszę poddać się amputacji dwóch piersi.
    Bardzo się boję.Jednocześnie zastanawiam się czy warto?
    Wpadam z deszczu pod rynnę.
    Jeszcze nie obeschły oczy po stracie dziecka,a tu tak trudna do podjęcia decyzja.\
    Dziękuję,że odpowiadacie
  • 8 lat temu
    Agasiu ja wiem że to trudna decyzja i nikt za Ciebie jej nie podejmie ale jeśli takie sa wskazania lekarskie to walcz! Tyl ejuż przeszłaś a czytam Twoje wpisy że nie możesz sie poddać. ta Twoja Golgota trwa ale nie poddawaj sie póki jest jeszcze szansa na zwyciestwo.
  • Czasami ilość 'nieszczęść' jaka przypada na jedną osobę to zbyt dużo. Aż chce się krzyczeć: 'Dość Panie Boże', ‘Czyś Ty Boże zwariował?’ - tak po ludzku. Ale wkrótce doprowadzam się ‘do porządku’. Ale ogólnie jest to dla mnie bardzo trudne do przyjęcia. Aż czasami człowieka ściska w dołku.
    Mówi się, że Pan Bóg daje tyle ile człowiek może wytrzymać. Ale to wszystko jest trudne.
    Jeśli ja miałabym odpowiedzieć na pytanie: Czy warto? – To TAK, WARTO.
    Ale oczywiście decyzja należy do Ciebie.
    I podpisuję się pod tym co napisała ELZA.

    Znalazłam cytat w internecie (z filmu SMAŻONE ZIELONE POMIDORY):
    'Przeszłam swoje, a za każdym razem bolało równie silnie jak poprzednio.'

    Agasiu, życzę Ci choć odrobiny spokoju wewnętrznego (na razie tak na początek) i podjęcia właściwej decyzji.
  • Agasiu,czytając to wszystko łzy płyną mi do oczu.Najgorsza jest ta bezradność,że nie można uniknąć tego cierpienia i nieszczęść.Życie tak boleśnie nas doświadcza...
    A czy warto?oczywiście,że warto! nadzieja umiera ostatnia! zawsze jest warto walczyć o życie,zawsze! Walcz,nie poddawaj się!
    Trzymam kciuki!!!
  • Justyna , jesteś takim dobrym aniołem na tym forum, dla każdego znajdziesz słowa otuchy mimo że sama zmagasz się z choróbskiem. Fajnie że jesteś. Pozdrawiam.
  • 8 lat temu
    Agasiu ktoś na tym forum napisal kilkanaście miesięcy temu że : walkę z rakiem można przegrać lub wygrać ale przegra na pewno ten kto tej walki nie podejmie.
  • 8 lat temu
    Wiem ,że kto nie podejmie walki to na własne życzenie jest w jakiś sposób "skazany"
    kiedy ja tą walkę podjęłam ,ale nie wiem czy chcę kontynuować.
    Niekiedy łatwiej jest pomóc innej osobie niż samej sobie.
    Muszę chyba zacząć od swojej głowy tu wszystko się zaczyna i kończy.
    Będzie dobrze, pozdrawiam Wszystkich.
  • Agasiu i jak czujesz sie dzis? Wybacz, ze dopytuje ale czy ktos fizycznie jest przy Tobie? Myślami jestesmy przede wszystkim My a mowiac za siebie Ja. Bardzo Cie podziwiam i zycze abys trzymała sie. Moze nawet sama tego nie wiesz ale widze, ze masz w sobie b duzo siły. I nia dzielisz sie. Podobno pomagajac innym bardzo wiele dajemy sobie. Napisz prosze jak u Ciebie. Bardzo prosze pisz. Ja na ta chwile po roku od zakonczenia leczenia wywijam sie. Podobno onkologicznie jest ok. Jak pewnie kazdy z nas kazda kontrolna wizyta a nawet jakis "nowy bol" to strach.... Czytajam wypowiedzi tych, którzy zmagaja sie z ta choroba (dla mnie to przewlekła choroba, którą mozna wyleczyc a chociazby zaleczyc i zyc). Rak juz mnie dorwał i kto wie jak bedzie dalej ale wiem, ze dzieki tym, którzy byli przy mnie podczas lecznia było mi o wiele łatwiej. Dopiero teraz wiem jak cenne dla mnie były i sa nadal Ci ludzie. Szczególnie ci, którzy mnie słuchali, nie pozwalalli sie poddac. I ja przeżywałam chwile załamania ale "podnosiłam sie" dzieki NIM. Badzmy razem :)
  • 8 lat temu
    Witajcie!
    Trochę mnie nie było.
    Cały czas podczytywałam ,ale nie miałam siły pisać.
    Jestem po wszystkich badaniach -ostatnie TK mówi /odebrane dziś -wznowa /.
    Kurczę tak szybko ,pytam się sama siebie dziś jest ro jak miałam operację.

    Nie wiem co dalej będą ze mną działać.

    Pozdrawiam Wszystkich .
  • 8 lat temu
    Agasiu, napisz gdzie masz zlokalizowaną zmiane i co Ci proponują?


Zaloguj się lub Zarejestruj, żeby odpowiedzieć lub dodać nowy temat